Runda niespełnionych oczekiwań
Zagłębie jest do tej pory jednym z największych rozczarowań bieżącego sezonu. Przed najbliższą serią gier lubinianie plasują się na 7. lokacie, co nie jest najgorszym wynikiem, ale nie o samą pozycję w tabeli chodzi. Sporo do życzenia pozostawia przede wszystkim gra „Miedziowych”. Zagłębie często zwyczajnie męczy swoją grą. Zagłębie jest przewidywalne, łatwe do rozczytania dla rywali, statyczne w swoich atakach. Pragmatyzm, a więc cecha rozpoznawcza zespołów trenera Fornalika, od pewnego momentu także przestał przynosić wymierne korzyści. - Zagłębie Lubin to dla mnie zagadka. Na papierze kadra "Miedziowych" wygląda solidnie. Papier jednak przyjmie wszystko. Runda jesienna w wykonaniu zespołu Waldemara Fornalika była w kratkę. Wydaje mi się, że problemem Zagłębia jest fakt, że jest ono czytelne dla rywala. Nie ma tam indywidualności, które rozstrzygałyby mecze na korzyść „Miedziowych”. Takich jak chociażby Erik Expósito w Śląsku. Z drugiej strony należy pamiętać, że Waldemar Fornalik dużo lepiej radzi sobie na wiosnę. Dziś uważam, że lubinianie zajmą bezpieczne miejsce w środku tabeli – mówi zapytany o opinię na temat lubinian dziennikarz sport.pl, Filip Macuda.
Nie jest tajemnicą, że forma większości zawodników Zagłębia jest daleka od optymalnej. Jednym z najlepiej spisujących się piłkarzy jest Mateusz Wdowiak, który okres przygotowawczy przepracował z Rakowem Częstochowa i do Lubina trafił dopiero we wrześniu. Zawodzą gracze, od których oczekiwano, że staną się liderami. Co najwyżej przeciętnie spisuje się Damian Dąbrowski, spore wahania dyspozycji ma Serhij Bułeca, zdecydowanie za mały wpływ na poczynania „Miedziowych” spoczywa na barkach Kacpra Chodyny, który jednak broni się w pewnym stopniu statystykami. Sokratis Dioudis jest obecnie zawieszony, ale kiedy grał, to jego dyspozycja w bramce dwukrotnego mistrza Polski była kiepska. Sporo błędów przytrafia się także obrońcom lubinian. Zagłębie w osiemnastu meczach straciło aż 29 goli. Więcej razy w tym sezonie kapitulowały wyłącznie defensywy beniaminków – ŁKS-u Łódź, Ruchu Chorzów oraz Puszczy Niepołomice.
W poprzedniej kolejce „Miedziowi” zremisowali 2:2 z Ruchem, choć do 78. minuty prowadzili 2:0 i niewiele wskazywało na to, że „Niebieskim” uda się wyrównać stan rywalizacji. Kilka minut nieuwagi sprawiło, że Zagłębie nie wróciło do Lubina z tarczą. Zespołowi nie pomógł też na Stadionie Śląskim trener Fornalik, który podejmował niezrozumiałe decyzje, ściągając w końcówce z murawy Marko Poletanovicia, Serhija Bułecę oraz Mateusza Wdowiaka. Był to jeden z meczów, po których możemy powiedzieć, że jest on zdecydowanie kamyczkiem do ogródka doświadczonego szkoleniowca klubu ze stolicy polskiej miedzi.
Derbowe spotkanie ze Śląskiem będzie dla „Miedziowych” szansą na przynajmniej częściowe odkupienie win. Jeżeli Zagłębie chciałoby włączyć się w rundzie wiosennej do walki o najwyższe cele, tak jak zapowiadają to włodarze klubu, to nie mogą oni znów stracić punktów. To ostatni dzwonek, żeby zrobić krok naprzód.
Kapitalna jesień Śląska
Znacznie lepsze nastroje panują w szeregach WKS-u. Śląsk jest liderem PKO BP Ekstraklasy z dorobkiem 38 punktów. Przemiana, jaką przeszli podopieczni Jacka Magiery na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy, jest godna uznania. Wrocławianie bardzo dobrze bronią dostępu do własnej bramki, o czym świadczy fakt, iż ex aequo z Piastem Gliwice stracili najmniej bramek w lidze. Spośród graczy bloku defensywnego na piedestał wybijają się Łukasz Bejger i Aleks Petkov, który okazał się być jednym z najlepszych graczy sprowadzonych do naszej ligi w minionym oknie transferowym. W bramce „Trójkolorowych” bardzo dobrze spisuje się również Rafał Leszczyński, który jest najskuteczniejszym pod względem procentowej skuteczności obron golkiperem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce.
Śląsk w ofensywie skupia się na szybkim przejściu z fazy obrony do ataku. Ataku, w którym czyha Erik Exposito. 27-latek jest liderem klasyfikacji strzelców i niewątpliwie jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, piłkarzem rundy jesiennej. – Najistotniejsze dla „Miedziowych” będzie zatrzymanie Erika Expósito. Korona Kielce pokazała, że jest to możliwe. Hiszpan to więcej niż połowa ofensywnej jakości Śląska Wrocław i zneutralizowanie go powinno przybliżyć lubinian do pozytywnego rezultatu w tym spotkaniu. Zwłaszcza, że Śląsk do derbów przystępuje mocno osłabiony – wypowiada się Filip Macuda, którego zapytaliśmy o to, co będzie dla Zagłębia kluczowe, aby osiągnąć korzystny wynik w najbliższym meczu.
Twardy orzech do zgryzienia, dotyczący tego, kogo desygnować do gry w środku pola będzie miał trener Jacek Magiera. Wiadomo, że ze względu na kontuzję przeciwko Zagłębiu nie zagra Peter Pokorny, a ponadto w ostatnim meczu z Koroną czwartą żółtą kartkę obejrzał Patrick Olsen. Zawieszony za czerwoną kartkę w meczu z Cracovią jest także Matias Nahuel Leiva. Wrocławski klub dwukrotnie odwoływał się od tej decyzji Komisji Ligi, natomiast za każdym razem wniosek „Trójkolorowych” był rozpatrywany negatywnie. - Śląsk przyjedzie do Lubina bez kontuzjowanego Petera Pokornego i zawieszonego za kartki Patricka Olsena. To problem dla Jacka Magiery, który najprawdopodobniej zdecyduje się na ustawienie z Michałem Rzuchowskim, Danielem Łukasikiem i Petrem Schwarzem. Z tej trójki tylko Czech etatowo występuje w podstawowym składzie WKS-u – przewiduje Macuda.
Patrząc przez pryzmat rezultatów, jakie Śląsk odnosił w rundzie jesiennej i na początku rundy wiosennej, apetyty we Wrocławiu zostały naprawdę rozbudzone. Jeśli „Trójkolorowi” zdołają podtrzymać tak dobrą formę w przyszłym roku, mogą włączyć się do walki o najwyższe cele. Ale na razie nikt ani w Lubinie, ani we Wrocławiu nie wybiega tak daleko w przyszłość. Wszyscy skupiają się nad spotkaniem, które będzie ostatnim w tym roku i zdecyduje o tym, kto będzie wiódł prym w regionie przynajmniej do następnego pojedynku. O tym przekonamy się już w piątkowy wieczór. Pierwszy gwizdek arbitra wybrzmi o godzinie 20:30.
