Szeroko rozumiana piłkarska jesień na polskich boiskach dobiegła końca. Szeroko rozumiana dlatego, że część spotkań w trzech najwyższych klasach rozgrywkowych została rozegrana awansem z rundy wiosennej. Przez całą jesień z większą lub mniejszą regularnością (raczej z większą) informowaliśmy Was jak radzi sobie pięciu zawodników Zagłębia, którzy byli wypożyczeni do innych klubów. Czas zatem na podsumowanie ostatniego półrocza w ich wykonaniu.  Adrian Błąd (Arka Gdynia) - Zaczynamy tradycyjnie od "Adiego". Błąd tuż po rozpoczęciu przygotowań zdecydował się na wypożyczenie do gdyńskiej Arki. Okres przygotowawczy praktycznie w całości przepracował pod okiem trenera Nicińskiego w Gdyni. Wszystko wskazywało na to, że rozpocznie sezon w pierwszym składzie. Niestety, w ostatnim tygodniu przed startem ligi przyplątała się kontuzja stawu skokowego. Pech chciał, że w tym okresie czasu Arka była rewelacją ligi i szczególnie przed własną publicznością grała jak z nut. "Adi" musiał czekać na swoją szansę i walczyć o miejsce w pierwszym zespole poprzez występy w rezerwach. W drugiej części tej rundy Adrian dostał zdecydowanie więcej szans, ale wciąż nie był pierwszym wyborem trenera Nicińskiego. Wydawało się, że przełomowym momentem będzie gol zdobyty w derbach przeciwko Lechii. Niestety tak się nie stało. Ogólnie bilans Adriana Błąda w tym sezonie prezentuje się następująco: -16 meczów w pierwszym zespole z czego 3 w podstawowym składzie (606 minut na boisku), -1 zdobyty gol, -1 asysta, -2 żółte kartki, -5 meczów w rezerwach (385 minut na boisku), -4 gole w rezerwach. Eryk Sobków (GKS Katowice) - W Katowicach Eryk miał zebrać doświadczenie i cenne minuty na pierwszoligowym poziomie. Początek w wykonaniu Sobkowa nie był najgorszy. Eryk wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie drużyny Jerzego Brzęczka. W pierwszych sześciu spotkaniach "GieKSy" Sobków wyszedł w pierwszym składzie czterokrotnie. W pozostałych dwóch meczach pojawiał się z ławki rezerwowych. Strzelił nawet jednego gola w wyjazdowym meczu przeciwko Stomilowi Olsztyn (a właściwie to bramkarz gospodarzy strzelił gola nabijając Eryka przy wybiciu piłki). Jednak to co działo się z Erykiem w dalszej części sezonu (mniej więcej od września) sprawia, że nie był to udany czas dla naszego napastnika. Od początku września Sobków na boisku pojawił się tylko trzykrotnie (w sumie 16 minut). Tuż przed końcem okienka GKS zakontraktował Mikołaja Lebedyńskiego, który jest doświadczony w walce o awans do Ekstraklasy (a właśnie o awans bije się GieKSa). Zdecydowanie częściej kibice klubu z Katowic mogli oglądać Eryka w drużynie rezerw, która występuje w IV (ten sam poziom rozgrywkowy, w którym występują rezerwy Zagłębia). Co prawa wypożyczenie Eryka do Katowic ma trwać do końca sezonu, ale patrząc z perspektywy zarówno zawodnika jak i Zagłębia nie jest to chyba najlepszy pomysł. Bilans Eryka Sobkowa w tym sezonie: -10 meczów w pierwszym zespole z czego 4 w podstawowym składzie (410 minut na boisku), -1 zdobyty gol, -3 żółte kartki, -7 meczów w rezerwach (617 minut na boisku), -4 gole w rezerwach. Sebastian Bonecki (Chrobry Głogów) - Drugi z naszych zawodników wypożyczonych do kubu pierwszoligowego poradził sobie znacznie lepiej. W Chrobrym Bonecki wrócił na swoją nominalną pozycję w środku pola (w rezerwach Zagłębia często grywał na prawej obronie). Sezon zaczął w podstawowym składzie drużyny Ireneusza Mamrota. Chrobry zanotował jednak falstart. Trzy pierwsze mecze głogowian (dwa mecze ligowe + spotkanie Pucharu Polski) zakończyły się porażką. W efekcie trener Chrobrego zdecydował się na zmiany w pierwszym składzie, które dotknęły m. in. "Bonego". W kilku kolejnych meczach zaczynał mecze na ławce rezerwowych, ale szybko powrócił do podstawowego składu. Swój najlepszy okres tej jesieni miał na przełomie sierpnia i września kiedy to w dwóch meczach z rzędu wpisywał się na listę strzelców (w tym w derbowym meczu z Miedzią, kiedy to zdobył gola kilkadziesiąt sekund po tym, jak pojawił się na boisku). W rezerwach wystąpił tylko raz i było to w meczu z.... rezerwami Zagłębia. Statystyki Sebastiana Boneckiego w Chrobrym Głogów: -16 meczów w pierwszym zespole z czego 10 w podstawowym składzie (1071 minut na boisku), -2 zdobyte gole, -2 asysty, -8 żółtych kartek, -1 mecz w rezerwach (70 minut na boisku). Konrad Andrzejczak (GKS Bełchatów) - Nasz młody skrzydłowy zdecydował się na sezonowe wypożyczenie do GKS-u Bełchatów, który przed sezonem liczył na powrót w szeregi pierwszoligowców. Jak wiadomo po tych 19. rozegranych kolejkach cel ten jest nierealny a GKS broni się przed spadkiem. W tym sezonie "Kondziu" jest pewniakiem do gry w podstawowym składzie. W tym sezonie nie pojawił się na boisku dwukrotnie i za każdym razem powodem była choroba. Poza tym we wszystkich spotkaniach grał. Statystyki może i nie są powalające (1 gol + 2 asysty), ale trzeba przyznać, że jednego i drugiego powinno być zdecydowanie więcej. O ile jeszcze w przypadku goli Andrzejczak może mieć pretensje tylko do siebie o tyle w przypadku asyst to jego partnerzy kilkukrotnie marnowali świetne dogrania naszego młodego skrzydłowego. Runda wiosenna będzie przełomowa, jeżeli chodzi o jego przyszłość w Zagłębiu, ponieważ z końcem czerwca kończy się jego aktualna umowa z Zagłębiem. Bilans Konrada Andrzejczaka w GKS-ie Bełchatów: -18 meczów w pierwszej drużynie z czego 15 w podstawowym składzie (1327 minut na boisku), -1 gol zdobyty, -2 asysty, -1 żółta kartka. Karol Żmijewski (Kotwica Kołobrzeg) -  Żmijewski to chyba największy wygrany pośród wypożyczonych zawodników. Tej jesieni to właśnie "Żmija" grał najwięcej i na boisku spędził najwięcej minut. Początkowo miał spędzić jesień w Olimpii Grudziądz. Okazało się jednak, że to Kotwica Kołobrzeg będzie klubem, w którym Żmijewski będzie mógł się rozwijać poprzez regularną grę. I to był strzał w dziesiątkę. Występował na trzech różnych pozycjach. Najczęściej był prawym lub lewym skrzydłowym, ale zdarzały się też mecze na lewej obronie. W Kotwicy był jednym z wyróżniających się zawodników i mimo ogólnie słabej postawy drużyny znad morza, kibice nie mogą mieć pretensji do Żmijewskiego. Z podobnego założenia wychodzili obaj trenerzy Kotwicy w tej rundzie. U obu szkoleniowców Karol jeżeli tylko był zdrowy lub nie był zawieszony za kartki to rozpoczynał mecz w podstawowej jedenastce. Przełożyło się to też na liczby, bowiem "Żmija" zapisał na swoim koncie 2 gole i 4 asysty. Kilka razy też obsłużył partnerów kluczowym podaniem i po jego stałych fragmentach gry często kotłowało się pod bramką rywali. Dobra postawa Karola Żmijewskiego nie przeszła niezauważona w Lubinie. Jak doskonale wiecie, styczniowe przygotowania nasz młody skrzydłowy rozpocznie razem z pierwszym zespołem Zagłębia Lubin (a jeżeli nie wiecie, to możecie przeczytać >TUTAJ<). Bilans Żmijewskiego w Kołobrzegu prezentuje się następująco: -19 meczów w pierwszym zespole, wszystkie w wyjściowym składzie (1537 minut na boisku), -2 zdobyte gole, -4 asysty, -4 żółte kartki, -1 czerwona kartka.
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)