Dwojaki jest ten początek sezonu dla Zagłębia. Było efektownie i porywająco z Koroną, do bólu skutecznie i pragmatycznie z Lechem i Partizanem. Momentami spływała na nasz klub fala lub wręcz jakaś himalajska bądź co najmniej alpejska lawina w pełni zasłużonych ciepłych słów, ale ostatnie dni – trzeba to powiedzieć jasno – sprowadziły nas na ziemię.
Pewnie można przymknąć oko na odpadnięcie z LE z przeciętnym duńskim zespołem, który samym pobytem w europejskich pucharach pisze swoją historię, ale porażka z Bytovią była nie tyle kamyczkiem, ile sporawej wielkości skałą wrzuconą do ogródka naszej drużyny, która zresztą narobiła w nim niemało szkód. Fakty są takie, że już na początku sierpnia została nam tylko liga i teraz, zamiast płakać nad rozlanym mlekiem musimy się skupić, by konsekwentnie i skrupulatnie ciułać w niej punkty.
W 5. kolejce czeka nas wyjazd do Gliwic. Znowu gramy w niedzielę, ponownie o 15:30, więc pod tym względem powtarzalność mamy zapewnioną. Oby zawodnicy Piotra Stokowca podobną regularność zaprezentowali na boisku, bo jeśli wygramy, to co najmniej do poniedziałku powrócimy na fotel lidera.
Piast europejskie wojaże również ma już za sobą. Zaprezentował się w nich nieporównywalnie gorzej, ale co się dziwić, skoro na Śląsku nie udało się zatrzymać ani Vacka, ani Nešpora. Główny architekt sukcesu, jakim niewątpliwie było wywalczenie przez tę drużynę wicemistrzostwa Polski, również postanowił dać sobie spokój. Mowa rzecz jasna o Radoslavie Latalu. Czech chciał wzmocnić drużynę, jednak władze klubu nie były w stanie spełnić jego oczekiwań.
Wydaje się jednak, że wysokie porażki sprzed paru tygodni z Goeteborgiem i Cracovią nie odcisnęły swojego piętna na zespole i obecnie gliwiczanie powoli wracają na właściwe tory. W ostatnich trzech spotkaniach Piast zdobył pięć punktów. Może i oczko zdobyte z Koroną, którą my z niebywałą łatwością zbesztaliśmy, nie powala na kolana, ale wygrana z Wisłą Płock i remis na Łazienkowskiej z całą pewnością satysfakcjonują gliwiczan.
W poprzednich rozgrywkach Piast na swoim boisku nie brał jeńców. Wychodził zwycięsko z aż 14 na 19 rywalizacji ligowych. Przy Okrzei tylko dwukrotnie musieli uznać wyższość rywali. Do jednej z tych porażek walnie się przyczyniliśmy. W ostatniej kolejce sezonu, gdy na dobre przyklepaliśmy swoje trzecie miejsce, dodatkowo doszczętnie zabijając nadzieję gliwiczan na mistrzostwo Polski.
Czeka nas walka na trudnym terenie, ale to my będziemy w tym meczu faworytem. Co jak co, ale pewne zwycięstwo z Piastem pozwoliłoby odgonić te -na razie ledwo zauważalne – ciemne chmury znad naszych głów, dlatego Panowie – koncentracja i robimy swoje!
jagoral
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: