Tymczasowy szkoleniowiec „Miedziowych” Paweł Karmelita zdecydował się na wprowadzenie kilku zmian. Najbardziej widoczna była obecność Kacpra Lepczyńskiego, który zastąpił Lorenco Simicia. Z powodu urazów zabrakło Adama Ratajczyka i Erika Daniela. Niewykluczone, że absencja wspomnianego Simicia była spowodowana jedynie względami sportowymi.
W pierwszym kwadransie Zagłębie Lubin prezentowało się dość dobrze. Choć może poprawna gra nie skutkowała tworzeniem sytuacji podbramkowych, tak z piłką wyglądaliśmy bardzo pewnie i nie byliśmy zagubieni, jak w ostatnich spotkaniach. Już w 3. minucie spotkania Kamil Kruk dostał żółtą kartkę za faul na lewej stronie boiska. Otrzymał żółtą kartkę, co oznacza, że nie zagra w pierwszym spotkaniu na wiosnę.
Pierwszego gola obejrzeliśmy w 13. minucie spotkania. Sfaulowany przed polem karnym został Kacper Chodyna, a do rzutu wolnego podszedł Jakub Żubrowski. Środkowy pomocnik uderzył w samo okienko, nie dając szans na skuteczną interwencję Maciejowi Gostomskiemu. Był to gol naprawdę wspaniałej urody.
.@_Ekstraklasa_ PIĘKNYMI GOLAMI STOI????
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) December 19, 2021
Perfekcyjnie przymierzył Jakub Żubrowski????
????#GKŁZAG trwa w CANAL+ SPORT pic.twitter.com/qcukrX6qgP
W kolejnych minutach lubinianie nadal kontrolowali przebieg meczu, a po obu stronach brakowało sytuacji podbramkowych. Dopiero w 30. minucie mocno uderzył z dystansu Krykun, ale piłka powędrowała ponad bramką Hładuna. Dwie minuty później znów zaatakowali gospodarze. Łęcznianie skontrowali nas, ale pogubili się przed polem karnym Zagłębia, dzięki czemu Lepczyński wyjaśnił sytuację. W 33. minucie Zivec ładnie nawinął rywala, ale jego strzał był bardzo niecelny. W 40. minucie odpowiedzieli rywale z Łęcznej. Z dystansu mocno uderzył Lokilo, ale na nasze szczęście niecelnie. Minutę znów aktywny był ten sam piłkarz gospodarzy. Stracił piłkę Żubrowski, Lokilo przedryblował kilku naszych zawodników i dośrodkował do Śpiączki. Strzał głową napastnika Górnika na szczęście trafił wprost w Hładuna. W 45. minucie mogło być 2:0 dla naszego zespołu. Rewelacyjnie na wolne pole do Chodyny podał Poręba, ale nasz prawy obrońca przegrał pojedynek sam na sam z Gostomskim, który odbił piłkę. Do przerwy zasłużenie prowadziliśmy 1:0 po kapitalnej bramce Żubrowskiego z rzutu wolnego. Może nie kreowaliśmy zbyt wielu sytuacji pod bramką Górnika, ale na pewno nie wyglądaliśmy tak źle z piłką przy nodze, jak miało to miejsce we wcześniejszych meczach.
Na drugą połowę Górnik Łęczna wyszedł bardzo mocno zmotywowany. Widać było w pierwszych minutach, że gra może się układać całkiem inaczej, niż w pierwszych 45 minutach. Pierwszy kwadrans jeszcze był spokojny, ale w późniejszych fragmentach meczu do głosu zaczęli dochodzić rywale. W 61. minucie wprowadzony w przerwie Banaszak dograł przed pole karne do Gąski, który oddał strzał po ziemi, ale pewnie wybronił Hładun. W 66. minucie niemalże do pustej bramki Szyszowi piłkę wystawił Zivec, ale strzał tego pierwszego zablokował Leandro. Chwilę później Szysz bardzo dobrze zachował się w obronie, gdy jako ostatni zawodnik naszej drużyny uprzedził Śpiączkę w pojedynku biegowym i wybił piłkę poza boisko. W 72. minucie strzeliliśmy gola na 2:0. Dośrodkował w pole karne Żubrowski, do piłki najwyżej wyskoczył Bartolewski, oddał strzał głową, po którym piłka powędrowała na poprzeczkę. Do bezpańskiej piłki dobiegł wprowadzony chwilę wcześniej Karol Podliński, który również strzałem głową pokonał Gostomskiego. Sędzia po analizie VAR odwołał jednak gola, gdyż Mateusz Bartolewski był w chwili podania z rzutu wolnego na minimalnym spalonym. Mieliśmy więc dalej 1:0, a na nasze nieszczęście w kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 78. minucie meczu Śpiączka wygrał pojedynek z Lepczyńskim, oddał groźny strzał głową, ale czujny w bramce był „Hładi”.
W 81. minucie spotkania fatalnie we własnym polu karnym zachował się Kacper Lepczyński, który w niegroźnej sytuacji zagrał piłkę ręką. Sędzia wskazał na „wapno”, a rzut karny pewnie wykorzystał Przemysław Banaszak.
To nie był jednak koniec złego dla naszego zespołu. W 84. minucie mieliśmy wiele szczęścia, bo dwa metry przed bramką niepilnowany przez Lepczyńskiego Gąska uderzył na bramkę, ale piłka trafiła wprost w interweniującego Hładuna.
W doliczonym czasie gry żółtą kartką ukarany został Aleksandar Pantić, dlatego nie będzie dostępny w spotkaniu z Legią na wiosnę.
W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Zagłębie Lubin straciło gola na 1:2. Do dośrodkowanej w pole karne piłki najwyżej wyskoczył Bartosz Śpiączka, który najpierw zgubił kryjącego go Lepczyńskiego, a następnie strzałem głową pokonał Hładuna, dając swojemu zespołowi zwycięstwo.
Zagłębie Lubin przegrało ostatecznie z Górnikiem Łęczna 1:2. W pierwszej połowie graliśmy dość dobrze, ale w drugiej części meczu zabrakło boiskowej mądrości oraz jakości ze strony zmienników, co w połączeniu z błędami indywidualnymi spowodowało porażkę.
19 grudnia 2021, 12:30 - Łęczna (stadion Górnika)
Górnik Łęczna 2:1 Zagłębie Lubin
bramki: Banaszak 83 (k), Spiączka 90 - Żubrowski 13
Górnik Łęczna
33. Maciej Gostomski - 21. Kryspin Szcześniak, 20. Bartosz Rymaniak, 3. Leândro - 24. Michał Goliński (46, 19. Przemysław Banaszak), 88. Álex Serrano (61, 8. Szymon Drewniak), 6. Janusz Gol, 70. Jason Lokilo, 77. Damian Gąska (90, 23. Bartłomiej Kalinkowski), 22. Serhij Krykun (69, 5. Kamil Pajnowski) - 18. Bartosz Śpiączka.
Zagłębie Lubin
30. Dominik Hładun - 26. Kacper Chodyna, 24. Kacper Lepczyński, 2. Aleksandar Pantić, 74. Kamil Kruk, 77. Mateusz Bartolewski - 17. Patryk Szysz (69, 99. Łukasz Łakomy), 14. Jakub Żubrowski, 8. Łukasz Poręba, 7. Saša Živec (77, 23. Jakub Wójcicki) - 11. Tomáš Zajíc (63, 13. Karol Podliński).
żółte kartki: Leândro, Gol, Rymaniak - Kruk, Živec, Pantić.
sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
