Korona Kielce przyzwoicie rozpoczęła wiosnę 2024 roku, ale więcej mówi się w ostatnim czasie o tym, co dzieje się w klubowych gabinetach. O powodach konfliktu zarządu klubu z kieleckim magistratem, odwołaniach członków Rady Nadzorczej, a także formie „Scyzoryków” w pierwszych meczach po wznowieniu rozgrywek porozmawialiśmy z dziennikarzem TVP3 Kielce, Mateuszem Żelaznym.

Dużo działo się ostatnio w gabinetach Korony Kielce. Najpierw odwołano Piotra Dulnika, który pełnił funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej, a także Jakuba Kilarskiego, który był jej członkiem. Potem pojawiły się informacje, że niekoniecznie pewna jest przyszłość prezesa klubu, Łukasza Jabłońskiego. Obserwując sytuację z boku i śledząc doniesienia medialne, trudno doszukiwać się jakichś znamion intrygi, którą mógłby uknuć, będący prezydentem Kielc, Bogdan Wenta. O co tak właściwie chodzi w tej sprawie?

- Wydaje się, że to jest sytuacja, w której prezydent Bogdan Wenta realizuje jakąś swoją prywatną zemstę na Łukaszu Jabłońskim. Panowie się nie dogadywali. Czarę goryczy przelał temat kandydowania przez prezesa Jabłońskiego w wyborach samorządowych. Prezes nie przyszedł najpierw do prezydenta z prośbą, czy może kandydować, tylko po prostu oznajmił, że będzie startował w wyborach. Prezydent uznał to za policzek i to było zarzewiem tego konfliktu. Chodzi też o całokształt, w jaki panowie rozmawiali o sprawach Korony. Prezes Jabłoński często stawiał na swoim, co nie było do końca po myśli przedstawicieli kieleckiego magistratu.

nie sądzisz, że sprawa kandydowania prezesa Jabłońskiego do sejmiku województwa świętokrzyskiego może na dłuższą metę napytać klubowi biedy? Niebawem czekają nas wybory samorządowe, po których znów wszystko może ulec zmianie. Tym bardziej, że w Kielcach na pewno pojawi się też nowy prezydent, ponieważ Bogdan Wenta nie będzie ubiegał się o reelekcję. 

- Nie spodziewałbym się jakichś wielkich zawirowań w kontekście przyszłości klubu. W zasadzie wszyscy kandydaci, którzy są potwierdzeni, opowiadają się za finansowaniem klubu lub optują za poszukaniem sensownych inwestorów. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nowy prezydent po wyborach zdecyduje się zaprzestać dotowania klubu z miejskich środków. Wiadomo, że tematem, który się przewija jest to, czy Łukasz Jabłoński zrobił dobrze, że kandyduje. Może być przecież tak, że prezydentem zostanie ktoś stojący po drugiej stronie politycznej barykady. Rzeczywiście, można trochę pospekulować, czy będzie to problem w kontekście walki o jakieś dofinansowania. Myślę jednak, że w Kielcach ludzie są już wyczuleni, ponieważ w przeszłości zdarzało się, że politycy używali klubu jako karty przetargowej. Abstrahując od sympatii i antypatii politycznych, nie widzę też powodu, dla którego prezes Jabłoński miałby rezygnować ze swoich planów i ambicji, bo ktoś uważa, że jedno z drugim się gryzie. 

Niewątpliwie zawirowania w klubie wpływają na drużynę Korony, co przyznał trener Kamil Kuzera w programie „Weszłopolscy”.

- Z drugiej strony ja nawet przypuszczam, że Kamil Kuzera może przekuć to pod kątem psychologicznym w atut. Mam na myśli taką chęć zawalczenia przez piłkarzy o własną przyszłość. Nie sądzę, że długofalowo to będzie wiązało zawodnikom nogi. Moim zdaniem większym problemem Korony mogą być w najbliższej rundzie absencje kartkowe lub kontuzje. Uważam, że przełożenie na morale w klubie będą miały najbliższe mecze, w których można odskoczyć lekko od czerwonej strefy.

Cegiełkę do niezłych rezultatów dokładają nowe nabytki Korony. Na piedestał, spośród wszystkich zawodników, którzy trafili do Polski w minionym oknie transferowym, wybija się Danny Trejo. 25-letni pomocnik zdobył bramkę na wagę zwycięstwa z ŁKS-em, a także zanotował dwie asysty przeciwko Legii Warszawa. Z przytupem wszedł do kieleckiego zespoły Meksykanin z amerykańskim paszportem. Z kolei Mariusz Fornalczyk w Koronie będzie musiał wyjść ze strefy komfortu.

Dyrektorowi Pawłowi Golańskiemu zdarza się szukać piłkarzy na rynkach, na które rzadziej zaglądają innego kluby. Bardzo dba też o to, aby wokół transferów Korony było cicho. Widać, że Paweł Golański ma do piłkarzy oko i ma dobrych doradców, gdyż trafia z tymi wyborami. To są tacy zawodnicy, którzy często są perspektywiczni, kiedy trafiają do Kielc. Przykładem jest właśnie Danny Trejo, który jeśli przystosuje się jeszcze bardziej do europejskiego futbolu, to może stać się gwiazdą Korony. Patrząc przez pryzmat wszystkich okienek, przy których pracował dyrektor Golański, niewiele jest ruchów, które nazwać możemy całkowitymi niewypałami.

Biorąc pod uwagę, że Korona zimowała w strefie spadkowej, fani „Scyzoryków” mogą chyba po trzech wiosennych kolejkach z umiarkowanym optymizmem spoglądać w przyszłość.

- Ale było też kilka elementów, które mogą być martwiące. Całościowo da się zauważyć u kibiców przekonanie, że zespół może wywalczyć ten cel, którym jest utrzymanie się w lidze. Korona potrzebuje obecnie ulepszenia pewnych detali, które szwankowały. Można być w miarę ukontentowanym, patrząc na grę w pierwszych meczach, aczkolwiek hurraoptymizmu też bym się nie doszukiwał. Uważam, że najbliższe mecze będą determinowały dalszą część sezonu. Nie chodzi tylko o liczbę zdobytych punktów, ale też pewność siebie. Najlepiej byłoby odskoczyć od strefy spadkowej, ażeby uniknąć takiej młócki w walce o utrzymanie pod koniec bieżącej kampanii.

Zagłębie Lubin - Korona Kielce

KGHM Zagłębie Arena 03-03-2024, 15:00
PKO Ekstraklasa, Kolejka - 23. kolejka

1:0
(1:0)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)