Podsumowanie ostatniego meczu z Jagiellonią Białystok
Początek spotkania rozpoczął się tak, jak każdy mógł się spodziewać - nawałnicą gospodarzy na bramkę przyjezdnych z Lubina. Mistrzowie Polski z zeszłego sezonu emanowali pewnością siebie. Wystarczy wspomnieć, że w trzeciej minucie Kristoffer Hansen starał się wkręcić piłkę bezpośrednio z rzutu rożnego. Zagłębie miało czego się obawiać, gdyż taka sztuka „Jadze” się udała w zeszłej kampanii, w meczu pomiędzy obiema ekipami.
Szarża Żółto-Czerwonych trwała w najlepsze, a jej ujście nastąpiło już kwadrans po pierwszym gwizdku, za sprawą trafienia Jesúsa Imaza. Później dość niespodziewanie do głosu doszli lubinianie, którzy zdołali w szybkim tempie wyrównać wynik, dzięki bramce Kajetana Szmyta.
Po przerwie zadziałała siła „krwi na butach i za rodziny”, gdyż to podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zaczęli przejmować inicjatywę. Ostatecznie o losach tego starcia zadecydowała skuteczność Tomasza Pieńki w samej końcówce spotkania. Najpierw wyprowadził Zagłębie na prowadzenie po uderzeniu z powtórzonego rzutu karnego. Dla wychowanka było to jednak za mało i po świetnym podaniu Rafała Adamskiego podwyższył wynik na 3:1.
Forma Stali Mielec
Bez wątpienia Jagiellonia była najbardziej znaczącym rywalem, jakiego udało się pokonać „Miedziowym” w tym sezonie. Prawdopodobnie ta porażka może mieć bezpośredni wpływ na wykluczenie ekipy Adriana Siemieńca z wyścigu o ponowne zajęcie pierwszego miejsca w ligowej tabeli.
Teraz Zagłębie może ponownie być decyzyjne, lecz tym razem w kwestii utrzymania. Powiedzieć, że Stal Mielec radzi sobie tragicznie, to jak nic nie powiedzieć. Biało-Niebiescy notują serię dziewięciu spotkań bez zwycięstwa, z czego padły tylko trzy remisy i aż sześciokrotnie przegrywali. Na pewno takiemu stanu rzeczy zaszkodziły odejścia Szkurina, Hinokio, czy Kochalskiego, którzy stanowili trzon drużyny z Mielca.
W zasadzie analizując chociażby wyniki trenerów Stali z tego sezonu widać, że ich przygoda w tym sezonie to równia pochyła. Po błyskawicznym odprawieniu z kwitkiem Kamila Kieresia, jego miejsce zajął Janusz Niedźwiedź, który na przestrzeni 19 meczów zebrał średnią 1 punktu na mecz. Beznadziejną sytuację miał odwrócić Ivan Đurđević, który zmniejszył współczynnik PNM do 0,67.
Szukając persony, która stara się odwrócić los Stali, trzeba wskazać na Ivana Cavaleiro. Piłkarz z przeszłością min. w Wolverhampton, Fulham, czy Monaco wystąpił póki co czterokrotnie w białym trykocie i udało mu się trafić jedną bramkę i dołożyć dwie asysty. Drugą osobą jest Piotr Wlazło, który po osłabieniu kadry mielczan jest najskuteczniejszym zawodnikiem kadry, z dorobkiem 9 goli.
Zagłębie bez wątpienia wyrasta na faworyta tego starcia, choć trzeba mieć na uwadze że gra Stali w ostatnich trzech meczach wygląda nieco lepiej niż zdążyli nas do tego przyzwyczaić. Trzeba jednak pamiętać o realiach - Miedziowi wychodzą na ostatnią drużynę w tabeli, mając za sobą serię 3 zwycięstw z rzędu, a do tego grają u siebie. Mając ponadto na uwadze sytuację w tabeli ten mecz muszą po prostu wygrać, by dopełnić formalności.
Zawieszenia i absencje
Wyjątkowo w obu drużynach wszyscy są na czysto jeśli chodzi o zawieszenia. W kwestii absencji poza Mateuszem Grzybkiem wątpliwy w Zagłębiu może być występ Mateusza Wdowiaka. W Stali za to bez kontuzjowanych.
Sędziowie i transmisja
Rozjemcą do tego starcia będzie Sebastian Krasny u boku Sebastiana Muchy, Marcina Ciepłego. Wcześniej arbiter z Krakowa gwizdał w meczu Zagłębia z Podbeskidziem Bielsko Biała w ramach I rundy Pucharu Polski. W zeszłym sezonie za to prowadził dwa wygrane przez „Miedziowych” spotkania z ŁKS-em Łódź oraz zremisowane z Wartą Poznań. Transmisja będzie dostępna w Canal+ Sport 5, Canal+ Sport 3 oraz jak zawsze internetowo w Canal+ Online. Przypominamy ponadto o naszej zabawie #TyperMKS. Czas do podawania swoich predykcji macie do poniedziałku, godziny 18:00.
