Tym razem obyło się bez niespodziewanych zmian w składzie, choć Jesús Díaz nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Podobnie jak Tomasz Makowski, którego występ pozostawał niepewny. Z kolei Cyprian Popielec zdołał się wykurować.
Zagłębie mocno weszło w mecz i od samego początku szukało swoich okazji, przesuwając pressing wyżej. Poskutkowało to błędem Radomiaka przy rozegraniu, dzięki czemu Adam Radwański odebrał piłkę i dograł Marcelowi Regule. Ten długo się nie zastanawiał i już w 4. minucie pokonał Filipa Majchrowicza strzałem po ziemi, tuż przy jego rękawicy.
Do błędów w rozegraniu dochodziło nad wyraz często, a ich prowodyrem był pomocnik Romário Baró, który regularnie podawał w poprzek boiska i zbyt długo holował piłkę. Z tego względu prawdopodobnie został zmieniony już po pierwszej połowie.
Widać było ogromne zaangażowanie zespołu, który wyjątkowo nie czekał wyłącznie na stałe fragmenty gry i starał się jak najczęściej atakować. W oczy rzucała się duża wymienność pozycji - momentami dochodziło nawet do sytuacji, w których Michał Nalepa wspierał grę na prawym skrzydle. Z innych ciekawostek taktycznych Marcel Reguła grał bardziej jako zawieszony napastnik, podczas gdy Josip Ćorluka skupiał się na grze przy linii bocznej.
Goście stworzyli pierwszą okazję dopiero chwilę przed upływem kwadransa. Nadal nie potrafili przebić się przez linię pomocy, ale otworzyła się przed nimi szansa po dalekim rzucie wolnym. Intencje spaliły jednak na panewce, ponieważ piłka przeleciała daleko obok bramki.
Wraz z upływem czasu Radomiak zaczął coraz odważniej wchodzić w mecz, wykorzystując spadek tempa po stronie „Miedziowych”. „Zieloni” w 17. minucie przeprowadzili ciekawą akcję po przejęciu piłki w środku pola, jednak Vasco Lopes - podobnie jak wcześniej - posłał piłkę wysoko ponad bramką. W fazie defensywnej ponownie oglądaliśmy ustawienie z piątką z tyłu, dodatkowo wspieraną przez cofającego się Filipa Kocabę.
Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego w pierwszej połowie szukali swoich szans głównie po wrzutkach rozprowadzanych zarówno z lewej, jak i z prawej strony. W 25. minucie po zagraniu Lučicia do piłki doszedł Marcel Reguła, ale jego strzał głową minimalnie minął bramkę.
W 40. minucie żółtą kartkę otrzymał obrońca „Zielonych” João Pedro. Nie tyle za sam faul, co za późniejsze kopnięcie piłki w nerwach - ta trafiła jeszcze Igora Orlikowskiego.
I tak sędzia zakończył pierwszą połowę bez doliczenia ani jednej minuty. Zagłębie grało z dużą intensywnością, szukając przede wszystkim szans po błędach rywala. Radomiak, nie mając większego pomysłu na grę, był praktycznie niewidoczny. Pozostawało pytanie, czy lubinianie będą w stanie utrzymać takie tempo przez kolejne 45 minut.
Bruno Baltazar zdecydował się na dwie zmiany, co wydawało się logiczne, patrząc na dotychczasową postawę jego drużyny. Do pierwszej groźnej akcji po przerwie doszli także goście. W 50. minucie, po wrzutce z lewego skrzydła, do piłki dopadł Christos Donis, ale źle złożył się do strzału i nie skierował futbolówki nawet minimalnie w stronę bramki.
Zagłębie rozpoczęło drugą połowę z mniejszą intensywnością, czekając na odpowiedni moment, by doskoczyć do rywali. Gospodarze wymieniali szybkie podania, licząc na błyskawiczne przetransportowanie piłki do Levente Szabó oraz Marcela Reguły.
W 60. minucie Radomiak ponownie szukał szczęścia po wysokim dośrodkowaniu z prawej strony. Jan Grzesik trafił jednak tuż obok słupka. Ponownie spróbował swoich sił zaledwie dwie minuty później i znów chybił, ale sytuacja robiła się coraz mniej komfortowa, bo „Miedziowi” zaczęli tracić kontrolę nad spotkaniem.
Radomianie chcieli wykorzystać zmęczenie lubinian, dlatego zaczęli mocniej atakować skrzydłami. Coraz więcej błędów w rozegraniu popełniał Filip Kocaba, który wyprowadzał wiele piłek na pamięć. Leszek Ojrzyński zaczął reagować na wydarzenia boiskowe i doczekaliśmy się pierwszej zmiany - murawę opuścił Marcel Reguła, a w jego miejsce pojawił się Jakub Sypek.
Z rzeczy wartych odnotowania, a łatwych do przeoczenia, warto wyróżnić zaangażowanie Szabó. Węgier bardzo mocno starał się uczestniczyć w rozegraniu akcji, samemu posyłając kilka solidnych długich podań. Dodatkowo nieustannie testował umiejętności defensorów rywali w rozegraniu od pierwszej tercji boiska, co przynosiło wymierne efekty w postaci licznych przechwytów. Mimo to w 72. minucie opuścił boisko, a jego miejsce zajął Michalis Kosídis.
W 74. minucie Zagłębie w końcu ponownie doszło do głosu w ofensywie. Najpierw Igor Orlikowski perfekcyjnie wykorzystał gapiostwo Jérémiego Blasco, dzięki czemu przejął piłkę tuż przy linii końcowej i odegrał ją do Kowalczyka. Ten z kolei podał do Michała Nalepy, który przeniósł ciężar gry z prawego skrzydła na lewe. Niestety kapitan minimalnie chybił przy strzale na dalszy słupek.
W końcowych minutach coraz bardziej odczuwalna była nerwowość. Grające przez większość spotkania czysto Zagłębie zaczęło nadrabiać liczbę fauli Radomiaka, a goście coraz śmielej przesuwali się do przodu. W tym momencie gospodarze opierali swoje akcje głównie na wybijaniu piłki jak najdalej od własnego pola karnego. Co więcej, widać było sporo elementów typowej gry na czas.
Radomiak do samego końca starał się wręcz wepchnąć piłkę do siatki, ale ostatecznie zdało się to na nic. Ofiarnie, niepewnie, ale jednak Zagłębie wyszło z tego starcia zwycięsko. Chwilowy powrót na pozycję wicelidera napawa optymizmem i pokazuje, że w tym sezonie wciąż jest o co walczyć.
28. kolejka PKO BP Ekstraklasy
11 kwietnia 2026 r., godz. 17:30 | KGHM Zagłębie Arena, Lubin
Zagłębie Lubin 1:0 Radomiak Radom
bramka: Reguła 4
Zagłębie Lubin
1. Jasmin Burić - 31. Igor Orlikowski, 25. Michał Nalepa, 4. Damian Michalski, 35. Luka Lučić - 16. Josip Ćorluka (88, 13. Mateusz Grzybek), 26. Jakub Kolan, 39. Filip Kocaba (88, 8. Damian Dąbrowski), 18. Adam Radwański (73, 7. Sebastian Kowalczyk) - 44. Marcel Reguła (64, 19. Jakub Sypek), 17. Levente Szabó (73, 9. Michális Kossídis).
Radomiak Radom
1. Filip Majchrowicz - 13. Jan Grzesik, 5. Jérémy Blasco, 26. Adrián Diéguez, 20. João Pedro (46, 24. Zié Ouattara) - 82. Luquinhas (86, 21. Elves Baldé), 2. Ibrahima Camará, 6. Romário Baró (46, 77. Chrístos Dónis), 27. Rafał Wolski (77, 15. Abdoul Tapsoba), 7. Vasco Lopes (68, 19. Salifou Soumah) - 25. Maurides.
żółte kartki: Adam Radwański, Jasmin Burić - João Pedro, Adrián Diéguez, Ibrahima Camará
sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)
widzów: 5496.

