Do meczu z Wartą Poznań Zagłębie Lubin przystąpiło z dwiema zmianami. Łukasza Porębę zastąpił Jewgienij Baszkirow, a Samuela Mraza na pozycji numer 9 Patryk Szysz. Na skrzydle szansę otrzymał Jakub Bednarczyk.
Pierwszą dobrą sytuację Zagłębie stworzyło sobie w 3. minucie Jakub Żubrowski świetnym podaniem wypuścił Patryka Szysza, a napastnik Zagłębia oddał grozny strzał z ostrego konta. W tej sytuacji bardzo dobrze interweniował golkiper poznańskiej Warty - Adrian Lis.
Poznaniacy od początku spotkania próbowali narzucić swój styl gry. Momentami gracze Warty wysoko naciskali naszych piłkarzy. W 8. minucie piłkę odzyskał Dejan Drazić, po chwili strzał oddał Jewgienij Baszkirow, ale w ostatniej chwili uderzenie zdołał zablokować jeden z piłkarzy Warty, następnie piłka opuściła pole gry. Arbiter tego pojedynku - Piotr Lasyk - wskazał na rzut rożny. Z krótko rozegranego stałego fragmentu gry niewiele jednak wyniknęło, bowiem chwilę później bramkarz Warty egzekwował aut bramkowy.
W 14. Minucie oglądaliśmy wymuszona przerwę w grze. Kontuzjowanego Bartosza Kielibę zastąpił Aleks Ławniczak. Cztery minuty później wślizgiem próbował interweniować Kamil Kruk. 21-letni stoper nie trafił jednak w piłkę, a futbolówka dotarła do Gracjana Jarocha, niewiele jednak z tej sytuacji wyniknęło. Po wcześniejszej próbie zagrania piłki okazało się, że Kruk doznał urazu mięśniowego i zmuszony był opuścić pole gry. Naszego zawodnika zmuszony był zastąpić Dominik Jończy. Ewidentnie widać było, że stan murawy oraz temperatura powietrza dawała się we znaki piłkarzom obu ekip.
Trzeba przyznać, że momentami wysoki pressing „Zielonych” zdawał egzamin. Kilkukrotnie Zagłębie gubiło się przy wyprowadzeniu piłki. W 25. minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Trałka. Piłka trafiła na głowę Roberta Ivanova, ale strzał Fina okazał się być niecelny. Trzy minuty później Grzesik uruchomił Jakóbowskiego, ale skrzydłowy Warty nie zdołałw tempo dograć do wbiegających współpartnerów. W 31. minucie fenomenalną sztuczką techniczną w środku pole zabłysnął Starzyński. Niestety chwilę później „Figo” stracił piłkę.
W 33. minucie po dobrym Zagraniu od Starzyńskiego w pole karne wpadł Drazić. Serb pozwolił sobie jednak na o jeden drybling za dużo, dlatego jeden z obrońców poznaniaków skutecznie interweniował. Dwie minuty później po dośrodkowaniu Starzyńskiego strzał oddał Sasa Balić, na torze lotu piłki stanął niestety jeden z „Zielonych”. W 38. Minucie z głębi pola dośrodkowywał Trałka. Z tej wrzutki nie wyniknęło jednak żadne zagrożenie, albowiem Michał Kopczyński sfaulował Dominika Hładuna. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry miało miejsce zamieszanie w polu karnym Warty Poznań. Z całej sytuacji niewiele jednak wyniknęło…
W całej pierwszej połowie „Miedziowi” nie byli w stanie stworzyć sobie konkretnej szansy do zdobycia bramki. Do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.
W drugą część meczu bez wątpienia lepiej weszła Warta. W 48. minucie niefrasobliwość defensorów „Miedziowych” sprawiła, że Maciej Żurawski stanął oko w oko z Hładunem. Na nasze szczęście świetnie interweniował nasz golkiper, a chwilę później zagrożenie oddalił Balić. W 49. minucie meczu strzał oddał Jan Grzesik. Chwilę później odpowiedziało Zagłębie. Drazić wpadł w pole karne i próbował dograć do wbiegających współpartnerów, Serb pośpieszył się jednak z podaniem i sytuację wyjaśnił Ivanov.
W 57. minucie kolejny raz Zagłębiu dał się we znaki Grzesik. Tym razem zawodnik „Zielonych” zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Trzeba przyznać, Piłka minęła bramkę Hładuna o około pół metra. Osiem minut później zza pola karnego uderzył Baszkirow. Strzał minął jednak bramkę strzeżoną przez Adriana Lisa. W 68. minucie egzekwowali rzut różny. Do piłki tradycyjnie podszedł Starzyński i dograł do Dominika Jończego. Nasz stoper huknął jednak wysoko ponad bramką. W drużynie warty Poznań dobrze tego dnia dysponowany był Grzesik, który kilkukrotnie stwarzał problemy Sasy Baliciowi.
W 75. minucie świetną akcję przeprowadziła Warta. Spod linii bramkowej dośrodkował Jakóbowski, piłka trafiła do Łukasza Trałki, a ten pięknie przymierzył w górny róg bramki. Poznaniacy objęli prowadzenie. Sześć minut później ponownie zaatakowali poznaniacy. Strzał oddał Jakóbowski, a piłkę na rzut różny sparował Hładun.
W 84. minucie strzał głową oddał Ławniczak, piłka minęła bramkę o kilkadziesiąt centymetrów. W sześć minut później bliski szczęścia był Lorenco Simić. Po dośrodkowaniu „Figo” piłka trafiła na głowę Chorwata, a ten chybił. Do końca spotkania nie działo się już nic godnego uwagi.
Cóż… niestety nasi piłkarze nie mieli dziś zbyt wielu argumentów, by zagrozić słabszemu teoretycznie rywalowi. Przełamanie po kompromitacji w Pucharze Polski nie nadeszło, co więcej na ten moment nie widać zbyt wielu pozytywnych prognostyków na przyszłość.
