Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze
 
Granie w 24. kolejce rozpoczniemy tradycyjnie w piątek o 18:00. Na inaugurację tej serii gier na boisko we Wrocławiu wyjdą Śląsk oraz Górnik Zabrze. Mecz o sporym ciężarze gatunkowym zarówno dla jednych i dla drugich. Jeżeli wygra Śląsk to odskoczy zabrzanom na 7 punktów, a to sporo w tej części sezonu. Do tego Górnik może osiąść na dnie tabeli na dłużej. Jeżeli zaś wygra Górnik to doskoczy na jedno oczko do Śląska i ścisk w tabeli zrobi się jeszcze większy. Obie drużyny swoje ostatnie mecze przegrały. Śląsk uległ w Białymstoku Jadze 1:2. Jak powiedział po meczu trener Szukiełowicz, wrocławianie przegrali mecz, którego nie mieli prawa przegrać. Pomocną dłoń, i to całkiem dosłownie, wyciągnął dwukrotnie Mariusz Pawełek i można powiedzieć w swoim stylu sprezentował przeciwnikom dwa gole. Swoją drogą Śląsk jakoś rewelacyjnie się nie prezentuje i każdy taki błąd z reguły kończy się ich stratą punktów. A wiąże się to z brakiem napastnika z prawdziwego zdarzenia. Notorycznie zawodzi Biliński. Kiełb jak już zagra dobre spotkanie, to potem trafiają mu się cztery beznadziejne. W związku z tym testowani są napastnicy zagraniczni. Ostatnio testów medycznych nie przeszedł Bułgar. W czwartek swoje testy miał Węgier. Nawet jeżeli je przejdzie pozytywnie to raczej nie zagra jeszcze w piątek. Mimo to Śląsk zagra wzmocniony. Po zawieszeniu za kartki wracają Dudu i Hateley. Do tego Śląsk zakontraktował prawego obrońcę z Ukrainy. W sparingach prezentował się on całkiem solidnie i może okazać się wzmocnieniem wrocławian. Górnik to chyba największy niewypał tego roku w Ekstraklasie. Wszyscy w Zabrzu obiecywali sobie, że czeka ich tylko i wyłącznie marsz w górę tabeli a tymczasem po dwóch spotkaniach Górnik ma 0 punktów, nie zdobył bramki a stracił ich aż pięć. Szczególnie bolesna wydaje się porażka w Wielkich Derbach Śląska, gdzie na otwarcie nowego stadionu zabrzanie ulegli Ruchowi 0:2. Zbyt wielu pozytywów w grze Górnika nie widać i nie można się dziwić, że włodarze zaczynają się rozglądać za następcą Ojrzyńskiego. W kuluarach wymieniane są nazwiska Franciszka Smudy i Kazimierza Moskala. Wydaje się, że we Wrocławiu dla Górnika to będzie ostatni dzwonek aby jeszcze marzyć o załapanie się do czołowej ósemki. Zapowiada się więc walka o każdy centymetr boiska. A kto będzie górą w tym starciu? Jednoznacznego faworyta ciężko wskazać. Wydaje się więc, że będzie dwóch rannych zamiast  jednego zabitego. 
 
Górnik Łęczna - Korona Kielce
 
W sobotę czekają nas 3 kolejne spotkania. Jako pierwsi na boisko wyjdą zawodnicy Górnika Łęczna i Korony Kielce. Na pierwszy rzut oka te kluby raczej nie przyciągają neutralnego kibica. Fakt jednak jest taki, że obie drużyny potrafią zagrać efektowny mecz. W dwóch meczach Korony Kielce w tym roku padło już 11 goli. Widać więc, że się dzieje. Po tym jak w Szczecinie wypuścili zwycięstwo z rąk, u siebie pewnie pokonali Lechię Gdańsk 4:2. Siłą kielczan są szybkie kontrataki. Tak właśnie wykończyli Lechię. A to urwał się Sierpina, a to urwał się Zając. W ataku świetnie prezentuje się Hiszpan Cabrera i to on jest największym zagrożeniem. W tym roku zdobył już 4 gole na boiskach ekstraklasy. Z drugiej strony Górnik Łęczna na wiosnę jeszcze nie przegrał. Najpierw u siebie zatrzymali lidera (0:0) a następnie w Krakowie podzielili się punktami z Wisłą (1:1). W pamięci utkwiła mi jednak postawa łęcznian w meczu z Piastem. Potrafili sobie stworzyć świetne sytuacje strzeleckie. Zabrakło jednak wykończenia i Bonin przegrywał pojedynki 1 na 1 ze Szmatułą. Jeżeli chodzi o tabelę to z pewnością będzie to ważny mecz dla obu stron. Z resztą do końca sezonu praktycznie każdy mecz jest ważny. Obie drużyny mają po 27 punktów. Jesienią górą był Górnik Łęczna, który w Kielcach wygrał 2:0. Ale jak wiadomo Korona dużo lepiej radzi sobie na wyjazdach. Zapowiada się więc ciekawe starcie. Faworytem jednak wydaje się być drużyna z lubelszczyzny i 3 punkty powinien dopisać sobie Górnik Łęczna. 
 
Lechia Gdańsk - Piast Gliwice
 
Drugie sobotnie spotkanie zapowiada się chyba jeszcze ciekawiej niż to pierwsze. Lider, czyli Piast Gliwice, przyjeżdża do Gdańska na mecz z Lechią. Piast dość przeciętnie wszedł w ten rok. Dwa mecze i dwa remisy 0:0. Troszkę szczęśliwie w Łęcznej, a potem w meczu na błocie i śniegu z Pogonią Szczecin. Największym plusem ostatniego meczu Piasta jest fakt, że nikt nie doznał kontuzji. Lechia zaś na inaugurację rozbiła Podbeskidzie by tydzień temu przegrać zdecydowanie w Kielcach. Widać było, że to 3-5-2 jeszcze do końca dobrze nie funkcjonuje. Gdańszczanie największy problem mieli z szybkimi atakami skrzydłami. W ten sposób z boiska wyleciał Gerson. W tym meczu jednak pewnie do gry wrócą podstawowi obrońcy, czyli Wawrzyniak i Janicki. W teorii defensywa powinna wyglądać nieco lepiej. Czy to jednak wystarczy na Piasta? Według mnie nie. W pierwszej rundzie Piast też rozkręcał się tak troszkę ślamazarnie. Na inaugurację minimalnie ograli Niecieczę, potem przegrali z Ruchem. Co wydarzyło się później wszyscy wiemy. W Lechii jak co rundę obiecują sobie, że w tej rundzie to już "zaskoczy" i rozpocznie się marsz w górę tabeli. Mi jakoś w to się nie chce wierzyć. I według mnie to Piast wywiezie przynajmniej remis. 
 
Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała
 
Na zakończenie sobotniego grania w Krakowie Wisła podejmie Podbeskidzie. Obie drużyny przystąpią do tego spotkania w odmiennych nastrojach. Podbeskidzie opromienione rozbiciem Lecha Poznań 4:1 będzie chciało pójść za ciosem. Wisła w końcu przerwała fatalną serię 6 porażek z rzędu. Jednak wciąż nie wygrali. Zaledwie zremisowali 1:1. Na ratunek Wiśle przyszedł Rafał Wolski. W jakiej jest formie tego nie wiadomo, ale powinien wprowadzić troszkę polotu do ofensywy Wisły. Brożek i Ondrasek narzekają, że są osamotnieni w ataku. Teraz powinno być łatwiej o tworzenie sytuacji. Poza tym w ofensywie jest nieobliczalny Guerrier, który potrafi zaskoczyć zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Ostatnio strzelił jednak gola. A w tym sezonie już mu się zdarzało iść prawem serii i jak trafiał w jednym meczu to później poprawiał. Podbeskidzie po porażce w Gdańsku odbudowało się. Zdobyli aż 4 gole a mogli ich strzelić więcej. Świetne spotkanie rozegrał Mójta i wydaje się, że to z jego strony będzie główne zagrożenie. W ataku gra zawsze groźny duet Szczepaniak - Demjan. Często do akcji podłącza się Chmiel a także Marek Sokołowski. Zapowiada się więc ofensywne spotkanie. Obie drużyny potrzebują punktów. Wisła, która w trakcie poprzedniej kolejki nawet przez chwilę znajdowała się w strefie spadkowej i Podbeskidzie, które aktualnie jest w strefie spadkowej. Obie drużyny mają po 24 punkty. Zwycięzca zyskuje troszkę oddechu na najbliższe mecze. Wygląda więc na to, że remis nikogo tutaj nie będzie urządzał. 
 
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok
 
Niedzielne granie rozpoczniemy w Poznaniu. Lech podejmie Jagiellonię. Faworytem gospodarze, nawet mimo wpadki tydzień temu z Podbeskidziem. U siebie jednak Lech jest niezwykle mocny. Cztery ostatnie mecze u siebie Kolejorza to cztery zwycięstwa. Z pewnością Lech zrobi wszystko, aby zmazać plamę z poprzedniego tygodnia. Z reguły po takim meczu trenerzy skupiają się na defensywie i w kolejnym meczu drużyna gra już zdecydowanie lepiej w defensywie. Inna sprawa, że Jaga to nic specjalnego jeżeli chodzi o ofensywę póki co. Ze Śląskiem oba gole podarował im Mariusz Pawełek. Wcześniej w meczu z Legią mieli spore problemy aby przedostać się z piłką na połowę Legii. Atak wygląda bardzo mizernie. Przy uważnej grze Lecha nie powinno być problemów z zachowaniem czystego konta. W przodzie zaś Kolejorz ma sporo indywidualności. Ostatnimi czasy ten wózek ciągnie Pawłowski. Do składu wracają zawieszeni za kartki Linetty i Trałka. Wypada natomiast Niki Bille i jego miejsce zajmie zapewne Kownacki, który w dwóch meczach zdobył 3 gole. Na szczęście dla Lecha cała czołówka poza Legią ostatnio pogubiła punkty. Tak dużo zatem Lech nie stracił. Teraz już jednak trzeba gonić. I maksymalnie zmniejszyć stratę przed podziałem punktów. W meczu z Jagą powinni dopisać sobie 3 punkty. 
 
Pogoń Szczecin - Termalica Bruk-Bet Nieciecza
 
O tej samej porze co w Poznaniu na boisko wybiegną w Szczecinie. Pogoń podejmie beniaminka z Niecieczy. Oczywiście to Pogoń jest tutaj faworytem. Pogoń, która tej wiosny zdobyła już 4 punkty i z pewnością mają apetyt na kolejne 3 oczka. Termalica nie ma łatwo tej wiosny. NA starcie mierzyli się z Lechem w Poznaniu. Potem u siebie zagrali z Cracovią. Teraz czas na kolejną drużynę z czołówki. Mimo wszystko niecieczanie dzielnie sobie radzą. W Poznaniu potrafili się podnieść z 0:2, z Cracovią grali jak równy z równym i nawet prowadzili. To tylko pokazuje, że tanio skóry nie sprzedadzą. Pogoń dość niemrawo weszła w ten rok i zaczęli od 0:2 do przerwy z Koroną. Druga połowa to jednak kompletnie inna bajka i potrafili odwrócić losy meczu. Mecz z Piastem lepiej przemilczeć bo w takich warunkach, w jakich grali to sztuką było pograć piłką. Cele w obu zespołach zupełnie inne. Pogoń zamierza utrzymać się w TOP 4 aż do końca sezonu zasadniczego. Termalica marzy o wejściu do ósemki. Zdecydowanie bliżej swojego celu są szczecinianie. I mimo wszystko uważam, że to Portowcy są faworytem tutaj. Obrona niecieczan jednak popełnia zbyt dużo błędów. A w dobrej formie wydają się być Dvalishvili, Frączczak, Murawski czy Gyurcso. Do tego w obwodzie pozostaje Zwoliński, który nie zapomniał jak się strzela bramki. 
 
Legia Warszawa - Ruch Chorzów
 
Na zakończenie tej kolejki Legia podejmie Ruch. Faworyt tego meczu jest jeden i jest nim Legia, która świetnie prezentuje się na początku tego roku. Najpierw podopieczni Czerczesowa rozbili u siebie Jagę, by tydzień później ograć w Lubinie Zagłębie. Oba mecze miały dość podobny przebieg. Legia zaczynała te spotkania bardzo wysokim pressingiem i bardzo szybko zdobywała pierwszego gola. Różnica polegała na tym, że Zagłębie potrafiło się podnieść. Ruch zdecydowanie nie radzi sobie wtedy, kiedy rywal wychodzi wysokim pressingiem. Tak było w meczu z Zagłębiem, gdzie lubinianie stworzyli sobie sporo sytuacji. Poza tym mam wrażenie, że najważniejsze spotkanie w tym sezonie chorzowianie już wygrali. Na otwarcie stadionu w Zabrzu popsuli odwiecznemu rywalowi święto i zainkasowali 3 punkty w Wielkich Derbach Śląska. Naturalne jest, ze po takim zwycięstwie może przyjść rozprężenie. Jeżeli tak się stanie to Legia może urządzić sobie strzelaninę. Ostatnio nie trafił Nikolic, więc z pewnością będzie głodny bramek. W bardzo dobrej formie jest Prijovic. Co prawda za kartki nie zagrają Kucharczyk i Guilherme, ale do gry z pewnością palą się rezerwowi Duda, Hamalainen czy Masłowski. Wydaje się więc, że każde inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo Legii będzie sporego kalibru niespodzianką. 
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)