Zagłębie to niekwestionowany lider rozgrywek. Podopieczne Bożeny Karkut mają na swoim koncie już 28 punktów, będąc niepokonanymi we własnej hali, oraz tracąc jedyne punkty po remisach i rozstrzygnięciach w rzutach karnych. Chorzowianki natomiast mają na swoim koncie zaledwie 5 punktów, które zdobyły w Elblągu oraz wygrywając z Koszalinem po konkursie rzutów karnych, do których doprowadziły przegrywając nawet ośmioma trafieniami. Na papierze wygląda to jak prawdziwe starcie Dawida z Goliatem, ponieważ spotykają się drużyny z dwóch różnych biegunów tabeli.
Pierwsze spotkanie w tym sezonie między tymi drużynami zakończyło się pewną wygraną lubinianek, które wygrały w Chorzowie 36:26. Trzeba jednak pamiętać, że zespół Ruchu w poprzednim sezonie napędził stracha faworytkom, gdy w drugiej połowie były minimalnie o krok przed sprawieniem sensacji, jakim byłoby doprowadzenie do karnych. Koniec końców, Zagłębie wygrało tamten mecz, ale tylko 30:29. Ten sezon to jednak nowe rozdanie, Zagłębie po zmianach kadrowych wygląda od początku tego roku jak istna maszyna, która będzie chciała rozjeżdżać kolejnych przeciwników. Na trzy mecze w tym roku, wszystkie wygrało bardzo pewnie, w tym dwukrotnie wygrywając różnicą dwunastu bramek! (29:17 z Lublinem i 32:20 w Koszalinie).
Chorzowianki są kolejny sezon wyraźnie najsłabszą ekipą ligi, lecz potrafiącą robić niespodzianki. Ten sezon wcale nie musi się skończyć spadkiem z ligi. Tracą jedynie dwa punkty do przedostatniego Startu Elbląg, który nie zdobył punktów od meczu z Zagłębiem, gdy zdobyły punkt po przegranej w karnych w 3 kolejce. Zagłębie natomiast po beznadziejnym meczu w Kobierzycach, zgarnia pewnie kolejne trzy punkty w każdym spotkaniu i nie wskazuje nic na to, by w piątek ta seria miała się zakończyć. A czy na pewno tak będzie? Odpowiedź już dziś, pierwszy gwizdek spotkania o godzinie 18.
Autor: Patryk Olszak
