Nie był to mecz tak efektowny w wykonaniu naszych zawodników jak poprzednie spotkania. Pierwsza połowa była emanacją definicji „piłkarskie szachy”. Pogoń potwierdziła moją przedmeczową tezę, że dzieli i rządzi w tym zespole Rafał Murawski. Jak na swój (piłkarski) wiek, to „Muraś” dalej jest piłkarzem potrafiącym zaskoczyć dryblingiem, otwierającym podaniem. Dla naszego Jarka Kubickiego to powinien być wzór do naśladowania, choć nie we wszystkim (#WciągnijBrzuch).

Sam Jarek Kubicki uzyskał dzisiaj przydomek „Covilo”. Wejście w pole karne i załadowanie z główki petardy (kapitalne dośrodkowanie Łukasza Janoszki), to była akcja w stylu prawdziwego piłkarskiego wyjadacza. Wbił takiego siatkarskiego „gwoździa” w stylu Mariusza Wlazłego. Bramka to dodatek do kolejnego dobrego meczu Kubickiego.  Ile dobrych meczów rozegrał Kubicki w tym sezonie? Słabe policzę na palcach jednej ręki.

Tak jak pisałem, pierwsza połowa dla koneserów. Drugą otworzył Czesław Michniewicz wprowadzając Akahoshiego i Przybeckiego. I zmiana Miłosza mogła okazać się kluczowa, to on uratował akcję bramkową po wyrzucającym podaniu Ricardo Nunesa.  Sama bramka dla Pogoni – moim zdaniem kuriozalna ze strony Zagłębia. Adam Nawałka mówi o tym miejscu na boisku, że to strefa prawdy. Jeśli tracisz tu piłkę, albo twój rywal ma tyle czasu i miejsca, to musisz dostać bramkę. W powtórce naprawdę dziwacznie wygląda Łukasz Piątek, odpowiedzialny za bezpieczeństwo tej strefy, a którego przy Nunesie nie ma, a nagle wybiega zza kadru. Nie obwiniam go jednak za stratę tej bramki, bo odpowiedzialność należy rozłożyć na kilku zawodników.

Zagłębie zaliczyło dziś ważny punkt w klasyfikacji na drużynę klasową. Drużynę klasową charakteryzuje czas, jaki potrzebuje na otrząśnięcie się po stracie bramki i ruszenie po bramkę wyrównującą. Czasem sygnałem do prowadzenia swojej gry jest pierwszy gwizdek sędziego, ale w Szczecinie to dopiero gol Nunesa otworzył grę Zagłębia. Świetne uruchomienie „Ecika” przez Starzyńskiego, dośrodkowanie i gol. Cztery minuty i świetna akcja w trójkącie Tosik – Janoszka – Woźniak i mamy 2:1. Tak powinien wyglądać powrót do meczu klasowej drużyny.

Jesteśmy już jedną nogą w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Przypieczętowanie tego faktu odbędzie się w środę po meczu z Lechem Poznań. Casus Lecha w jakimś sensie może być ostrzeżeniem, że sukces w futbolu w dużej mierze powinien być efektem kontynuacji. Jeden sukces musi być od razu zalążkiem następnego. W Lechu tego zabrakło i rok po mistrzostwie zespół „Kolejorza” jest roztrzaskany.

Ale to nie nasz problem.

Naszym problemem jest utrzymanie obecnej formy jeszcze przez 180 minut.

Przyjdź w środę na mecz. Ostatnia szansa by w tym sezonie zobaczyć dobry futbol w Lubinie. Przyjdź i podziękuj piłkarzom za tegoroczne rozgrywki. Zasłużyli na to.

Bartosz Marchewka

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)