Dziś na stadionie w Opalenicy odbyły się Derby Dolnego Śląska. Przebywające na zgrupowaniu w Opalenicy Zagłębie zmierzyło się ze Śląskiem Wrocław, który swoje przygotowania rozpoczął niedawno w pobliskich Szamotułach. Dla obu drużyn było to drugie spotkanie kontrolne tego lata. Śląsk pokonał Olimpię Kowary 2:0, natomiast Zagłębie w takim samym stosunku pokonało Ruch Chorzów. Lubinianie mecz rozpoczęli w identycznym zestawieniu jak podczas poprzedniego meczu. Od początku meczu zarysowała się lekka przewaga Zagłębia i to "Miedziowi" mieli więcej z gry. I to lubinianie jako pierwsi zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką Pawełka. Mniej więcej po około 10 minutach meczu Zagłębie miało pierwszą dogodną sytuację do zdobycia gola. Z prawej strony piłkę dośrodkował Todorovski a w polu karnym walkę o górną piłkę wygrał Woźniak. Piłka po jego strzale głową poleciała w sam środek bramki a tam już czekał dobrze ustawiony Pawełek. Chwilę później na połowie rywala piłkę otrzymał Jan Vlasko, który zwodem minął jednego z rywali i oddał mocny strzał prawą nogą w kierunku bramki Śląska. Na szczęście dla wrocławian, jeden z obrońców Śląska zablokował to uderzenie, bo Pawełek miałby kłopot, aby zatrzymać ten strzał.

W 17 minucie rzut wolny z lewej strony egzekwował Śląsk. Obrońcy Zagłębia wyraźnie się zdrzemnęli i nie zdążyli ustawić krycia. Wykorzystał to Śląsk. Dośrodkowanie w kierunku dalszego słupka, gdzie dobrze ustawiony był Kiełb. Jego strzał z pierwszej piłki zdołał na słupek sparować Martin Polacek, jednak Kiełb dopadł do odbitej piłki i idealnie zagrał na głowę Celebana. Kapitan Śląska bez większych problemów pokonał bramkarza Zagłębia. Taki obrót spraw wyraźnie rozzłościł podopiecznych trenera Stokowca. Zagłębie jeszcze bardziej zaatakowało. Pierwsze ostrzeżenie dla Śląska dał Dorde Cotra. Nasz lewy obrońca znalazł się w polu karnym, ale jego strzał trafił tylko w boczną siatkę. Kolejnego ostrzeżenia już nie było. Łukasz Piątek wycofał piłkę przed pole karne do Jarka Kubickiego a ten długo się nie zastanawiając uderzył w kierunku bramki Pawełka. Bramkarz Śląska był na tyle zaskoczony tym strzałem, że nie zdążył zareagować. W tym momencie mieliśmy remis 1:1. Zagłębie nie zwalniało jednak tempa. Chwilę po pierwszej bramce Łukasz Piątek minął dwóch zawodników i odegrał do Łukasza Janoszki. Ten, podobnie jak Kubicki, błyskawicznie strzelił w kierunku bramki Śląska. Z pomocą przyszedł jeszcze rykoszet i tym razem Mariusz Pawełek był bez szans a Zagłębie prowadziło 2:1. "Miedziowym" wciąż jednak było mało i na bramkę Śląska sunęły kolejne ataki Zagłębia. Kolejną dobrą sytuację do strzelenia gola miał Jan Vlasko. Łukasz Janoszka z lewej strony po ziemi dograł w pole karne do naszego ofensywnego pomocnika. Ten strzelił w kierunku bramki Śląska, ale z racji tego, że Vlasko stał poza światłem bramki, piłka nie zdążyła się dokręcić i trafiła tylko w boczną siatkę. Kilka minut później Pawełek kolejny raz wyciągał piłkę z siatki. Tym razem Arek Woźniak dograł w pole karne do Łukasza Piątka. Ten strzelił bardzo mocno z pierwszej piłki, ale Pawełek zdołał odbić piłkę. Przy dobitce był już jednak bez szans. Równie mocny strzał z pierwszej piłki i Zagłębie prowadziło już 3:1. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu.

Na drugą połowę Zagłębie wyszło w identycznym zestawieniu. Nastawienie lubinian również się nie zmieniło. Raz po raz "Miedziowi" atakowali bramkę rywali. Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia gola miał Woźniak. Dobre dośrodkowanie z lewej strony w pole karne. Tam, podobnie jak w pierwszej połowie, najwyżej wyskoczył Woźniak, ale tym razem jego strzał głową minimalnie minął bramkę Śląska. Co się odwlecze to nie uciecze. Kilka minut później Woźniak dośrodkował piłkę w pole karne. Tam piłkę przedłużył Łukasz Piątek a Krzysztof Piątek spokojnie sobie ją przyjął i strzelił w prawy róg bramkarza. Ľuboš Kamenár, który zmienił w przerwie Mariusza Pawełka, był bez szans. Zagłębie prowadziło już 4:1 i wydawało się, że kolejne gole to kwestia czasu. Śląsk sporadycznie potrafił się utrzymać dłużej przy piłce. W drugiej połowie stworzyli sobie praktycznie jedną sytuację bramkową. W środku pola piłkę stracił Guldan i wrocławianie wyszli z groźnie wyglądającą kontrą. Bartkowiak zagrał do Dankowskiego, jednak strzał tego ostatniego został dobrze zablokowany. To była ostatnia groźna akcja Śląska w tym meczu a było to w 60 minucie. Chwilę później trener Stokowiec zdecydował się zrobić 10 zmian. Na boisku pozostał jedynie Martin Polacek. Wszyscy gracze z pola zostali zmienieni.

Nie zmienił się jednak obraz gry. Wciąż to Zagłębie dyktowało warunki i dążyło do podwyższenia rezultatu. Bardzo ofensywnie mógł grać Dziwniel. W jednej ze swoich pierwszych akcji dobrze dośrodkował na głowę Papadopulosa. Główka Czecha była jednak minimalnie niecelna. Równie ofensywnie starał się grać Zbozień, którego często było widać na prawym skrzydle. W swojej kolejnej akcji Papadopulos świetnie zagrał na wolne pole do Zbozienia, ten wbiegł w pole karne, nawinął obrońcę i mocno strzelił lewą nogą. Obrońca Śląska zdołał jednak zablokować to uderzenie i piłka wyszła na rzut rożny. Po tym stałym fragmencie gry było zamieszanie pod bramką Śląska, piłka wyleciała tuż za szesnastkę a tam dopadł do niej Rakowski, jednak jego strzał był niecelny. W końcówce meczu Zagłębie miało jeszcze trzy dogodne sytuacje do zdobycia gola. Najpierw Jagiełło i Papadopulos wyszli we dwóch na jednego obrońcę. Filip jednak zwlekał z podaniem do "Papena" tak długo, że w końcu musiał zdecydować się na strzał z ostrego kąta. Na to przygotowany był bramkarz Śląska, który obronił to uderzenie. Kolejna sytuacja to stały fragment lubinian. Mniej więcej z tego samego miejsca, z którego Śląsk dogrywał w pierwszej połowie, dośrodkował piłkę Janus. Piłkę strącił na 5 metr Zbozień do Jacha, ale nasz stoper był na pozycji spalonej. Ostatnia sytuacja to strzał z dystansu Janusa, który nie bez problemów obronił nowy bramkarz Śląska. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie. Zagłębie pewnie pokonało Śląsk 4:1.

Cieszy styl, w jakim Zagłębie wygrało to spotkanie. Dominacja od początku do końca spotkania. Ani przez chwilę wynik tego meczu nie był zagrożony. Oczywiście poprawkę należy brać na rywala i na legendarny już "inny etap przygotowań". Nie można popadać w hurraoptymizm. Kogo należy wyróżnić za to spotkanie? Przede wszystkim zespół. Każdy zagrał na przyzwoitym poziomie. Indywidualne wyróżnienie należy się oczywiście Łukaszowi Piątkowi, który zanotował gola i trzy asysty. Taki wyniki nie zdarza się przecież codziennie. Widać było też, że istnieje życie bez Filipa Starzyńskiego. Jan Vlasko jest w stanie zastąpić "Figo". Póki co brakuje mu jeszcze zarówno goli jak i asyst, ale w jego grze widać spokój i praktycznie cały czas szuka prostopadłych podań. Brakuje jeszcze dokładności, ale z biegiem czasu powinno być lepiej. Pamiętajmy, że Janek wraca do gry po długiej kontuzji. Cała obrona, poza błędem przy stałym fragmencie gry, zagrała bardzo dobrze i miła niewiele pracy. W środku pola kolejną lekcję zawodnikom Śląska udzielił Jarek Kubicki. Kolejny raz Morioka przy nim nie istniał. Z "drugiego" składu dobrze zaprezentowali się boczni obrońcy: Dziwniel i Zbozień. Dobrze wypadł też Janus, który robił sporo wiatru pod bramką Śląska. Tak jak wspomniałem wyżej, nie ma co wyciągać zbyt pochopnych wniosków i popadać w hurraoptymizm. O wiele więcej może nam powiedzieć kolejny mecz sparingowy. Już w niedzielę zmierzymy się z Wisłą Płock i to będzie zdecydowanie najtrudniejszy rywal w tym okresie przygotowawczym.
22 czerwca 2016, 11:00 - Opalenica (Hotel Remes Sport & Spa)
Zagłębie Lubin 4-1 Śląsk Wrocław
Jarosław Kubicki 34, Łukasz Janoszka 36, Łukasz Piątek 41, Krzysztof Piątek 50 - Piotr Celeban 17
Zagłębie Lubin: Martin Polaček - Aleksandar Todorovski (60 Damian Zbozień), Ľubomír Guldan (60 Jarosław Jach), Maciej Dąbrowski (60 Sebastian Madera), Đorđe Čotra (60 Daniel Dziwniel) - Łukasz Janoszka (60 Krzysztof Janus), Łukasz Piątek (60 Adrian Rakowski), Jarosław Kubicki (60 Jakub Tosik), Arkadiusz Woźniak (60 Filip Jagiełło), Ján Vlasko (60 Artur Siemaszko) - Krzysztof Piątek (60 Michal Papadopulos).
Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek (46 Ľuboš Kamenár) - Paweł Zieliński (46 Mariusz Pawelec), Adam Kokoszka (46 Lasza Dwali), Piotr Celeban (71 Łukasz Wiech), Dudu Paraíba (46 Krystian Miś) - Jacek Kiełb (46 Michał Bartkowiak), Peter Grajciar (77 Adam Kokoszka), Ryota Morioka (71 András Gosztonyi), András Gosztonyi (46 Mariusz Idzik), Alvarinho (46 Kamil Dankowski) - Kamil Biliński (46 Bence Mervó).żółta kartka: Čotra.