Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
- Pięknie jest wrócić na zwycięską ścieżkę. W pierwszej połowie bardzo dobrze zaskoczyliśmy rywala wysokim pressingiem i przechwytami na jego połowie. Była akcja Radwański - Reguła i szybki gol. Mieliśmy kolejne sytuacje, oddaliśmy kilkanaście strzałów, choć chyba tylko dwa były celne. Dużo się działo nie tylko po autach, ale też po naszych akcjach. Mieliśmy dużo energii, ale ta pierwsza połowa sporo nas kosztowała.
- W drugiej połowie założenia były podobne - chcieliśmy iść po drugą bramkę. Ostatecznie jednak przez większość czasu broniliśmy się niżej. Próbowaliśmy reagować zmianami, ale najważniejsze, że utrzymaliśmy wynik. Najlepiej jest grać na zero z tyłu. W trzech poprzednich meczach tego nie było i przegrywaliśmy. Dziś Radomiak nie oddał ani jednego celnego strzału, choć momentami robiło się gorąco. Wrzutki blisko naszej bramki zawsze są niebezpieczne, a oni mają jakościowych piłkarzy i było to widać. W pierwszej połowie realizowaliśmy założenia praktycznie perfekcyjnie, w drugiej wyglądało to już trochę inaczej. Będzie co analizować, ale na razie się cieszymy. W znacznie lepszych nastrojach pojedziemy teraz na Legię.
- Matematycznie utrzymanie mamy już praktycznie zapewnione. Dziesięć punktów przewagi nad Radomiakiem to bardzo duża zaliczka, ale nie ma mowy o żadnym samozadowoleniu czy taryfie ulgowej. Będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu.
- Jacek Magiera miał być dziś na meczu i oglądać naszych młodych zawodników. Głowę mam dziś ściśniętą jak w kuli. To był taki anioł w przebraniu - zawsze znalazł czas, zawsze służył dobrą radą. Musimy się po tym wszystkim pozbierać, choć łatwo nie będzie.

