Ostatnia niedziela?
Lech po katastrofalnym początku trwającego sezonu, można powiedzieć, że w końcu odbił się od dna. I nie będzie w tym zdaniu choćby odrobiny przesady. Lechici począwszy od 8. kolejki aż do 16. nieprzerwanie okupowali strefę spadkową. Fatalne wyniki, coraz bardziej nerwowa atmosfera w klubie oraz na trybunach doprowadziły do zwolnienia I trenera poznańskiego zespołu. Skorża rozstał się z Lechem w czasie reprezentacyjnej przerwy, a jego stanowisko objął dobrze nam znany Jan Urban. Władze „Kolejorza” swoją decyzję argumentowały potrzebą odnalezienia impulsu, który byłby w stanie wstrząsnąć szatnią w taki sposób, który pozwoliłby powrócić do walki w górnej połówce tabeli. Jak możemy ocenić z perspektywy czasu, cel został zrealizowany. Lech, mimo nie najlepszego stylu, od momentu objęcia drużyny przez Urbana jest skuteczny oraz zwyczajnie zdobywa punkty, których tak bardzo do tej pory brakowało. Poznański zespół jest niepokonany od 8 meczów, z czego tylko dwa z nich nie przyniosły im kompletu punktów. Sumując dotychczasowy dorobek Kolejorza – 25 punktów, 21 bramek zdobytych, 23 stracone. Wszystkie te liczby składają się na 7. miejsce w tabeli, dwa punkty straty do Zagłębia oraz zaledwie jednopunktową przewagę nad grupą spadkową. Niewielkie różnice oraz nieprzewidywalność naszej ligi niemalże same narzucają nam postawione już wcześniej pytanie: Czy jest to ostatni pojedynek obu zespołów w tym sezonie?
Minęło kilka miesięcy…
Do tej pory mam w pamięci ostatnie ligowe spotkanie Zagłębia z Lechem. W wakacyjny piątkowy wieczór byłam pod ogromnym wrażeniem tego, co prezentowali w tamtym meczu podopieczni Piotra Stokowca. Nieustanny pressing, genialne sytuacje, dwa gole już po pierwszej połowie, dobra atmosfera na trybunach. Przyjeżdża mistrz Polski i zwyczajnie nie istnieje na murawie lubińskiego stadionu. Czego rezultatem jest komplet punktów Zagłębia po golach Janusa oraz Krzyśka Piątka. To robiło wrażenie i dawało nadzieję na udany sezon po powrocie do Ekstraklasy. Należy jednak z całą pokorą przyznać, że Lech w tamtym momencie nie był najlepszym wyznacznikiem możliwości oraz potencjału jakiegokolwiek zespołu.
Po kilku miesiącach spotykamy się po raz kolejny. Tym razem w rozgrywkach Pucharu Polski. Lech już pod wodzą byłego trenera m.in. Zagłębia, wygrywa w obu meczach ( 0:1 i 1:0). Niedzielne spotkanie jest więc idealną okazją, aby zrewanżować się poznaniakom za odpadnięcie z pucharu.
Jubileusz
Warto wspomnieć, iż będzie to 50. mecz ligowy między Lechem a Zagłębiem w historii rozgrywek. Dotychczas korzystniejszym bilansem mogą pochwalić się lechici – 20 meczów wygranych. Zagłębie w konfrontacjach z poznańskim klubem 14-krotnie zdobywało komplet punktów.
Nieobecni
W jutrzejszym meczu nie zagrają: Dariusz Dudka, Keba Ceesay, Marcin Robak oraz reprezentant Węgier – Gergo Lovrencsics.
Z kolei w kadrze Zagłębia zabraknie Sebastiana Boneckiego. Młody pomocnik od kilku tygodni zmaga się z urazem.
Prawdopodobny skład Zagłębia: Polacek – Todorovski, Guldan, Jach, Cotra – Janus, Kubicki, Tosik, Woźniak – Żyra – Papdopulos.
Osoby, które nie zdążyły się zapisać na jutrzejszy mecz w Poznaniu mogą to zrobić pod sektorem gości.
G.Grabowska
Obserwuj autorkę na Twitterze