W zespole Zagłębia Lubin nie oglądaliśmy spektakularnych zmian w składzie. Jedna, znacząca miała miejsce w środku pola, bo po raz pierwszy w obecnym sezonie od pierwszych minut zagrał Jakub Żubrowski. Poza tym w składzie oglądaliśmy tych samych zawodników, którzy od pierwszych minut wychodzili w ostatnich kilku kolejkach.
Mecz rozpoczął się dla nas najlepiej, jak tylko mógł. Już w 4. minucie Kacper Chodyna zagrał w pole karne do Sasy Zivca, a ten był faulowany. Sędzia Bartosz Frankowski wskazał na wapno, a z 11 metrów pewnie do siatki trafił Filip Starzyński. Chcieliśmy pójść za ciosem, bo dwie minuty po zdobyciu gola na bramkę Lechii uderzał Zivec, ale obronił skutecznie Dusan Kuciak. W 11. minucie Kuciak pogubił się przy wyjściu do piłki, ale fatalnie zachował się Tomas Zajic, podając wprost do rywala, zamiast do kolegi przed polem bramkowym, który miał przed sobą pustą bramkę. Chwilę później był jeszcze kocioł przed bramką Lechii, ale nie wykorzystaliśmy nieporozumienia w szeregach rywali, dlatego wynik pozostawał bez zmian. W 18. minucie powinniśmy podwyższyć prowadzenie. Maciej Gajos stracił piłkę, dobrze przejął ją Patryk Szysz. „Miedziowi” wyszli 3 na 2, Szysz podał do Starzyńskiego, którego dobry i silny strzał lewą nogą obronił jednak w bardzo dobrym stylu Kuciak. W 25. minucie spotkania Sezonienko w polu karnym podał do Zwolińskiego, ale osaczony przez naszych obrońców nie zdołał oddać precyzyjnego strzału na bramkę Hładuna. Sporo szczęścia mieliśmy siedem minut później po rzucie rożnym, ale w dość ekwilibrystyczny sposób piłkę z linii bramkowej wybił Hładun. Chwilę później z dalszej odległości strzelał Żukowski, ale ponownie skuteczny wychowanek był Zagłębia. W 35. minucie dość nieporadnie wybił piłkę Aleksandar Pantić, wprost do Flavio Paixao, który potężnie uderzył na bramkę, ale został zablokowany. Chwilę później technicznie uderzał Durmus, ale ponad bramką. W 44. minucie rywale byli o krok od wyrównania, ale Gajos minimalnie pomylił się z rzutu wolnego. W doliczonym czasie gry pierwszej części meczu ładnie odebrał piłkę Żubrowski, wyszliśmy z kontrą. Środkowy pomocnik podał do Zajica, ten oddał Kubie piłkę, zdecydował się on na strzał, ale został zablokowany. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę przy stanie 1:0 dla Zagłębia. Za te pierwsze 45 minut należały się brawa dla całego zespołu, bo używając piłkarskiego sloganu, wszyscy zawodnicy jeździli na tyłkach. Zaangażowania i walki na całego Zagłębiu odmówić nie było można.
Niestety, w drugiej połowie nasza gra nie wyglądała już tak dobrze, choć także mieliśmy swoje sytuacje… W 47. minucie dośrodkowywał Chodyna po indywidualnym rajdzie, do piłki doszedł Zivec. Jego uderzenie głową zostało zablokowane. Mieliśmy rzut rożny, po którym wyjaśnili rywale. W 50. minucie meczu to powinien być gol na 2:0 dla Zagłębia Lubin. Żubrowski podał do Poręby, ten wszedł dynamicznie w pole karne, dograł wzdłuż pola bramkowego, ale Szysz nie trafił na pustą bramkę... W dogodnej sytuacji ustrzelił jedynie boczną siatkę… W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, ale w ich poczynaniach brakowało dokładności, przez co bez większych problemów radziliśmy sobie z przecinaniem ataków Lechii. Sporo ożywienia wnieśli zawodnicy rezerwowi, których Tomasz Kaczmarek wprowadził po upływie 10 minut drugiej połowy. Niestety nie można pochwalić za to Dariusza Żurawia, bo wprowadzenie Pakulskiego i Żygulowa w miejsce Starzyńskiego i Żubrowskiego okazało się być katastrofalnym pomysłem. Nie wspominamy o Oliwierze Sławińskim i Tomaszu Pieńko, bo obaj grali z przodu i mieli mniejszy wypływ na to, jak wyglądała gra obronna „Miedziowych” w ostatnim kwadransie. W 75. minucie Durmus przedryblował zawodników Zagłębia, dośrodkował w pole karne, ale Flavio głową uderzył ponad bramką. Pierwsze poważne ostrzeżenie mieliśmy już w 79. minucie spotkania. Jeden z zawodników Lechii dośrodkował wzdłuż pola bramkowego, poważny błąd popełnił Pakulski, który trącił piłkę głową, jednocześnie nie kontrolując jej lotu, ale w ostatniej chwili Diabate został uprzedzony przez Chodynę. W 81. minucie ładny kontratak został wyprowadzony przez Daniela i Pieńkę. Ostatecznie piłka trafiła do Poręby, który uderzył jednak bardzo niecelnie. Tyle szczęścia co w 79. minucie, nie mieliśmy pięć minut później. Żukowski podał dokładnie do Terrazzino, który precyzyjnie, z pierwszej piłki uderzył na bramkę i pokonał Dominika Hładuna. Prawda jest bolesna, ale od kilku minut prosiliśmy się o tego gola. W tej sytuacji ponownie fatalnie zachował się Pakulski, który zgubił krycie Terrazzino. To nie był jednak koniec złych informacji na dziś. W doliczonym czasie gry Diabate wpadł w pole karne, dośrodkował, futbolówkę otrzymał Flavio Paixao, który zagrał do Terrazzino na 16. metr. Strzelec pierwszego gola przymierzył i w spektakularny sposób, strzałem w samo okienko, zdobył drugiego gola w tym meczu, dając swojemu zespołowi prowadzenie 2:1 i upragnione trzy punkty. Chwilę później sędzia zakończył mecz.
Wszedł na parkiet w drugiej połowie i zatańczył za 3 punkty????#LGDZAG 2:1 pic.twitter.com/LNNfWbpjpa
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) November 6, 2021
W dzisiejszym meczu widzieliśmy prawdopodobnie najlepszą pierwszą połowę za kadencji Dariusza Żurawia. Z drugiej strony im dalej w las, tym Lechia coraz bardziej się rozpędzała, niestety kolejny raz trener nie pomógł ze zmianami. Szkoda, bo po tych pierwszych minutach zapowiadało się, że kibice Zagłębia spędzą weekend mając dobre humory. Skończyło się jak zawsze…
6 listopada 2021, 17:30 - Gdańsk (Polsat Plus Arena Gdańsk)
Lechia Gdańsk 2:1 Zagłębie Lubin
bramki: Terrazzino 84, 90 - Starzyński 6 (k)
Lechia Gdańsk
12. Dušan Kuciak - 17. Mateusz Żukowski, 25. Michał Nalepa, 23. Mario Maloča, 20. Conrado (74, 10. Bassekou Diabaté) - 99. İlkay Durmuş, 6. Jarosław Kubicki (54, 8. Egzon Kryeziu), 7. Maciej Gajos, 28. Flávio Paixão, 79. Kacper Sezonienko (54, 2. Rafał Pietrzak) - 9. Łukasz Zwoliński (54, 33. Marco Terrazzino).
Zagłębie Lubin
30. Dominik Hładun - 26. Kacper Chodyna, 74. Kamil Kruk, 2. Aleksandar Pantić, 77. Mateusz Bartolewski - 17. Patryk Szysz (78, 21. Tomasz Pieńko), 8. Łukasz Poręba, 14. Jakub Żubrowski (78, 31. Dawid Pakulski), 18. Filip Starzyński (64, 9. Erik Daniel), 7. Saša Živec (64, 20. Ilja Żygulow) - 11. Tomáš Zajíc (69, 36. Oliwier Sławiński).
żółte kartki: Maloča - Żubrowski, Hładun, Sławiński.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 6416.
