Gdyby wziąć pod uwagę skład zespołu, to Zagłębie powinno być w ligowej czołówce. Nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego drużyna z ogromnym potencjałem, prowadzona przez trenera, który poznał smak Ligi Mistrzów, wciąż gra poniżej swoich możliwości. Niemniej lubinianie potrafią zaskoczyć, o czym jesienią przekonali się piłkarze Górnika Zabrze czy też Śląska Wrocław. Czy to samo uczynią z poznańskim Lechem?
Na papierze Zagłębie ma jeden z najlepszych zespołów w Polsce. Reprezentant Polski Szymon Pawłowski, czeski napastnik Michal Papadopulos czy też słowacki rozgrywający Robert Jeż to zawodnicy, od których można oczekiwać wysokiego poziomu gry. Do tego w składzie Pavla Hapala gra kilku młodych, obiecujących zawodników, jak chociażby Adrianowie: Błąd i Rakowski. Od tej drużyny trzeba wymagać dobrej gry i wysokiego miejsca w tabeli.
Co roku celem Zagłębia są europejskie puchary, ale w ostatnich latach za każdym razem kończy się to podobnie – miejscem w środku tabeli. Ciężko powiedzieć, dlaczego zespół z Lubina nie gra na miarę oczekiwań i możliwości. Przecież od strony organizacyjnej klub również wygląda nieźle – bogaty i pewny sponsor w postaci KGHM sprawia, że piłkarze nie muszą martwić się o regularne wypłaty, jak to ma miejsce chociażby w zajmującej wyższe miejsce Polonii Warszawa.
Piłkarze Zagłębia dobrze rozpoczęli rundę wiosenną – w pierwszych czterech meczach zdobyli osiem punktów, pokonując Pogoń i Jagiellonię oraz remisując z Piastem i Widzewem. Później jednak „Miedziowych” dopadła zadyszka i przegrali 2:3 z Ruchem Chorzów oraz 0:2 z warszawską Legią. W ostatniej kolejce po słabym meczu wydarli trzy punkty Koronie Kielce, wygrywając 2:1. Obie bramki padły po strzałach z dystansu – najpierw Błąda, a następnie Rakowskiego. Na to w dużej mierze muszą uczulić się poznaniacy, którzy właśnie w ten sposób stracili bramkę w przegranym spotkaniu z Polonią.
Gracze Lecha, w przeciwieństwie do Zagłębia, ostatnio złapali bardzo dobry rytm, wygrywając trzy spotkania z rzędu. Co ważne, w końcu zainkasowali komplet punktów przed własną publicznością, wygrywając 4:2 z Lechią Gdańsk. Kibice ze stolicy Wielkopolski liczą, że to zwycięstwo po niemal półrocznej przerwie oznacza przełamanie i teraz „Kolejorz” zdecydowanie częściej będzie punktował na własnym stadionie. Bardzo dobrą formę prezentują ostatnio skrzydłowi: Gergo Lovrencsics i Aleksandar Tonew oraz grający na pozycji ofensywnego pomocnika Kasper Hamalainen.
W niedzielę Mariusz Rumak będzie musiał radzić sobie bez Bułgara. Tonew w spotkaniu z Piastem Gliwice obejrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę i na pewno nie wybiegnie na boisko. Szkoleniowiec poznaniaków ma kilka możliwości zastąpienia go, najbardziej prawdopodobny wydaje się jednak występ Mateusza Możdżenia. Brak Aleksandara to niejedyna absencja w zespole Lecha – z powodu kontuzji nie zagrają Karol Linetty i Patryk Wolski. Do treningów z resztą zespołu wrócił już Manuel Arboleda, ale nadal nie pracuje z pełnym obciążeniem i na jego ligowy występ trzeba będzie jeszcze poczekać.
Do składu Zagłębia wracają jednak wszyscy zawodnicy, którzy wcześniej narzekali na urazy: Adam Banaś, Boris Godal, Szymon Pawłowski. Pavel Hapal nie będzie mógł skorzystać jedynie z Costy Nhamoinesu, który w meczu z Koroną otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie, przez co będzie zawieszony na mecz z Lechem.
Typ MKS Zagłębie PL
Lech 1:1 Zagłębie