Formę sportową ocenimy na boisku, natomiast trudno nie powiedzieć kilku gorzkich słów na temat ruchów transferowych.
W Lubinie potrafimy już brać w cudzysłów wyniki sparingów, chociaż permanentne tracenie bramek po rzutach rożnych jest mocno niepokojące. Generalna uwaga ze sparingów jest jedna i dość jasna. Brakuje jakości w składzie.
Zagłębie przecieka w dwóch miejscach. Na bokach obrony, gdzie Todorovski i Cotra cierpią na brak piłkarzy, którzy podejmą z nimi rywalizację. W sparingu z Pogonią na lewej obronie zagrał Jarosław Jach. Powiem tak: lewa obrona to ostatnie miejsce, gdzie bym go ustawił, już odbiegając od tego, że z Pogonią wyglądał w miarę nieźle. Jarek jest stoperem i niech szkoli się na tej pozycji. W ostatnich sparingach na bokach obrony występowali Adrian Błąd i Krzysztof Janus, którzy z tą pozycją mieli do czynienia zazwyczaj wtedy, gdy mijali prawego lub lewego obrońcę.
Ale dużo większy przeciek jest w środku pola. Odejście Kwieka traktowaliśmy jako naturalną kolej rzeczy wierząc, że klub jest przygotowany na tę ewentualność. Kto nam został? Łukasz Piątek, Jarosław Kubicki, Jakub Tosik, Sebastian Bonecki, Filip Jagiełło. Żaden z nich nie ma predyspozycji do pełnienia funkcji szefa drugiej linii. Generatora mocy. Rozdziału energii gry.
Przez chwilę wydawało się, że takim kimś będzie Jan Vlasko. Wygląda na solidnego grajka. Nawet z Youtube’a można określić, czy piłkarzowi piłka przeszkadza w grze, czy też nie. A Vlasko czuje się z nią jak ryba w wodzie. Rozumiemy, że zmieniła się strategia pozyskiwania piłkarzy, natomiast … bez przesady, za jakość trzeba płacić. Jeśli ktoś uważa inaczej, to znaczy myśli, że DOBREGO i w miarę młodego środkowego pomocnika można ściągnąć za darmo lub ochłap, to po prostu nie zna się na piłce.
Tu nawet nie chodzi o to, aby wydać „bańkę” na gościa, któremu kończy się kontrakt za rok. Chodzi o to, że w tym zaciskaniu pasa i umykaniu przed tworzeniem kominów płacowych kroczymy ku skrajności. Naprawdę nie sądzimy, żeby jeden z najlepszych piłkarzy I ligi, Jacek Góralski, był nie do ściągnięcia i dostał w Białymstoku całe euro otrzymane z Legii za Pazdana. Naprawdę nie sądzimy, by Górnik Zabrze bardzo mocno przebił ofertę za Przyrowskiego (względy sportowe to inna sprawa). Naprawdę dziwimy się, gdy czytamy, że Podbeskidzie ściąga Cierzniaka. Nawet Korona, ledwie uratowana, jest w stanie zakontraktować ciekawych graczy jak Trela czy Tomasz Zając. A już teksty w stylu „Jak informuje "Gazeta Olsztyńska", Zagłębie Lubin negocjowało transfer bramkarza Stomilu Olsztyn Piotra Skiby. Podobnie jak w przypadku Wołodymyra Kowala, nie udało się osiągnąć porozumienia w kwestii kwoty odstępnego…” brzmią gorzej niż kuriozalnie.
Dochodzą do nas słuchy, że zgrzyt następuje na linii: pion sportowy – pion zarządzający. Na biurko trafiają solidnie przefiltrowani kandydaci, jednak ich angaż jest blokowany przez dysponujących pieniędzmi.
Zagłębie potrzebowało jakości w chwili awansu, tym bardziej potrzebuje jej teraz, gdy z rynku znikają coraz ciekawsze kąski. Za nami trzy z sześciu zaplanowanych sparingów. Choć oczywiście pierwsze dwa mecze były bardziej urozmaiconym treningiem niż piłkarskim sprawdzianem, jak na dłoni widać, że kolejni piłkarze, którzy są obecnie w kadrze nie zapełnią luki po… Macieju Iwańskim. Taka jest prawda, że ostatnim rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia był właśnie „Ajwen”, który ostatni mecz w miedziowych barwach rozegrał 10 maja 2008 roku.
Wkomponować nowych zawodników do składu będzie dużo trudniej przez trening niż poprzez mecz. To w trakcie gry powstają zręby współpracy tak ważne w środku pola, gdzie strata piłki może skończyć się wyjątkowo tragicznie.
Możemy poczekać na nowego bramkarza, albo nawet uzupełnienie formacji obrony, jednak jak podkreślaliśmy na początku, pozostało niewiele czasu na zakontraktowanie pomocnika. Jeśli kolejny raz nie chcemy się wstydzić po kiepskim starcie sezonu, prosimy, by osoby odpowiedzialne za finalizację transferów w klubie zaufały dyrektorowi sportowemu i trenerom.
Wszystkich dziur w składzie nie załatamy Jarkiem Kubickim, czy Kubą Tosikiem.
Apelujemy o rozsądek.