Miedziowi przystąpili do tego meczu bez kapitana - Michała Stankiewicza, który nie wrócił do pełni sił po ostatniej kontuzji odniesionej w meczu z MMTS-em Kwidzyn. Kapitanem w tym meczu był Marcin Schodowski. Mecz rozpoczął się tak samo jak ten poniedziałkowy, od dwóch niecelnych akcji obydwu zespołów. Wynik spotkania otworzył w 3 minucie skrzydłowy Patryk Mauer, rzucając z połowy boiska do pustej bramki Zagłębia. W 8 minucie spotkania Zagłębie objęło prowadzenie 3:1 po po dobrym momencie w bramce Marcina Schodowskiego. Gwardia cały czas deptała po ogonie lubinian, jednak Zagłębie potrafiło trzymać się swojej dwubramkowej przewagi do 16 minuty spotkania, gdy Gwardziści wyrównali i kolejne minuty stały pod znakiem remisu. Od 21 minuty spotkania Zagłębie wróciło na prowadzenie i to dość wyraźne, prowadząc 11:8 na siedem minut przed końcem pierwszej połowy. Na przerwę z wynikiem 14:10 to Zagłębie schodziło prowadząc w Opolu, ku zaskoczeniu nie jednej osoby. Gra Zagłębia w końcu może się podobać, jest widoczna zarówno poprawa względem poniedziałkowego spotkania, jak i chęć odkucia się za ostatnie dwie porażki ligowe.
Druga część spotkania rozpoczęła się od wymiany ciosów z obydwu stron. Już w 32 minucie spotkania obydwie ekipy rzuciły po 2 bramki. Zagłębie nie odpuszczało ani na moment, co zaowocowało najwyższym prowadzeniem w tym spotkaniu, gdy w 35 minucie gry na tablicy widniał wynik 18:13. Wartym odnotowania jest fakt, że gra w przewadze była dobrze wykorzystywana przez podopiecznych Jarosława Hipnera, którzy potrafili z zimną krwią korzystać z błędów gospodarzy. Wielki mecz w bramce Zagłębia w tym meczu rozgrywał Marcin Schodowski, który bronił wiele kluczowych piłek. W 40 minucie spotkania już widniał wynik 20:14 i nie wskazywało nic na to, żeby Zagłębie miało odpuszczać w którymkolwiek momencie. Czas dla Rafała Kuptela przyniósł oczekiwany efekt i Gwardziści zbliżyli się do Zagłębia na cztery trafienia. W szeregi Zagłębia wdarło się małe rozluźnienie, które mogło bardzo słono kosztować lubinian, mając wynik 20:18, Gwardziści się pomylili i Zagłębie znów odskoczyło na cztery trafienia przewagi, które przez kolejne minuty starali się utrzymywać. Dalej w wysokiej formie w bramce był Marcin Schodowski, który niewątpliwie był MVP spotkania. Kluczowym momentem tej połowy o ile nie meczu był karny w 55 minucie spotkania, gdy Marek Bartosik obronił karnego Patryka Mauera, który mógł doprowadzić do jednobramkowej różnicy. Na półtorej minuty przed końcem Zagłębie prowadziło już tylko 25:24, jednakże mając piłkę i wykorzystany ostatni czas przez Jarosława Hipnera. Końcowe sekundy to istny horror. Na 40 sekund przed końcem karnego dla Gwardii rzuca Mauer, a na 5 sekund tracimy ważną piłkę, po czym rzut z połowy boiska instynktownie obronił Bartosik, dzięki czemu trzy punkty jadą do Lubina. Brawo Panowie!
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 25:26 (10:14)
Gwardia
Malcher, Balcerek - Lemaniak, Sosna, Fabianowicz, Zarzycki, Klimków, Jankowski, Zadura, Kawka, Mauer, Milewski, Morawski, Działakiewicz, Kucharzyk, Kowalski.
Zagłębie
Schodowski, Bartosik, Więcek - Netz, Pawlaczyk, Gębala, Duszyński, Pietruszko, Marciniak, Adamski, Hajnos, Kupiec, Drobiecki, Bogacz, Chychykalo.
Sędziowie: Andrzej Kierczak, Tomasz Wrona.
Delegat: Piotr Mystkowski.
Autor: Patryk Olszak
