- Był to szczególny mecz dla klubu, dla mnie jako wychowanka, ale też dla całego Lubina. Na takie spotkania się czeka, dla nich gra się w piłkę. Nie był to pierwszy raz, kiedy wygrałem we Wrocławiu, ale za każdym razem zwycięstwo smakuje tak samo dobrze – mówił nam po meczu Arek Woźniak.
- Wrocławscy dziennikarze będą mówili, że to Śląsk zagrał źle, a nie Zagłębie dobrze, bo najzwyczajniej w świecie kibicują temu zespołowi. Zagraliśmy wyrafinowany futbol, udało nam się szybko zdobyć dwie bramki, więc po co mieliśmy forsować tempo? Zagraliśmy dobrze, kontrolowaliśmy mecz, zakładaliśmy pressing, ale mając wynik nie musieliśmy szczególnie cisnąć Śląska, bo to mogłoby się skończyć kontrą. Trener Stokowiec powiedział ostatnio fajną rzecz, że można kontrolować mecz nie będąc przy piłce. Ja za każdym razem oddałbym to posiadanie piłki za strzelone bramki i korzystny wynik końcowy. Dziennikarze z Wrocławia niech dalej mówią, że Śląsk nam ułatwił zadanie, ważne, że wiemy jak jest, bo to my sprawiliśmy, że zagrali słabo – dodał wychowanek Zagłębia odpowiadając na nasze pytanie dotyczące sugestii wrocławskich dziennikarzy z pomeczowej konferencji prasowej.