Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
– Zagraliśmy bardzo słabe zawody. Inny mieliśmy plan odnośnie początku meczu. Czasami tak bywa. Nie zrobiliśmy żadnych zmian w przerwie, ale skorygowaliśmy pewne rzeczy i powiedzieliśmy sobie, że musimy się zaprezentować lepiej. Z upływem minut to się nie udawało. Przy wyniku 0:0 zrobiliśmy trzy zmiany ofensywne. Zaraz po tym dostaliśmy bramkę, przy której powinniśmy lepiej się zachować w polu karnym. Dobrze, że szybko zareagowaliśmy. Szczęście było przy nas, ale dołożyliśmy też walkę. Ten mecz nam nie wyszedł. Po końcowym gwizdku dowiedzieliśmy się, że kolejnego spotkania z Rakowem nie rozegramy. Może przez ten czas dojdzie do zmian w naszej kadrze. Jutro mamy analizę i musimy poprawić pewne rzeczy w ofensywie i defensywie, bo wyglądało to bardzo słabo.
– Zero konkretów po stałych fragmentach gry. Dochodziliśmy do sytuacji, ale nie potrafiliśmy realnie zagrozić bramce rywala. Ten mecz po prostu nam nie wyszedł. Po ostatnim gwizdku dowiedzieliśmy się, że nie zagramy z Rakowem, więc czeka nas dłuższa przerwa. Może w tym czasie dojdzie do zmian kadrowych – jutro przeanalizujemy wszystko na spokojnie.
– Są elementy, które zasługują na pochwałę – przede wszystkim gra w defensywie. Natomiast ofensywa wyglądała bardzo słabo. Wspólne granie Kosidisa i Reguły to niezły pomysł. Kosidis dołączył do nas późno i nie jest jeszcze gotowy na grę przez pełne 90 minut. Marcel z kolei może występować na różnych pozycjach, ale jego intensywność z czasem by spadała.
– Josip Ćorluka być może wróci w poniedziałek. Liczę też na wzmocnienia – rozmowy trwają, ale decyzje nie zależą tylko ode mnie. Do tanga trzeba dwojga. Mamy pewne propozycje, ale temat się przeciąga. Po trzech kolejkach widać, że ktoś nowy by się przydał.
– Nie wiem jeszcze, czy uda się znaleźć sparingpartnera na czas przerwy. Pole manewru jest ograniczone, ale zobaczymy. Rywalizacja w zespole na pewno będzie – może ktoś do nas dołączy, na to liczę. Brak meczu z Rakowem to dobra okazja, by spokojnie popracować nad tym, co kuleje.
– Po ciężkim meczu w Katowicach i powrocie mieliśmy tylko lekkie zajęcia. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie lepiej – samymi remisami daleko nie zajedziemy.
– Igor Orlikowski jest zdecydowanie bliżej powrotu niż Grzybek. U Mateusza za trzy, cztery tygodnie planowane są badania i konsultacje – wtedy okaże się, czy będzie mógł wrócić do treningów.
