mkszaglebie.pl

To spotkanie będzie miało istotny wpływ w kontekście układu tabeli - mówi nam Michał Trela, dziennikarz portalu newonce.sport. Porozmawialiśmy między innymi o: możliwym przebiegu najbliższego spotkania, potencjale „Białej Gwiazdy” czy trenerze Adrianie Guli. Zapraszamy do lektury.

„Biała Gwiazda” zajmuje aktualnie 13. lokatę z dorobkiem osiemnastu oczek. W wiślackim środowisku odczuwany jest jednak spory niedosyt. Gdzie jest sufit krakowian w bieżącym sezonie?

- Tak jak mówisz, nerwowość jest wyczuwalna i wynika ona z tego, że Wisła chciała rozegrać wreszcie sezon, w którym nie będzie musiała oglądać się za siebie. Niestety, znów tak nie jest. Przewaga nad strefą spadkową nie jest duża. „Biała Gwiazda” rozgrywa rundę jesienną podobną do tej z zeszłego sezonu, czy sprzed dwóch sezonów. Gdzie jest sufit Wisły? Ciężko w tej chwili powiedzieć, wydawało się, że do Krakowa trafili ciekawi zawodnicy, a także trener Adrian Gula. Tymczasem zamiast progresu widoczny jest regres. Pytanie, czy ci piłkarze wraz ze słowackim szkoleniowcem, będą w stanie zrobić krok naprzód. Uważam, że Wisłę stać na to, by uplasować się w okolicach ósmej lokaty.

Ostatnie cztery mecze Wisły to zwycięstwo w derbach, porażki z Jagiellonią i Radomiakiem oraz remis z Wartą w zeszłej kolejce. To nieregularność jest największą bolączką krakowskiego zespołu?

- Nieregularność była bolączką „Białej Gwiazdy” na starcie tego sezonu. Wisła potrafiła wygrywać właśnie z Zagłębiem Lubin, Górnikiem Łęczna czy Legią Warszawa. Ale te zwycięstwa były przeplatane porażkami z Stalą Mielec czy Rakowem Częstochowa. To właśnie wtedy mogliśmy mówić o nieregularności. Im dalej w las, tym jest coraz gorzej. Krakowianom coraz rzadziej zdarzają się udane spotkania. Wisła wymęczyła zwycięstwo, ale przez większość meczu to Cracovia prowadziła grę. Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie dobrego meczu „Białej Gwiazdy”. Nawet jeśli krakowianie wygrywają, to są to często zwycięstwa przyciśnięte kolanem.

Wspomniałem wcześniej o meczu z minionej serii gier. Michal Frydrych w końcówce zapewnił „Białej Gwieździe” jeden punkt. Było zatem blisko trzeciej porażki z rzędu. Uważasz, że posada trenera Adriana Guli jest stabilna? Kryzys trwa…

- Tak, myślę, że posada Adriana Guli jest stabilna. Jakiekolwiek wątpliwości pewnie pojawiłyby się, gdyby w tej kiepskiej serii Wisła przegrała jeszcze derby. Wśród włodarzy panuje także przekonanie, że problem nie leży w osobie szkoleniowca. W zimie dojdzie zapewne do kilku zmian, ale będą to zmiany w drużynie.

- Trener Gula często niezbyt pochlebnie wypowiada się na temat mentalności swoich zawodników. Duży nacisk przy zimowych transferach będzie kładziony właśnie na osobowość ściąganych piłkarzy. O ile przez kilkanaście lat w Wiśle występowali gracze kojarzeni z silnym charakterem, mający dużo do powiedzenia w szatni, o tyle teraz ich brakuje. Widać, że tej drużynie brakuje liderów.

Nie sądzisz, że wypowiedzi Adriana Guli mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc?

- Każdy trener ma swoją szkołę i wiadomo, że czasem takie słowa mogą działać na niekorzyść. Z drugiej strony Adrian Gula chce wzbudzić u zawodników reakcję. Zresztą Jakub Błaszczykowski także uderza w podobne tony. Mecz z Widzewem Łódź był pierwszym w bieżącym sezonie, w którym Wisła potrafiła odwrócić wynik spotkania. Mecz z Wartą był słaby, ale udało się uratować jeden punkt w końcówce. To także może być pozytywny bodziec dla zespołu. Walka do końcowego gwizdka popłaciła.

Odnoszę wrażenie, że problem Wisły tkwi także w niezbyt zbalansowanej kadrze. Gra opiera się na liderach. Jest Michal Frydrych, Aschraf El Mahdioui czy Yaw Yeboah. Podczas gdy reszta zespołu nieco odstaje…

- Kadra Wisły jest po prostu przeciętna. Ok, Aschraf El Mahdioui jest trafionym transferem. Michal Frydrych miał lepsze i gorsze momenty, kiedy zawalił parę bramek. Ratuje go poniekąd to, że jest jak dotąd najlepszym strzelcem „Białej Gwiazdy”. Z kolei Yaw Yeboah miał spektakularne momenty, ale… były to tylko momenty. Ghańczyk jest chimeryczny. Jedno dobre spotkanie przelała kilkoma gorszymi. Spore nadzieje wiązano z Alanem Urygą, właśnie w kontekście bycia liderem. Natomiast stoper stracił niemal całą rundę przez kontuzję. Kadra Wisły jest wyrównana, ale niestety nikt z zawodników nie jest w stanie wznieść się ponad przeciętniactwo.

Z kolei Polacy w szatni Wisły to w dużej mierze młodzieżowcy. Nie można od nich wymagać, że pociągną zespół za uszy. Czy na ich barkach nie spoczywa za dużo?

- I na tym właśnie polega problem struktury szatni, o którym rozmawialiśmy. Wielu nowych zawodników z zagranicy, którzy dopiero uczą się naszej ligi, życia w Polsce, funkcjonowania zespołu. Trudno wymagać od nich, by z miejsca stali się liderami. Młodzieżowcy także raczej potrzebują prowadzenia, nie można łudzić się, że to oni pociągną zespół. Gołym okiem widoczny jest deficyt ogranych ligowców, którzy stworzą trzon zespołu. W Wiśle często występowało wielu obcokrajowców, ale wprowadzali ich Marcin Wasilewski, Arkadiusz Głowacki, Rafał Boguski, Paweł Brożek. To miało znaczenie. Tymczasem mentorami dla młodzieżowców mają być dziś gracze, którzy występują w Wiśle od niedawna.

Gdzie Zagłębie może doszukiwać się słabszych punktów Wisły w nadchodzącym spotkaniu?

- Sporo jest takich aspektów. „Biała Gwiazda” traci sporo bramek po stałych fragmentach gry. Adrian Gula preferuje grę atakiem pozycyjnym. Krakowianie starają się wyprowadzać piłkę od własnej bramki. Często wychodzi to dość nieudolnie. „Biała Gwiazda” źle wchodzi w mecze. W meczu z Radomiakiem w 6. minucie rzut karny sprokurował Aschraf El Mahdioui. Tydzień wcześniej w starciu z Jagiellonią w 9. minucie czerwony kartonik obejrzał Michał Frydrych. Wisła robi sobie sama kuku.

Powiedziałeś o grze w ataku pozycyjnym. Czy dla Wisły jest to odpowiedni moment, by preferować taki styl gry? Przede wszystkim zważając na potencjał ludzki…

- W tym przypadku trzeba czuć także specyfikę miejsca. Mimo wszystko nie ma w Polsce zbyt wielu miejsc, w których preferuje się określony styl gry. Kraków jest pod tym względem specyficzny. Już 100 lat temu mówiło się o krakowskiej piłce. O grze nastawionej na posiadanie piłki, na atak pozycyjny. To dobrze, że Wisła nie chce iść pod prąd, tak jak próbowała tego Cracovia z Michałem Probierz. Koniec końców przy Kałuży nie wyszli na tym najlepiej. Adrian Gula otrzymał trudne zadanie. Ma wprowadzać młodzież, a Wisła ma grać w określony sposób przy określonym potencjale tych zawodników. To między innymi dlatego włodarze Wisły są dla Słowaka cierpliwi.

Na koniec - jakiego meczu spodziewasz się sobotę?

- Nie spodziewam się nie wiadomo jakiego widowiska. Oba zespoły są w słabej formie i potrzebują punktów. Oczywiście, jest duża szansa, że padną gole. Jak już wspominałem, krakowianom ostatnio zdarzały się niefrasobliwości w obronie. Zagłębie ma swoje problemy w defensywie, traci dużo bramek. Na pewno to spotkanie będzie miało istotny wpływ na układ tabeli przed zimową przerwą.

Zagłębie Lubin - Wisła Kraków

Stadion Zagłębia 11-12-2021, 17:30
PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 18

(2:1)
(0:1)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (3)



10.12.2021 22:04
Hwudepe (Gość)
Dhartha a ja mam wewnętrzny niepokój ze wisła się po nas przejedzie. I wygra te spotkanie. Dla nas remis to sukces ! ZAGŁĘBIE GRAĆ ! [wycięte] JEGO MAĆ !
10.12.2021 15:36
Aby byc nad Wisls w koncowym tozrachunku, nalezalo by wygrac 4 bramkami
10.12.2021 07:51
Coś wewnętrznie mi mówi, że Zagłębie wykona spektakularny krok i wygra wszystkie 3 mecze, które nam zostały. Zapewne intuicja działa tak przez fakt, że gramy z rzędu z trzema najsłabszymi rywalami.
Mimo wszystko stawiam w sobotę pierwszy raz od dawna na 2:1 dla Zagłębia.