Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
- Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa, bo zagraliśmy na zero z tyłu. Można powiedzieć, że przeważaliśmy, choć wiadomo, że końcówkę pierwszej połowy i całą drugą część meczu graliśmy w przewadze jednego zawodnika. Podobnie było w moim pierwszym meczu w Zagłębiu z Rakowem po objęciu zespołu - wtedy to my graliśmy w dziesiątkę i przegraliśmy 0:2. Tym razem udało nam się zrewanżować.
- To pierwsze zwycięstwo Zagłębia na tym stadionie w historii, więc tym bardziej jest się z czego cieszyć. Cieszę się również z tego, że mecz rozpoczęliśmy w składzie z ośmioma Polakami, a średnia wieku zawodników w polu wynosiła 22,4. Mimo młodego wieku piłkarze rywalizowali z najlepszą drużyną ostatnich dwóch miesięcy i nie pękli.
- W pierwszej połowie, grając jedenastu na jedenastu, to my mieliśmy dwie lepsze sytuacje podbramkowe, ale nie zachowaliśmy się na tyle dobrze, by którąś z nich wykorzystać. Przewaga optyczna była po stronie Rakowa i wiemy, że czerwona kartka Amorima w pewnym sensie nakreśliła nam plan na dalszą część meczu. Przeszliśmy na ustawienie 4-4-2, choć niewiele z tego wynikało. Musieliśmy zareagować zmianami i ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
- Gratulacje należą się całemu sztabowi, ławce rezerwowych oraz kibicom, którzy wypełnili sektor gości i bardzo nas wspierali. Ten ostatni mecz rozegraliśmy - można powiedzieć - koncertowo. Graliśmy na boisku bardzo dobrej drużyny, która reprezentuje nas w europejskich pucharach, a dodatkowo znów zachowaliśmy czyste konto, co ostatnio zdarza nam się coraz częściej.
- Cała drużyna ciężko pracuje. Ci młodzi chłopcy zostawiają na boisku mnóstwo zdrowia, uczą się z każdą minutą i każdym kolejnym spotkaniem. Na pewno będą się jeszcze rozwijać, bo do swojego sufitu mają daleko. Teraz czas na odpoczynek i regenerację - na rozmyślanie o trudnej rundzie wiosennej przyjdzie jeszcze pora.
