Mecz z Widzewem Łódź
Z jednej strony każdy się tego spodziewał, bo RTS dokonał naprawdę solidnych wzmocnień. Z drugiej strony — nie była to nie wiadomo jak wielka różnica klas. W rzeczywistości o braku bezbramkowego remisu zadecydowało spektakularne trafienie Juljana Shehu.
Spoglądając do statystyk, widać ogromną poprawę pod względem gry „Miedziowych” z piłką przy nodze. Zarówno posiadanie piłki (47%), jak i celne podania (311), stały na tyle dobrym poziomie, że Zagłębie potrafiło momentami kontrolować grę. Jest to dalej futbol afektywny, oparty na kontrach i niskim pressingu, niemniej w końcu był bardziej związany z graniem w piłkę niż wiecznym oblężeniem lubińskiej twierdzy. Jako mankament trzeba wskazać ewidentne braki na pozycji napastnika. Michalis Kosidis — widać — jeszcze nie wpasował się do zespołu, a Marcel Reguła, mimo chęci, nie odnajduje się za dobrze na pozycji numer 9.
Na konferencji pomeczowej trener Leszek Ojrzyński wydawał się być w miarę zadowolony z poczynań swoich graczy:
— […] My przed stratą gola mieliśmy swoje okazje, ale nie doprowadziliśmy ich do końca. Zabrakło dokładności po kontrach, często centymetrów i jakości w podaniach. Dostaliśmy bramkę po rzucie rożnym — byliśmy za mało agresywni przy golu, a Shehu fantastycznie umieścił piłkę w siatce. Zrobiliśmy zmianę w przerwie, bo tego wymagała sytuacja. Pod koniec mieliśmy swoje sytuacje. Plan był inny i musimy niektóre rzeczy skorygować i poprawić. Przez ostatnie dziesięć minut stoper grał w ataku. Mamy jeszcze pewne braki, okienko transferowe wciąż trwa. Chłopaków trzeba pochwalić za ambicje, przebiegliśmy więcej od Widzewa. Musimy zachować zimną krew, być bardziej konkretni, gdy mamy piłkę, i zachować spokój oraz większą odwagę. Dobrze, że nikt nie został kontuzjowany, bo w Widzewie były większe straty. Rywale kradli czas, ale cóż. Nie jesteśmy zadowoleni, jednak nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Widzew okazał się lepszy i raz jeszcze gratulacje.
Pozytywy były, ale punktów niestety brak. Lubinianie staną przed szansą już w najbliższy poniedziałek o godzinie 18:00, gdzie zagrają w Katowicach z lokalnym GKS-em.
Forma GKS-u Katowice
Po starciu GieKSy z Rakowem Częstochowa można powiedzieć, że 1:0 nierówne 1:0. Gdzie w przypadku meczu Zagłębia z Widzewem było to rzeczywiście wyrównane starcie, to w przypadku tego spotkania różnica klas była aż nadto widoczna. Raków spokojnym tempem, wręcz na wstecznym biegu, zdołał w pełni zdominować rywala.
Wystarczy spojrzeć na oddane strzały, których „Medaliki” oddali 18, a GKS — zaledwie 3, i do tego żaden nie był nawet celny. Trójkolorowi dali się stłamsić, gdyż nie umieli przez ani moment przedrzeć się przez niski pressing podopiecznych Marka Papszuna. Natomiast nie ma co wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Była to pierwsza kolejka — do tego przeciwko wicemistrzowi Polski — a w samym GKS-ie pojawiło się sporo nowych nazwisk. Stąd też nadchodzący pojedynek będzie tym bardziej ciekawy.
Historia starć pomiędzy Zagłębiem Lubin a GKS-em Katowice
Na pewno trzeba na wstępie wspomnieć, że to właśnie z „Pierońskimi Hanysami” Zagłębie rozegrało swoje pierwsze spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Wówczas wygrali 1:0 po bramce Eugeniusza Ptaka. Łącznie obie ekipy wychodziły naprzeciw siebie 42 razy — 16 razy wygrywał GKS, 13 razy padał remis oraz tyle samo razy triumfowało Zagłębie.
Sędzia, transmisja i typer
Na rozjemcę meczu został wytypowany Marcin Szczerbowicz, u którego boku staną Paweł Sokolnicki oraz Jakub Jankowski. Dla arbitra będzie to pierwsze starcie z udziałem Zagłębia od dwóch sezonów. Ostatnim razem było to przy okazji starcia ze Stalą Mielec, które zakończyło się wynikiem 0:0. Transmisja odbędzie się na kanałach Canal+ Sport 5, Canal+ Sport 3 oraz — w internecie — na Canal+ Online. Zachęcamy ponadto do udziału w naszej zabawie #TyperMKS. Swoje predykcje możecie podawać do poniedziałku, godziny 17:00.
