Bułgarski obrońca Zagłębia Lubin Paweł Widanow wspomina atmosferę z poprzednich derbów we Wrocławiu i liczy na wsparcie kibiców naszego zespołu podczas meczu w Lubinie. Paweł powiedział również, że często charakter zespołu i wola walki mają większe znaczenie niż umiejętności.
Najbliższa niedziela zapowiada się bardzo ciekawie, bo na własnym boisku zmierzycie się ze Śląskiem Wrocław. Czuć już w szatni atmosferę zbliżającego się meczu?
Paweł Widanow: - Może jeszcze atmosfera nie jest tak gorąca, jak w dniu meczu, ale jesteśmy pewni swoich umiejętności, więc nie ma się czego obawiać. Oczywiście, takiemu meczowi towarzyszy duża presja, więc piłkarze mogą wznieść się na wyżyny umiejętności i pokazać z jak najlepszej strony. Oczekuję, że będzie dużo kibiców, dobra atmosfera i głośny doping. Zagrają ze sobą dwie bardzo dobre drużyny, które o korzystny wynik będą walczyły do samego końca.
Grałeś w CSKA Sofia i Rapidzie Bukareszt, więc znasz atmosferę derbów. Jak wyglądały te pojedynki w Twoich poprzednich klubach?
- Zdarzało się, że było jeszcze większe ciśnienie przed meczami derbowymi niż tutaj. Co prawda, dla nas i dla kibiców Zagłębia mecz ze Śląskiem jest najważniejszy, jednak nie mówi o nim cała Polska na tydzień przed jego rozpoczęciem. Wydaje mi się, że tam było tak dlatego, ponieważ CSKA zazwyczaj jest w czubie tabeli i bije się o tytuł mistrza Bułgarii. Porównałbym to do meczu Legia – Lech, gdzie obie drużyny walczą obecnie o mistrzostwo Polski. Dla mnie osobiście derby, to derby – nie ważne czy teraz jesteśmy na 10. miejscu w tabeli, a Śląsk wyżej, czy byłoby na odwrót, to i tak my gramy zawsze o zwycięstwo dla klubu, kibiców i siebie. Każdy z nas wie, jakie są relacje między Zagłębiem a Śląskiem Wrocław, więc ambicją i zaangażowaniem musimy pokazać, że jesteśmy lepsi.
Rozmawiałem z Michalem Papadopulosem i stwierdził on, że najlepiej naszej drużynie gra się wtedy, gdy nie jest faworytem. Jesienią Śląsk nim był, a Zagłębie wygrało 2:0. Czy teraz będzie podobnie?
- „Miśko” ma rację i musimy coś z tym zrobić, bo chcemy na dobre zaczepić się w górze tabeli i walczyć o konkretne cele. Prawda jest taka, że jeśli faktycznie chcemy być w czołówce, to musimy wygrywać każdy mecz, a nie patrzeć na to czy gramy z kimś uważanym za faworyta i nie mamy nic do stracenia, czy też z kimś słabszym, gdzie to my mamy prowadzić grę. Dla nas każdy mecz jest jak wielki finał i do każdego musimy podchodzić w pełni zaangażowani – wtedy na pewno będziemy zdobywać punkty.
W zimowym oknie transferowym do Zagłębia Lubin doszło kilku nowych piłkarzy. Uważasz, że zespół jest mocniejszy niż jesienią, gdy wygrał ze Śląskiem?
- Wiadomo, że pierwszą część zeszłej rundy mieliśmy bardzo słabą i przy dużej ilości porażek przewijał się jakiś remis czy wygrana. Derby ze Śląskiem były kluczowe i pokazały moc naszej drużyny. Od tego momentu rozpoczął się nasz marsz w górę tabeli. Niedawno mieliśmy lekki dołek formy, ale dzięki wspomniany wzmocnieniom mogliśmy ze spokojem grać kolejne mecze, bo mieliśmy kilku kontuzjowanych zawodników i było ich kim zastąpić. Kadra Zagłębia jest teraz mocniejsza.
W niedziele na Stadionie Zagłębia zasiądzie wielu fanów naszego klubu. Wspominałeś o tym, że liczysz na dobrą atmosferę i nic nie wskazuje na to, że będzie inaczej.
- We Wrocławiu nasi kibice zrobili przepiękne widowisko. To super uczucie, gdy masz ich za plecami i oni dają ci siłę. Słyszysz motywujące okrzyki, pieśni – bez względu na wynik to daje ci kopa i motywację do jeszcze lepszej gry. Musisz jednak pamiętać, że trzeba być opanowanym, by nieco odciąć się od trybun. Są do zrealizowania założenia taktyczne, które są kluczowe w spotkaniu. Jeśli za bardzo się zagotujesz, to jedną głupią sytuacją możesz przegrać mecz. Jeśli z kolei cały czas pozostaniesz skoncentrowany, wystarczy jedna sytuacja i to ty możesz zejść z boiska jako wygrany. Każdy ma do wykonania swoją robotę – my na boisku, kibice na trybunach. Jeśli my wykonamy ją dobrze, to wspaniałym uczuciem jest cieszyć się z fanami po wygranym meczu.
Ostatnio nie rozpieszczaliście ich wygranymi, a i tak są z wami.
- Jeśli idzie ci źle, przegrasz mecz, ale nie odstawiasz nogi i po meczu ze zmęczenia padasz na ziemi, to kibic zauważy, powie: Nic się nie stało, następnym razem dasz radę. Jeśli widzi jednak, że piłkarz nie walczy, to z czego ma być zadowolony? Walka to klucz do zwycięstwa, a jeśli drużyna nie walczy, to ma wielki problem.