Ośmiornica w bramce
Szczerze mówiąc, nie przypominamy sobie lepszego występu bramkarza Zagłębia od bardzo, bardzo dawna. Ostatnimi czasy forma podstawowego golkipera „Miedziowych” ma zdecydowanie tendencje zwyżkową – mecz z Termaliką był w jego wykonaniu bardzo dobry. Natomiast wczoraj, Hładun bronił absolutnie wszystko, zachowując tym samym trzecie czyste konto w bieżącej kampanii. Rzut karny? Świetne wyczucie intencji strzelca. 59. minuta? Michał Jakóbowski doskonale centruje na głowę Adama Zrelaka, ale znów fantastycznie interweniuje Hładun. Na kwadrans przed końcem regulaminowego kolejną nieprawdopodobną paradą popisał się wychowanek klubu ze stolicy polskiej miedzi. Mianowicie: niefrasobliwie w polu karnym zachowali się Łukasz Poręba i Karol Podliński, piłka spadła pod nogi Zrelaka, ale 26-letni golkiper ponownie zdołał zbić futbolówkę na słupek. Hładun bronił wczoraj absolutnie koncertowo i nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, iż wybronił to spotkanie Zagłębiu.
Lis pola karnego
Daleko nam do przesadnego hurraoptymizmu, nie chcemy ferować zbyt pochopnych wyroków, natomiast niezwykle cieszy nas trzeci mecz z rzędu z golem Tomasa Zajica. Napastnik z golem? Niby nic nadzwyczajnego, zważając jednak na perypetie na linii Sirk, Mraz, Podliński - Zagłębie Lubin, naprawdę wlewa to w nasze serce iskierkę nadziei. Jak dotąd czeski napastnik objawia się jako lis pola karnego, wymierzający sprawiedliwość, przy nadarzających się okazjach. Co będzie dalej? Na ten moment jesteśmy optymistami.
Odrodzenie Figo
Chyba wszyscy pragnęlibyśmy oglądać takiego Filipa Starzyńskiego, jak miało to miejsce w starciu z Wartą. Być może to ławka rezerwowych podziałała motywująco na 31-latka. Kto wie… Ale mniejsza z tym, chyba po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyliśmy, ile tej drużynie wciąż może dać Starzyński. W przeciągu 38 minut „Figo” zanotował pięć kluczowych podań, odgrywając przy tym kluczową rolę przy bramce Patryka Szysza. Oby tylko udany występ w Grodzisku Wielkopolskim nie był jednorazowym wybrykiem…
Kolejny dobry występ Daniela
Kolejny mecz i znów jednym z najjaśniejszych punktów ofensywy "Miedziowych" był Erik Daniel. Skrzydłowy był motorem napędowym wielu akcji Zagłębia, a ponadto zaliczył niełatwą asystę przy trafieniu Tomasa Zajica. Drybluje, a przy tym nie irytuje, próbuje uderzeń, bardzo dobrze prezentuje się w grze kontry. 29-latek nie schodzi z pewnego poziomu, jak na razie ściągnięcie Daniela oceniamy in plus.
Brak młodzieży
Kompletnie nie mamy pojęcia, co miał na myśli Dariusz Żuraw, mówiący na konferencji pomeczowej o dużej liczbie młodzieżowców. Wszak przeciwko Warcie zagrali jedynie Łukasz Poręba i Kamil Kruk, którzy są doświadczonymi graczami, tracącymi za niespełna rok status młodzieżowca. Na wycieczkę pojechali także Daniel Dudziński i Adam Ratajczyk. Ale do tego można było już przywknąć… Jeżeli chodzi o lubińską redefinicję „młodzieżowca”, to tak, młodzi piłkarze zagrali. Choć kosztem Jakuba Wójcickiego miejsce w składzie stracił Kacper Chodyna. Dlaczego? Prawdę mówiąc, burza mózgów nie pomogła, nie mamy zielonego pojęcia…
Obraz gry
Wynik zdecydowanie zakłamuje obraz sobotniego meczu. To poznaniacy byli stroną dominującą, prowadząc grę, stwarzając sobie więcej sytuacji bramkowych, wreszcie przewyższając „Miedziowych” kulturą gry. Niezbyt dobrze funkcjonował środek. Pozostawialiśmy zielono-białym sporo wolnego miejsca, przez co gospodarze nie mieli zbyt wielu problemów, by przedostawać się w pole karne „Miedziowych”. Tam z opresji ratował nas wielokrotnie Hładun, ale o tym już było. Tym razem upiekło się lubinianom. Od patrzenia na Zagłębie długimi momentami bolą zęby, co rozmija się z zapowiedziami trenera Żurawia o ładnej, efektownej dla oka gry. Słynne „Żurawball” jest na razie w grze naszego zespołu niezauważalne.
A jakie wnioski po meczu z Wartą wyciągnęliście Wy? Co Waszym zdaniem można ocenić pozytywne? A gdzie "Miedziowi" mają do wykonania najwięcej pracy? Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach!
