Wielkim echem odbiła się informacja o rzekomym przesądzonym odejściu Oresta Lenczyka z Zagłębia Lubin po zakończeniu sezonu. Wszystko super, ale informacja jest tak wyssana z palca, jak zdecydowana większość publikacji Faktu o Zagłębiu Lubin.
Każdy ma swoje własne zdanie na temat pracy Oresta Lenczyka w Lubinie i prawdą jest, że wyniki notowane przez nasz klub były niezadowalające. Ale obecnie nikt nie prowadzi rozmów z innymi szkoleniowcami.
Dlaczego się do tego artykułu odnosimy? Ano dlatego, że tekst wywołał sporo kontrowersji i zrobił się niezły kipisz w komentarzach. My z dziennikarskiego obowiązku wrzuciliśmy go do nas, jak niektórzy prosili – z zaznaczeniem, że plotka.
To już nie pierwszy raz, kiedy m.in. pan redaktor Przemysław Bator pisze jakieś niczym nie poparte fantasmagorie na temat naszego klubu. Z dobrze poinformowanego źródła wiemy i możemy potwierdzić, że nikt się z nikim nie kłóci i do końca sezonu nie będą wykonywane żadne nerwowe ruchy w stosunku do trenera i zawodników, którym kończą się kontrakty. Nawet jeśli klub ma inny pomysł na nowy sezon, to na pewno nikt nie jest tak głupi, by w takim momencie wynosić informacje do prasy. W przypadku, gdy lubinianie walczą o Puchar Polski i utrzymanie w lidze osoby zarządzające klubem mają chyba inne priorytety.
Rozumiemy potrzebę pisania, tylko nie na zasadzie dopasowywania puzzli, bo najłatwiej napisać, że Lenczyk ma trudny charakter, a w miejsce jego następcy wstawić Skorżę/Kozaka/Ojrzyńskiego/ kogokolwiek – cały czas te same nazwiska przewijają się od miesięcy...
Nie pamiętamy również sytuacji, w której Orest Lenczyk żył w idealnych relacjach z właścicielami klubów, w których pracował, więc nie wiemy skąd oburzenie, że „Oro” nie wszystkim pasuje. Każdy ma swoje za uszami, ale jest robota do wykonania – musimy się utrzymać i dojść do finału Pucharu Polski.
Radzimy ochłonąć. Wszystkim.
JU
BM