mkszaglebie.pl

- To będzie szczególny mecz i myślę, że serce każdego z naszej trójki zabije mocniej – mówi nam występujący w barwach zespołu z Niecieczy wychowanek Zagłębia – Sebastian Bonecki. Z „Bonym” porozmawialiśmy między innymi o sentymentalnej podróży, odrzuconej ofercie ze Śląska Wrocław czy problemach „Słoników”. Mecz Zagłębie Lubin – Bruk-Bet Termalica Nieciecza już w najbliższy piątek. Zapraszamy do lektury!

To spotkanie nie będzie dla Ciebie, Pawła Żyry czy trenera Mariusza Lewandowskiego jak każdy inny mecz, nieprawdaż?

- To będzie szczególny mecz i myślę, że serce każdego z naszej trójki zabije mocniej. Odkąd odszedłem z Zagłębia, ani razu nie miałem okazji zagrać w Lubinie, więc można powiedzieć, że będzie to mój debiut przeciw „Miedziowym”. Mam nadzieję, że zagram, wszystko ułoży się po naszej myśli i wywieziemy z Lubina komplet punktów.

Fajnie jest chyba cofnąć się nieco w czasie i powspominać…

- Tak, zdecydowanie, można miło powspominać czasy, gdy na przykład razem z Pawłem Żyrą występowaliśmy czy to w zespole rezerw, czy rzadziej w pierwszym zespole. Z mnóstwem wspaniałych osób, które tutaj poznaliśmy, do dzisiaj utrzymujemy kontakt.

Będzie dodatkowa pompka, by pokazać się w domu?

- Niewiele osób zostało w klubie od czasów, kiedy ja występowałem w Zagłębiu. Co najwyżej są to trenerzy w akademii. Na pewno będzie motywacja, by pokazać, że Bonecki jest, żyje i radzi sobie na poziomie PKO BP Ekstraklasy.

Większość swojej dotychczasowej kariery spędziłeś na pierwszoligowych boiskach. Myślałeś może nad tym, że można by było w końcu zakotwiczyć na ekstraklasowych boiskach na dłużej?

- Szczerze mówiąc, sam czułem, że zasiedziałem się nieco w I lidze. Pracowałem ciężko, w końcu pojawiła się oferta z Niecieczy, na którą przystałem. Udało się osiągnąć cel, jakim był awans do elity. I choć mój wkład w to osiągnięcie nie był największy spośród kolegów z zespołu, to cieszę się, że mogłem dołożyć także swoją cegiełkę.

Swego czasu mówiło się, że byłeś jedną nogą w Śląsku Wrocław. Mógłbyś zdradzić szczegóły, dlaczego przenosiny do stolicy Dolnego Śląska nie wypaliły? Wtedy zdecydowałeś się właśnie na Termalikę.

- Patrzyłem głównie na szansę dalszego rozwoju. Zdawałem sobie sprawę, że gdyby nie powiodło się w Śląsku, zaraz musiałbym szukać nowego klubu. A tak, wywalczyliśmy awans z Termaliką, mam tu okazję pracować z trenerem Lewandowskim, którego już przecież znałem. Jesteśmy w Ekstraklasie, więc nie mam za bardzo czego żałować. Krok po kroku do celu.

Czyli można powiedzieć, że osoba trenera Lewandowskiego także odegrała niebagatelną rolę przy Twoim transferze?

- Owszem.

Szkoda byłoby, gdyby to był tylko jednoroczny epizod. Aktualnie zajmujecie 18. lokatę…

- Choć nie rozpoczęliśmy tego sezonu tak, jak byśmy tego wszyscy oczekiwali, to nasza gra w pierwszych kolejkach wyglądała znacznie lepiej, niż nasz dorobek punktowy. Najważniejsze są jednak „oczka”, zatem musimy zrobić wszystko, by czym prędzej zdobyć jakieś punkty. Najbliższa okazja ku temu już w piątek.

Mimo że nie punktujecie najlepiej, to na początku sezonu byliście chwaleni za to, co prezentowaliście na boisku. Sama gra nie wyglądała najgorzej.

- Uważam, że nasza gra wygląda dobrze, a momentami wręcz bardzo dobrze. W wielu meczach brakowało nam jednak tej kropeczki nad i. Nie strzelasz na 2:0, robi się 1:1 i jest ciężko. Dajesz sobie głupio wyrwać punkty. Jednym z naszych największych mankamentów jest skuteczność pod bramką przeciwnika. Do 25 metra od bramki wszystko idzie dobrze, a później zaczynają się schody. Pracujemy nad tym na treningach, ale wiadomo - mecz i trening, to inna bajka.

Ale pojawiały się też problemy w obronie. Chociażby starcie z Wisłą Kraków jest przykładem zremisowanego meczu, który powinien zostać przez Was wygrany. Pracujecie nad tym?

- Zmodyfikowaliśmy nasze ustawienie przy stałych fragmentach gry. Jak pokazał ostatni pojedynek z Wartą Poznań, przyniosło to na razie zamierzone efekty. Może cieszyć, że w końcu zachowaliśmy czyste konto, choć z drugiej strony nie zdołaliśmy też strzelić gola.

I właśnie w meczu z Wartą pierwszy raz w tym sezonie rozegrałeś pełne 90 minut. Talizman?

- Nie wiem, czy można mnie nazwać talizmanem, bo różnie to bywało, gdy grałem (śmiech). Miejmy nadzieję, że wkrótce zacznę być talizmanem od zwycięstw!

To tak nieco w żartobliwym tonie, ale fakty są takie, że nie grałeś za dużo na początku tego sezonu. Dlaczego?

- To była zwykła decyzja trenera. Mamy bardzo wyrównaną kadrę i sądzę, że niejeden z naszych graczy spokojnie poradziłby sobie w którymś z czołowych klubów ekstraklasy. Popracowałem mocno podczas przerwy reprezentacyjnej, trener Lewandowski to dostrzegł i dał mi szansę.

- Prawdę mówiąc, zmieniłem też swoje priorytety, niedawno urodził mi się syn, moje postrzeganie zarówno świata, jak i piłki, uległo przewartościowaniu. Dodało mi to trochę wiatru w żagle i wiem, że wszystko zależy wyłącznie ode mnie.

Jako piłkarze lubicie używać frazesów typu: „skupiamy się tylko na najbliższym meczu” itp. A ja chciałbym Cię zapytać, gdzie jest Wasz sufit w tym sezonie? Stać Was na coś więcej niż walkę o utrzymanie?

- Wiadomo, że rozmów o celach nie da się uniknąć. Natomiast wielokrotnie czas pokazywał, że zespół, który na przykład w sparingach prezentował się bardzo dobrze potem do ostatnich kolejek bił się o utrzymanie, podczas gdy ci, którzy nie prezentują się przed sezonem dobrze nagle eksplodują ze swoją formą. Frazes, który przywołałeś jest wyświechtany, ale też prawdziwy, bo tylko regularnie punktując, możemy zająć przyzwoitą lokatę na koniec sezonu. Nie chciałbym mówić o konkretnym miejscu, ale chcielibyśmy wykaraskać się ze strefy spadkowej i pograć o coś więcej.

No tak, ale sytuacja nie jest za ciekawa. W przypadku porażek może zacząć robić się gorąco…

- Dużo bardziej nerwowo byłoby, gdyby nasza gra wyglądała gorzej. Natomiast całkiem nieźle gramy w piłkę, czasem trzeba przepchnąć zwycięstwo kolanem, zamiast tracić trzy punkty niepotrzebnie, tak jak miał to miejsce chociażby w meczu z Wisłą. Gdybyśmy grali słabo i nie punktowali, to zagwozdka byłaby większa. A tak, ja widzę światełko w tunelu. Myślę, że potrzebujemy przełamania – pierwszego zwycięstwa. Potem może być bardziej z górki.

No właśnie – jesteście jedynym zespołem, który dotychczas nie wygrał.

- Zdajemy sobie z tego sprawę. Nie mamy nic do stracenia, niżej już nie będziemy, więc presji by zaryzykować nie ma. Tak jak powiedziałem, uważam, że po pierwszej wygranej to wszystko nam zaskoczy, lżej się będzie grało.

Gdzie jest pięta achillesowa Waszego zespołu?

- Nie mogę Ci zdradzać, przeciwnik nie śpi (śmiech). A tak na poważnie no to oczywiście musimy być skuteczniejsi pod bramką przeciwnika i uważniejsi w grze obronnej. Naszym dużym problemem był brak szybkiego doskoku, gdy traciliśmy piłkę. Większość drużyn w polskiej lidze bazuje na szybkich atakach po odbiorze.

Największy problem Zagłębia to…

- Myślę, że obrona. Defensorom Zagłębia zdarzało się czasem zachowywać niefrasobliwie. Grając w wysokim pressingu można spróbować wymusić na nich błąd. 

A gdzie Twoim zdaniem Zagłębie jest najmocniejsze?

- Nie powiem tutaj nic szczególnie odkrywczego. Filip Starzyński i Patryk Szysz . W zeszłym sezonie „Miedziowi” byli bardzo groźni także po stałych fragmentach gry, zatem w tym aspekcie gry musimy być szczególnie czujni.

Na koniec – jakiego meczu spodziewasz się w piątek?

- Mam nadzieję, że to będzie otwarty mecz. Znam specyfikę lubińskiej publiczności, więc chciałbym, by to było ciekawe i atrakcyjne widowisko. Chciałbym też, by padło sporo bramek. Oby o jedną więcej dla zespołu gości!

(i) Sebastian Bonecki - urodzony 13 lutego 1995 roku w Legnicy. Wychowanek Zagłębia Lubin i jego piłkarz do sezonu 2017/2018. W pierwszej drużynie "Miedziowych" wystąpił 35-krotnie, zanotował dwie asysty. Z naszym klubem dotarł do finału Pucharu Polski w 2014 roku.

Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Stadion Zagłębia 17-09-2021, 18:00
PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 8

(2:1)
(0:1)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz



KOMENTARZE (1)



15.09.2021 20:26
fazi_ZL (Gość)
Forum kibiców więcej artykułów ma niż strona główna ..