mkszaglebie.pl

Dawid Kurminowski nie może zaliczyć ostatniego półrocza do udanych. Niespełna 24-letni napastnik po wypożyczeniu do Zagłębia Lubin wystąpił zaledwie w jednym spotkaniu, a przez pozostały czas leczył kontuzję. W rozmowie z popularnym „Kurminem” poruszyliśmy kwestie, dotyczące między innymi: odmówienia udzielenia wywiadu „Kanałowi Sportowemu”, gry na Słowacji i w Danii, urazu, czy właśnie przejścia do klubu ze stolicy polskiej miedzi. Zapraszamy do lektury!

Raczej stronisz od mediów.

- Na pewno jestem osobą, która nigdy nie czuła potrzeby, żeby za bardzo udzielać się w mediach. Raczej rzadko udzielam wywiadów.

Dosyć szerokim echem odbiła się sytuacja po Twoim przyjściu do Zagłębia, kiedy odmówiłeś wywiadu „Kanałowi Sportowemu”. Dlaczego wówczas zdecydowałeś się tak postąpić?

- To był dla mnie taki czas, w którym wcześniej nie grałem. Przyszedłem do Zagłębia Lubin i początkowo chciałem się skupić wyłącznie na swojej robocie. Grzecznie odpowiedziałem, że w tym momencie nie chcę rozmawiać. Panowie redaktorzy się tym obruszyli, ale dla mnie temat jest zamknięty. 

Później oberwało się też dosyć mocno od opinii publicznej Tomaszowi Smokowskiemu. Dzisiaj jest pomiędzy wami jeszcze jakaś zła krew?

- Prawdę mówiąc, jednym uchem wpuściłem, a drugim wypuściłem to, co Tomasz Smokowski i reszta dziennikarzy mówili wtedy na mój temat. Nie chciałem odnosić się do tej sprawy. Nie jestem na nikogo obrażony.

Twoja kariera jest jak dotąd nieoczywista. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że w wieku 18 lat wyjechałeś z rezerw Lecha Poznań na Słowację, która nie jest wybierana za często przez polskich piłkarzy.

- Lubię podejmować decyzje, których ludzie nie podejmują. Staram się iść swoją ścieżką. Nadarzyła się okazja, żeby na początku seniorskiej kariery wyjechać właśnie tam i zdecydowałem się z niej skorzystać.

Czułeś, że w barwach „Kolejorza” nie dostaniesz szansy?

- Gdybym czuł, że dostanę taką szansę, to pewnie bym w Lechu został. W tamtym okresie w ataku grało kilku bardziej doświadczonych ode mnie zawodników. Zobacz, że na przestrzeni ostatnich lat na „dziewiątce” w „Kolejorzu” częściej stawiano na starszych graczy. Uważam, że nawet gdybym wtedy poszedł na udane wypożyczenie i z niego po jakimś czasie wrócił, to dalej miałbym trudno, żeby łapać taką ilość minut, która by mnie usatysfakcjonowała.

Jak w ogóle wspominasz czas spędzony na Słowacji? To tam spisywałeś się jak na razie najlepiej.

- Moja kariera nie trwa jak na razie zbyt długo, więc trudno mi też mówić o gorszych lub lepszych momentach. Fakt faktem, że to był dla mnie bardzo dobry czas. Zdobyłem koronę króla strzelców, byłem w gazie, zdrowie dopisywało, więc nie mogłem na nic narzekać.

Przechodząc do Zagłębia Lubin, nie myślałeś, żeby spróbować swoich sił znów za naszą południową granicą, skoro tak ci tam żarło?

- Sądzę, że ten etap jest zamknięty. Szukam nowych wyzwań w życiu.

Chciałbym, abyśmy poruszyli także kwestię gry w Danii. W pierwszym sezonie w Aarhus GF zagrałeś w 34 spotkaniach i zdobyłeś pięć bramek. Kolejna kampania była już za to nieudana. Z czego wynikał taki stan rzeczy?

- Z jednej strony pierwsze rozgrywki, tak jak mówisz, 34 mecze, a z drugiej to często były też same końcówki. Minut nie było dużo. Wydaje mi się, że trafiłem w złym momencie do Danii. Wtedy przychodziło do Aarhus GF sporo zawodników, zespół nie był zgrany. Trener zmienił styl gry i odbiło się to też na mnie, bo usiadłem na ławce rezerwowych.

Żałujesz przenosin do ligi duńskiej?

- Nie, ponieważ uważam, że pobyt w Skandynawii dał mi bardzo dużo. Nauczyłem się gry fizycznej. Na Słowacji na przykład gra się zupełnie inaczej. W Polsce także więcej operuje się piłką, a mniej jest walki. Wiadomo, że siła fizyczna to nie jest moja najmocniejsza strona, bo jestem innym typem napastnika, jednakże dużo z meczów w barwach Aarhus GF wyniosłem.

Nie zastanawiałeś się nad tym, aby zostać w Aarhus GF na przykład jeszcze przez rundę i powalczyć o miejsce w składzie?

- Nie chciałem ryzykować siedzenia na ławce w jednym klubie przez dwa sezony z rzędu. Wiadomo, że im dłużej nie grasz, tym później trudniej jest dojść do odpowiedniej formy. Z tego powodu priorytetem było dla mnie wypożyczenie.

Trafiłeś do Zagłębia Lubin, które w minionej rundzie zawodziło, czego efektem jest miejsce, w którym się obecnie znajdujecie. W międzyczasie zmienił się też trener. Czy rozmawiałeś już z Waldemarem Fornalikiem o swojej roli w drużynie?

- Pierwsze tygodnie są takie, że trener dużo nas obserwuje. Myślę, że na obozie w Turcji i po nim zapadną pierwsze decyzje.

Twoje wypożyczenie do „Miedziowych” to do tej pory spore rozczarowanie…

- Przychodząc tutaj obiecywałem sobie dużo. Miałem pecha, bo pierwsza kampania upłynęła mi pod znakiem kontuzji.

A jak w ogóle wyglądała właśnie cała ta sytuacja z urazem, którego doznałeś?

- W Danii jeszcze przed wypożyczeniem naciągnąłem mięsień, a następnie wróciłem do treningów. Kiedy trafiłem do Zagłębia, wydawało się, że wszystko jest w porządku. Niestety, po kilku treningach kontuzja się odnowiła. Minęły dwa tygodnie, wróciłem, a po kilku dniach znowu było to samo… Okazało się, że potrzebna będzie dłuższa przerwa i efekt był taki, że pół roku miałem praktycznie stracone.

Spodziewam się, że to był cios.

- Wiesz, jak doznajesz kontuzji, to zwykle od razu mniej więcej wiadomo, ile będzie trwała przerwa. Tutaj wydawało się, że zaraz będę mógł grać, a potem wszystko wracało, znowu musiałem pauzować. Było mi z tym bardzo ciężko.

W tym momencie trenujesz już na pełnych obrotach?

- Tak.

Nie ulega wątpliwości, że jedną z największych problemów „Miedziowych” w zeszłej rundzie było zdobywanie bramek. Masz może odpowiedź na to, dlaczego pod tym względem wyglądaliście bardzo słabo?

- Mając kontuzję, nie wychodziłem na treningi z drużyną, więc trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Oglądałem tylko nasze spotkania. Czasem jest tak, że jak nie idzie, to nie idzie. Myślę, że brakowało nam trochę szczęścia, aby przykładowo coś wpadło nam do siatki po stałym fragmencie, kiedy gra się nie kleiła. Potem to wszystko siedzi ci w głowie, wszyscy są poddenerwowani, również kibice. Uważam, że to był jeden z głównych powodów, dlaczego się zablokowaliśmy.

Rozmowy motywacyjne z kibicami - dodatkowa mobilizacja, czy patologiczne zachowanie, na które nie ma miejsca?

- Kibice mają prawo wiedzieć, co się dzieje. Nigdy nie powiem złego słowa na fanów, bo to oni są najważniejszą częścią piłki nożnej.

Pytam, jak zapewne się domyślasz, także w kontekście tej, która miała miejsce po meczu Zagłębia z Cracovią. Zresztą Twoi koledzy gorzkie słowa usłyszeli w minionej rundzie co najmniej kilkukrotnie…

- Nie są to przyjemne rzeczy. Rozumiem zdenerwowanie, aczkolwiek sądzę jednak, że to była lekka przesada.

Zaaklimatyzowałeś się już w Lubinie? Nie jest to zanadto rozrywkowe miasto…

- Mieszkałem kilka lat poza Polską i cieszę się, że wróciłem do kraju. Teraz mam blisko do domu, do rodziny, z którą przez ostatnie kilka lat widywałem się bardzo rzadko. Jestem raczej typem domownika, więc nie przeszkadza mi, że Lubin jest mały. Czuje się tu dobrze.

Myślisz już o tym, co będzie za pół roku?

- Kompletnie nie. W życiu nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Skupiam się na tym, co jest tu i teraz.

Stawiasz przed sobą jakieś cele na najbliższą rundę?

- Nie stawiam przed sobą celów. Nie mam czegoś takiego, że jak strzelę minimum sześć goli, to będę zadowolony. Pracuje z dnia na dzień i zobaczymy, co będzie dalej.

Zagłębie Lubin utrzyma się w lidze?

- Utrzyma się. Jestem o tym przekonany.

Na koniec - czego mogę Ci życzyć?

- Zdrowia, bo jak ono będzie, to wierzę, że będzie dobrze.

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (4)



10.01.2023 12:02
sfinks (Gość)
Bardzo rozsądne,wyważone słowa.Powodzenia Dawid-wierzymy w Ciebie.
processing comment
08.01.2023 01:11
na podstawie wywiadu widać że chłopak ma poukładane w głowie, życzę zdrowia i powrotu na boisko
processing comment
07.01.2023 08:40
gornik (Gość)
A gdzie Dieng
processing comment
06.01.2023 19:08
Przed Tobą runda prawdy chłopaku. Powodzenia!
processing comment