Mecz piątkowy w Bielsku sprawił, że ewentualna strata punktów na trudnym terenie w Gdańsku aż tak bardzo nie zaboli. Jednak sam przebieg meczu z pewnością mógł poruszyć sferę mentalną piłkarzy. W półfinale z Arką powinniśmy zobaczyć ich zobaczyć wkurzonych, zaangażowanych bardziej niż zwykle, którzy chcą odegrać się za to, co zdarzyło się w niedzielę.
Święto na trybunach…
W ostatnich latach rzadko mamy możliwość spotykania braci z Gdyni; działo się to jedynie przy okazji ich wizyt w Legnicy. Niedawne spotkania z Arką stały pod znakiem dziwnych problemów ze światłem, ale przede wszystkim wspaniałej atmosfery, wspólnego dopingu, „pozdrawiania” kogo trzeba i jak trzeba. Nie ma co tutaj zbyt się rozdrabniać - czeka nas fajne widowisko na trybunach. Arkowcy, czekamy… AG&ZL
…Walka na boisku
Dużo ciekawiej będzie na murawie. Obie drużyny poza walką w Pucharze są pochłonięte bataliami w lidze, które mogą decydować o przyszłości klubów, ale na takiej zasadzie, że Zagłębie musi się utrzymać, Arka może awansować. To na pewno w jakimś narzuca modyfikację treningów, żeby być gotowym do ważnych meczów praktycznie co trzy dni.
Nasi goście przystąpią w mocno okrojonym składzie. Trener Paweł Sikora na południową eskapadę (w sobotę Arka grała mecz w Brzesku) zabrał 18 zawodników. Jednak przed meczem z Zagłębiem nastąpiło tzw. przetasowanie. Ze względu na kartki pauzować muszą: Piotr Tomasik, Sławek Cienciała, Paweł Wojowski i przede wszystkim Bartosz Ślusarski. Oni wrócili nad morze... Do kadry wrócili za to „Jędza” oraz nasz Paweł Oleksy. Co ważne nie ma żadnej klauzuli uniemożliwiającej Pawłowi występ z Zagłębiem. Z powodu poważnej kontuzji nie zagra Brazylijczyk Marcus. Ogólnie, to Arka zebrała na wiosnę niezły skład i z pewnością będzie walczyć o awans do T-Mobile Ekstraklasy (i odpukać, obyśmy się nie minęli).
U nas nic się nie zmieniło pod względem meczu z Lechią. Żaden z naszych nie jest obciążony kartkami. Nie zagra Boris, nie wiadomo co z „Adim”. Typować „11” będzie łatwo, zmiany w porównaniu z Lechią mogą być kosmetyczne np. Johan za Janoszkę.
Zagrać na zero
Oczywiście z tyłu. Strata bramki powoduje, że nawet dwie czy trzy strzelone wprowadzą niepotrzebną nerwówkę. Przystępujemy do tego meczu w roli zdecydowanego faworyta, nawet nieszczęśliwa porażka z Lechią tego nie zmienia. Stawka tego meczu jest ogromna. Przekonywujący wynik to spokojny wyjazd do Gdyni, możliwość oszczędności sił przed rundą play – out.
Nie możecie się teraz poślizgnąć.