Zagłębie ma przed sobą klarowny cel. Nasza drużyna na pewno nie spadnie poniżej ósmego miejsca, a przy korzystnym układzie wyników wciąż może zakończyć jesień nawet na czwartej pozycji. To byłby najlepszy rezultat na półmetku sezonu od rozgrywek 2020/2021, gdy Miedziowi zimowali na szóstym miejscu. Już samo to pokazuje, że obecne rozgrywki układają się dla zespołu znacznie lepiej niż w ostatnich latach.
Atutem Zagłębia pozostaje ofensywa, która potrafi być skuteczna także w delegacjach. W sześciu z siedmiu ostatnich meczów wyjazdowych Miedziowi zdobywali bramki, co potwierdza, że choć drużyna Leszka Ojrzyńskiego prezentuje raczej defensywny styl, to jednak potrafi strzelać gole na obcych boiskach. Charakterystyczne jest również to, jak Zagłębie dość szybko zdobywa gole. Aż osiem bramek padło w pierwszym kwadransie spotkań, co jest najlepszym wynikiem w lidze. Osobną bronią lubinian są stałe fragmenty gry, po których potrafimy stworzyć sporo zagrożenia. Nie inaczej jest z rzutami karnymi, bowiem pięć trafień z obecnego sezonu to efekt jedenastek.
Warto zwrócić uwagę na grę w powietrzu. Zagłębie oddało najwięcej celnych strzałów głową w całej PKO BP Ekstraklasie, a jednocześnie straciło tylko jednego gola po takim uderzeniu rywali. To pokazuje, że stałe fragmenty pod wodzą trenera Michała Macka (asystent od tego elementu gry) są ważnym elementem tożsamości zespołu. Jednym z zawodników, którzy regularnie zaznaczają swoją obecność w polu karnym przeciwnika, jest Leonardo Rocha. Portugalczyk trafiał do siatki w siedmiu z jedenastu meczów ligowych rozegranych w barwach Zagłębia i pozostaje jedną z kluczowych postaci drużyny. Niestety, z powodu zapisów umowy wypożyczenia w niedzielnym pojedynku nie zagra. Jego miejsce zajmie Michalis Kosidis, który w obecnym sezonie w 19 meczach zdobył pięć goli i zaliczył jedną asystę.
Ciekawostką jest także skuteczność przy sytuacjach pozornie mało groźnych. Trzy z czterech ostatnich goli Zagłębia miały współczynnik xG poniżej 0,05, co pokazuje, że zespół potrafi wykorzystywać nawet najmniejsze okazje, czasem strzelić gola po prostu "z niczego". Co ciekawe, z tyłu coraz pewniej wygląda Jasmin Burić, który w czterech z pięciu ostatnich spotkań notował skuteczność obron powyżej 80 procent. W dwóch poprzednich meczach obronił osiem z dziewięciu strzałów, co daje bardzo solidny punkt odniesienia przed starciem z jedną z najmocniejszych ofensyw w lidze.
Raków Częstochowa to jakby nie patrzeć w skali polskich rozgrywek rywal z najwyższej półki. Jeśli wygra, zakończy rundę jesienną jako lider. Od pięciu lat drużyna Marka Papszuna nie wypada zimą poza czołową czwórkę, a obecnie znów notuje imponującą serię zwycięstw. Raków wygrał dziewięć spotkań w tym sezonie i aż siedem z ostatnich dziewięciu, a defensywnie pozostaje jednym z najlepiej zorganizowanych zespołów w lidze. Rywale bardzo rzadko oddają przeciwko niemu celne strzały, a jeszcze rzadziej dochodzą do stałych fragmentów gry.
Historia meczów w Częstochowie również nie sprzyja Zagłębiu. Raków zdobył trzynaście punktów w pięciu ostatnich domowych spotkaniach z Miedziowymi, strzelając w nich czternaście goli. To jednak tylko liczby, które nie muszą przesądzać o losach kolejnego pojedynku. Zagłębie jedzie pod Jasną Górę jako zespół poukładany, skuteczny i świadomy swojej wartości, gotowy sprawdzić się na tle ligowej elity.
Ostatni mecz przed przerwą zimową to zawsze coś więcej niż zwykłe ligowe spotkanie. To okazja, by zakończyć rundę z mocnym akcentem i zbudować fundament pod wiosnę. Zagłębie stanie przed trudnym zadaniem, ale właśnie takie mecze najlepiej pokazują, w jakim miejscu naprawdę znajduje się drużyna.