Wszystko co najważniejsze w tym meczu, działo się w jego pierwszej części. Strzelanie rozpoczęliśmy już w 7. minucie spotkania. Bartosz Białek wygrał pojedynek z obrońcą Pogoni Szczecin, dograł na wole pole do Dejana Dražicia, który znalazł się oko w oko z Dante Stipicą. Serbski pomocnik przełożył piłkę na lewą nogę i następnie uderzył w okienko bramki, dając tym samym prowadzenie „Miedziowym”.
Drugi gol w tym spotkaniu padł 20 minut później. Bartosz Białek wygrał przebitkę przed polem karnym, następnie piłka trafiła do Filipa Starzyńskiego, który dograł do Damjana Bohara. Słoweniec z okolic 15. metra uderzył po krótkim rogu i podwyższył prowadzenie lubinian.
Bramka numer trzy miała miejsce w 42. minucie pojedynku. Dobrze dysponowany w piątkowy wieczór Bartosz Białek skorzystał z błędu Zecha, pomknął w kierunku bramki i będąc sam na sam z bramkarzem gospodarzy nie dał mu szans i umieścił piłkę w sieci spokojnym strzałem po ziemi.
W drugiej połowie nie brakowało sytuacji dla obu zespołów. Zagłębie Lubin kilkukrotnie bardzo groźnie kontratakowało szczecińską Pogoń, miało sytuacje niemal stuprocentowe, jednak Damjanowi Boharowi, Sašy Živcowi, czy Dejanowi Dražiciowi zabrakło w ich sytuacjach zimnej krwi. Pogoń Szczecin z kolei oddała na naszą bramkę kilka bardzo groźnych strzałów – aż trzy z nich zatrzymały się na słupku bramki strzeżonej przez Dominika Hładuna.
Mecz był dobry w wykonaniu „Miedziowych” i zasługują oni na pochwały. Jedynynym mankamentem wartym odnotowania było to, że zbyt często dopuszczaliśmy gospodarzy pod naszą bramkę, przez co kilkukrotnie było zbyt gorąco. Trener Martin Ševela musi popracować nad tym ze swoimi piłkarzami, ponieważ w meczu z lepiej dysponowanym rywalem możemy mieć problemy.
Brawo Zagłębie!
