Jedziemy do Nowego Sącza z jasnym celem. Aby w drodze powrotnej dyskutować o meczach półfinałowych Pucharu Polski, i albo bojach z Miedzianką, albo, miejmy nadzieję, z Arką. Jednak ostatnie performance'y zawodników Zagłębia wyjątkowo destylują z optymizmu.
O awans się nie martwię. Mimo wszystko Zagłębie to nie jest klub frajerów, którzy daliby sobie strzelić co najmniej dwie bramki w Nowym Sączu i straciliby szansę na przejście do historii.
Natomiast czemu to frajerstwo wyszło w meczu z Widzewem? Wybaczcie, choć zapowiedź dotyczy meczu z Sandecją, to nie mogę nie poruszyć tego co się stało w Łodzi. Mieliśmy Widzew na talerzu. Przygotowany. Przyprawiony. Gotowy do spożycia. Tylko zjeść, popić, podziękować, zgarnąć trzy punkty i w spokoju wracać do Lubina. Natomiast nasi piłkarze, może nie tyle, że odpuścili, co po prostu swym … Nawet nie wiem czym to nazwać; nie potrafili dobić Widzewa. Zabrakło na pewno zimnej krwi. A to w perspektywie spotkań pucharowych może być niezbędne. Piłkarz Zagłębia czytający te słowa może się obruszyć terminem: frajerstwo. Ale w gruncie rzeczy czym był mecz w Łodzi, jeśli nie tego pokazem. Nie ograć Widzewa w tej lidze, to zwykłe frajerstwo, w czym jak na razie przewodzi poznański Lech.
Mecz z Widzewem i jego rezultat ma również inny wymiar. Zwycięstwo mogło uspokoić emocje związane z przygotowywaniem się do kolejnych spotkań, będąc spokojnym o ligowy byt. Nawet podział punktów nie byłby wielkim utrudnieniem, mielibyśmy przewagę na rundę play – out. A tak teraz akcenty musimy jednak dzielić na dwa formaty rozgrywek. I ani jednego, ani drugiego nie musimy odpuścić, nawet jeśli w lidze czekają nas mecze z ligowymi potentatami, tj. z Wisłą i z Legią.
Od pierwszego meczu z nami Sandecja zagrała dwa ligowe spotkania. Zremisowała w Legnicy z Miedzią 2:2. Nie odstawała od legniczan, jednak zremisowała w dość szczęśliwych okolicznościach. W tym meczu nowosądeczanie byli groźni zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, dlatego szczególną uwagę trzeba zachować przy wszelkich rożnych i wolnych.
Drugi mecz to spotkanie u siebie z Górnikiem Łęczna, o którym informowaliśmy na naszym facebookowym profilu, z tego względu, że bramkę dla łęcznian zdobył Arkadiusz Woźniak. Żeby faktografii stało się zadość, mecz przegrany w dramatycznych okolicznościach 1:2. Czy można wyciągać z tego meczu jakieś pozytywy? Raczej takie, że szybkość, pewność w rozegraniu poszczególnych akcji i gra do końca może przynieść wymierne korzyści. Chociaż to wiemy również po pierwszym meczu, nawet jeśli nasza gra w Lubinie nie była najlepsza.
Ja jednak jestem przekonany, że Sandecja zagra bez nerwów i bez złudzeń. Nie mają nic do stracenia, dlatego pod bramką Zagłębia może być elektrycznie. Trzeba zachować pełnię koncentracji. Mamy po swojej stronie piłkarską jakość, którą trzeba wykorzystać i bezstresowo przejść do półfinału.
Ciekawostką jest to, że nowym graczem Sandecji został dobrze nam znany Mouhamadou Traore.
Widzimy się w Nowym Sączu. My tam będziemy na pewno!
BM