Oglądaliśmy dzisiaj dwie różne połowy. Pierwszą, w której ograniczaliśmy się jedynie do pojedynczych, chaotycznych wypadów pod pole karne Lecha. I drugą, w której poznaniacy spuścili niech z tonu, a my zaczęliśmy dochodzić do głosu. Choć między Bogiem a prawdą, nawet przy okazjach, które sobie stworzyliśmy, możemy mówić raczej o dużej dozie szczęścia, aniżeli wypracowanym, koronkowym rozegraniu.
Ale po kolei. Poznaniacy szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. W 7. minucie po raz kolejny straciliśmy bramkę po dośrodkowaniu w nasze pole karne - Antonio Milić trafił do siatki Dominika Hładuna, wykorzystując błąd w kryciu Jakuba Wójcickiego i Łukasza Łakomego. Siedem minut później było już 0:2. Po rykoszecie, tor lotu futbolówki kompletnie zmylił naszego golkipera, który nie zdążył interweniować przy strzale Joao Amarala, który tym samym zwiększył prowadzenie gości. Lech raz po raz próbował sforsować naszą defensywę. Z dystansu próbowali Mikael Ishak, Radosław Murawski czy Adriel Ba Loua, który obił poprzeczkę bramki Hładuna. W 37. minucie po dośrodkowaniu jednego z graczy Lecha niefortunnie interweniował Kamil Kruk, który próbując wybić piłkę na rzut rożny trafił w słupek. Minutę później zobaczyliśmy jeden z nielicznych wypadów Zagłębia pod pole karne „Kolejorza”. Strzał Sasy Zivca bez większych problemów wyłapał jednak Filip Bednarek, w dodatku nie został on uznany, jako celny, gdyż chwilę wcześniej sędzia przerwał grę, wskazując pozycję spaloną. Po pierwszej połowie w grze „Miedziowych” nie sposób było znaleźć zbyt wielu pozytywów. Spodziewaliśmy się dominacji Lecha, ale nie sądziliśmy, że lubinianie nie będą w stanie nawet dojść do głosu.
Druga cześć spotkania rozpoczęła się dla nas dobrze. W 49. minucie Jakub Żubrowski dośrodkował z rzutu rożnego, a niepilnowany Kamil Kruk głową skierował piłkę do bramki Bednarka. Nawiązaliśmy tym samym kontakt. Z bramki kontaktowej nie nacieszyliśmy się jednak zbyt długo, bowiem cztery minuty później poznaniacy podwyższyli prowadzenie. A konkretniej Jakub Kamiński nie pozostawił złudzeń Hładunowi, gdy oddawał strzał głową. Zagłębie Lubin przegrywało z Lechem Poznań 0:2.
W 59. minucie znów nawiązaliśmy kontakt. Na listę strzelców wpisał się Lorenco Simić, który ponownie jak wcześniej Kruk, wykorzystał nieporozumienie w szykach obronnych gospodarzy. Lubinianie szukali wyrównania, tym bardziej, że jak już wspomnieliśmy, lepszy piłkarsko Lech przygasł. Z dystansu próbowali Sasa Zivec i Łukasz Łakomy. W 81. minucie w znakomitą sytuacje zmarnował napastnik Lecha - Ishak. Szwed z okolic piątego metra trafił w poprzeczkę, choć po zgubieniu Jakuba Wójcickiego miał przed sobą w zasadzie całą, pustą bramkę. W tej sytuacji mogliśmy mówić o sporym szczęściu.
W doliczonym czasie gry do bramki trafił jeszcze Pedro Tiba. Chorągiewka sędziego asystenta poszybowała jednak w górę, bowiem w momencie podania Portugalczyk znalazł się na pozycji spalonej.
Mecz zakończył się naszą porażką 2:3 i dopisaniem 8. kolejnego meczu bez zwycięstwa z rzędu. Sytuacja „Miedziowych” robi się coraz cięższa i każdy zdobyty punkt jest dla nas aktualnie na wagę złota… Za tydzień rozegramy kolejny mecz w Lubinie. Tym razem naprzeciw lubinian stanie Wisła Kraków. Pozostaje liczyć, że wówczas nastąpi przełamanie.
5 grudnia 2021, 17:30 - Lubin (Stadion Zagłębia)
Zagłębie Lubin 2:3 Lech Poznań
bramki: Kruk 49, Šimić 59 - Milić 8, João Amaral 14, Kamiński 53
Zagłębie Lubin
30. Dominik Hładun - 23. Jakub Wójcicki, 5. Lorenco Šimić, 74. Kamil Kruk - 26. Kacper Chodyna (86, 9. Erik Daniel), 14. Jakub Żubrowski, 99. Łukasz Łakomy (86, 31. Dawid Pakulski), 8. Łukasz Poręba (58, 18. Filip Starzyński), 7. Saša Živec, 16. Adam Ratajczyk (87, 27. Bartłomiej Kłudka) - 17. Patryk Szysz.
Lech Poznań
35. Filip Bednarek - 44. Alan Czerwiński, 18. Bartosz Salamon, 16. Antonio Milić, 3. Barry Douglas - 50. Adriel Ba Loua (74, 21. Michał Skóraś), 22. Radosław Murawski (46, 25. Pedro Tiba), 6. Jesper Karlström, 24. João Amaral (74, 30. Nika Kwekweskiri), 7. Jakub Kamiński (90, 10. Dani Ramírez) - 9. Mikael Ishak (90, 90. Artur Sobiech).
żółte kartki: Kruk - Ba Loua, Pedro Tiba.
sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
