Co w lubińskiej trawie piszczy? Dwa ostatnie ligowe mecze Zagłębia to oczywiście dwa remisy. W międzyczasie pokonaliśmy ŁKS Łódź w 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Najbardziej martwi jednak styl gry „Miedziowych”. Po prostu oglądaliśmy niezbyt atrakcyjne dla oka widowisko. Takie, w którym idąc do toalety, nie obawiasz się, że coś cię ominie - pisaliśmy po zeszłotygodniowym meczu z zabrzanami. I nie ma w tym ani grama przesady. Na grę „Miedziowych” naprawdę patrzy się bardzo ciężko, a o wygranych decydują raczej indywidualności, aniżeli poukładana gra całego zespołu. Powtarzamy to jak mantrę, ale liczymy, że ten zespół odnajdzie wreszcie swój styl.
A co słychać w obozie naszego najbliższego rywala? Lechia Gdańsk zajmuje aktualnie 2. lokatę ze stratą dwóch punków do lidera – Lecha Poznań. Godnym podziwu jest fakt, iż aktualni podopieczni Tomasza Kaczmarka, ostatnią ligową porażkę ponieśli 22 sierpnia. Wtedy zespół z województwa pomorskiego musiał uznać wyższość "Kolejorza". W międzyczasie gdańszczanom przydarzył się jednak mecz, o którym wszyscy najchętniej chcieliby zapomnieć. W 1/16 finału Pucharu Polski zielono-biało-zieloni mierzyli się ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i… odpadli z rozgrywek. Trzecioligowy zespół pokonał ekstraklasowicza 2:1 w regulaminowym czasie gry. Doszło tym samym do jednej z największych sensacji w Fortuna Pucharze Polski w ostatnich latach.
O nastroje panujące w Gdańsku, a także najmocniejszy punkt Lechii zapytaliśmy Tomasza Galińskiego, dziennikarza portalu Lechia.net: - Mimo wstydliwej przegranej w Pucharze Polski nastroje są raczej dobre. Wyniki w moim odczuciu są nawet lepsze niż się spodziewano. Ale zwrócę uwagę również na grę drużyny. To ładny dla oka styl, spora liczba kreowanych okazji. Progres jest zauważalny gołym okiem. Najmocniejszy punkt Lechii? Obecnie Maciej Gajos. Myślę, że zatrzymanie go będzie kluczem dla Zagłębia.
Dziennikarza zapytaliśmy także o to, gdzie oba zespoły mogą poszukać szczęścia. - Wydaje mi się, że Zagłębie nie jest jeszcze w pełni zgrane w defensywie - osiemnaście straconych goli nie wzięło się z niczego. Nie oglądałem wszystkich meczów, ale w niektórych były irracjonalne wręcz błędy indywidualne. Gdzie Zagłębie może zagrozić Lechii? Stawiałbym na boki obrony. Dość ofensywne, czasami może zabraknąć powrotu, stworzą się dziury, a Zagłębie potrafi dobrze grać z kontry.
Z historycznego punktu widzenia Lechia to rywal, który nigdy nie leżał Zagłębiu, czemu dowodzi chociażby bilans bezpośrednich starć obydwóch ekip. Spośród 34 spotkań gdańszczanie zgarniali komplet punktów dokładnie w połowie z nich. Z drugiej strony w ostatnimi laty z Lechią grało nam się nieźle. W ośmiu ostatnich meczach Zagłębia z Lechią zaledwie raz lubinianie wracali z takiego pojedynku na tarczy.
W zespole z Gdańska występują dwaj gracze, którzy reprezentowali niegdyś miedziowe barwy. Mowa oczywiście o rodowitym lubinianinie i wychowanku Zagłębia – Jarku Kubickim – oraz Bartoszu Kopaczu, który latem zeszłego roku zamienił Lubin na Gdańsk.
Arbitrem sobotniego starcia będzie Bartosz Frankowski z Torunia. W tym sezonie 35-letni arbiter prowadził dwa spotkania z udziałem „Miedziowych”. Była to wygrana 2:0 potyczka z Wartą Poznań oraz zremisowane 1:1 starcie z Cracovią. Pełną obsadę sędziowską możecie sprawdzić klikając tutaj.
Tradycyjnie zapraszamy do wzięciu udziału w naszej zabawie #TyperMKS, o której więcej przeczytacie klikając tutaj. Przypominamy, że typując wyniki rywalizujecie o koszulkę meczową Zagłębia Lubin z bieżącej kampanii.
Pod koniec krótkiej rozmowy z Galińskim podpytaliśmy, jakiego meczu spodziewa się w sobotę: - Chciałbym otwartego meczu, ataków z obu stron. Lechia lubi mocno zacząć, szybko napocząć rywala. A to może zwiastować dobre widowisko.
Czy Zagłębie pokaże w Gdańsku pazur, którego tak brakowało w ostatnich spotkaniach? A może to Lechia będzie chciała zdominować rywala grając przed własną publicznością. Z pewnością możemy spodziewać się ciekawego widowiska. Pierwszy gwizdek arbitra wybrzmi oczywiście w sobotę punktualnie o 17:30, a transmisję z tego spotkania przeprowadzi tradycyjnie stacja CANAL+ Sport.
