Brutalne zderzenie z ekstraklasową rzeczywistością
Za nami dopiero trzy serie gier, w związku z czym za wcześnie jest, aby wyciągać daleko idące wnioski. Fakty są jednak takie, że Lechia podczas poprzedniej edycji rozgrywek całkowicie zasłużenie wywalczyła sobie awans. Na papierze drużyna prowadzona przez trenera Grabowskiego wyglądała na najsensowniejszą spośród beniaminków. Po powrocie do elity przeskok okazał się być jednak dla nich sporym wyzwaniem.
W pierwszej kolejce gdańszczanie podzielili się punktami, remisując 1:1 ze Śląskiem Wrocław, a następnie dwukrotnie musieli uznać wyższość przeciwników. Przed dwoma tygodniami ekipa z Trójmiasta uległa 0:2 Motorowi Lublin, a w zeszły weekend przegrała 1:3 z Lechem Poznań. - Rzeczywiście początek sezonu nie jest najlepszy dla Lechii. Wręcz jest dramatyczny, jeśli chodzi o wyniki czy styl. Ostatnio w Ekstraklasie gdańszczanie tak źle zaczynali w 2015 roku. Ale ja osobiście uważam, że na razie nie ma co panikować. Na tym etapie wiele zespołów nie jest jeszcze w pełnej dyspozycji. O ile pierwszy mecz ze Śląskiem nie był zły, o tyle z Motorem i Lechem przydarzyło się nam mnóstwo błędów indywidualnych. To rzecz, której trzeba się wyzbyć, aby odnosić lepsze wyniki – mówi nam dziennikarka serwisów lechia.net i sport.pl, Karolina Jaskulska.
Jednym z największych problemów Lechii jest brak liderów. Do tej pory żaden z piłkarzy nie zdołał pokazać pełni swoich możliwości. Na dobrą sprawę, oglądając poczynania beniaminka w spotkaniach z WKS-em, zespołem Mateusza Stolarskiego i „Kolejorzem”, trudno wskazać choćby jeden atut gdańszczan. -Patrząc na każdy aspekt gry, Lechia ma wiele do poprawy. Od obrony po atak. Mogę jedynie postawić mały plusik przy kilku nazwiskach. Dominika Piła prezentuje się najlepiej spośród obrońców, choć też nie ustrzega się błędów. Camilo Mena robi trochę wiatru na skrzydle, ale brakuje, żeby w którymś meczu postawił kropkę nad "i". Maks Chłań wrócił z igrzysk i od razu lewe skrzydło Lechii wyglądało nieco lepiej. Ja osobiście spodziewam się zmian. Trener Szymon Grabowski powiedział, że pojawią się pewne roszady. Według mnie miejsce w wyjściowej jedenastce wywalczył sobie Conrado i zapewne zastąpi on Miłosza Kałahura. Nie wykluczam też Karla Wendta w składzie, ponieważ dał on dobrą zmianę w Poznaniu – wypowiada się Jaskulska.
Przeciętny start lubinian
O ile przed poprzednim sezonem balonik, jeżeli chodzi o oczekiwania względem Zagłębia Lubin był dość mocno napompowany, o tyle przed początkiem tego obecnego nikt nie miał raczej większych złudzeń. „Miedziowi” nie mają zbyt wielu argumentów do tego, aby włączyć się do rywalizacji z czołówką ligi, a włodarze klubu unikają odpowiedzi na pytania o długofalowe cele. Trudno zatem przewidywać, że podopieczni Waldemara Fornalika sprawią niespodziankę. Lubinian czeka najpewniej gra w środku tabeli. Chciałoby się zresztą powiedzieć, że jak co roku…
Po trzech seriach gier Zagłębie ma na swoim koncie cztery punkty. „Miedziowi” na inaugurację rozgrywek przegrali z Legią Warszawa (0:1), następnie zremisowali z Pogonią (2:2), a w ostatniej kolejce odnieśli pierwsze zwycięstwo. Po trafieniu Igora Orlikowskiego lubinianie pokonali Puszczę Niepołomice (1:0). Jeżeli mielibyśmy w czymś upatrywać pozytywnych prognostyków na przyszłość, to jednym z nich byłaby właśnie postawa 18-letniego stopera. Wychowanek klubu ze stolicy polskiej miedzi bez kompleksów stawia pierwsze kroki na seniorskim poziomie. Dowodem tego była między innymi bramka na wagę trzech punktów w ostatnim meczu. Orlikowskiego na konferencji prasowej po spotkaniu z „Żubrami” komplementował także Waldemar Fornalik. - Mogę to już dzisiaj powiedzieć. Nie będę miał dylematu, czy Orlikowski powinien grać, kiedy wróci Nalepa - mówił szkoleniowiec "Miedziowych".
Wreszcie przełamał się też Tomasz Pieńko, który wpisał się na listę strzelców w starciu z „Portowcami”. Jak na dłoni da się zauważyć większą odwagę w poczynaniach 20-letniego ofensywnego pomocnika. Pieńko zaczął częściej wykorzystywać swoje atuty, jakimi niewątpliwie są drybling, szybkość, a także rajdy bocznymi sektorami boiska.
W grze lubinian są momenty, które mogą się podobać, lecz w dalszym ciągu jest ich zdecydowanie zbyt mało. Brakuje spotkania, w którym „Miedziowi” kontrolowaliby przebieg boiskowych wydarzeń od pierwszej do ostatniej minuty.
W meczu z Lechią Waldemar Fornalik nie będzie mógł jeszcze skorzystać z Kajetana Szmyta oraz Bartosza Kopacza. Reszta piłkarzy powinna być do dyspozycji doświadczonego trenera Zagłębia.
Tradycyjnie zachęcamy do wzięcia udziału w naszej zabawie #TyperMKS. Do godziny 13:45 w niedzielę możecie oddawać wasze typy, dotyczące tego, jaki rezultat padnie w Gdańsku.
Rozjemcą wyjazdowej potyczki Zagłębia z Lechią będzie Paweł Raczkowski z Warszawy. Pierwszy gwizdek arbitra wybrzmi o 14:45.
Cześć, funkcjonujemy nieprzerwanie od roku 2012 i jesteśmy wiodącym oraz najlepszym nieoficjalnym portalem poświęconym Zagłębiu Lubin. Omawiamy różnorodne tematy związane z zespołem piłkarskim oraz dwoma drużynami piłki ręcznej. Jeśli doceniasz naszą pracę, postaw proszę wirtualną kawkę! Dziękujemy! :)
