mkszaglebie.pl

Przed dzisiejszym meczem Zagłębia z Wisłą Płock porozmawialiśmy z Maciejem Wąsowskim, dziennikarzem portalu weszlo.com. Zapytaliśmy między innymi o wyjazdową klątwę, która nęka „Nafciarzy”, osobę trenera Macieja Bartoszka czy ostatnie starcie obu zespołów. Zapraszamy do lektury!

Zgodzisz się ze mną, że Wisła Płock jest obok Radomiaka i Górnika Zabrze jedną z pozytywnych zaskoczeń jesieni?

- Na pewno. Po rundzie jesiennej płocczanie zajmowali szóste miejsce. To na pewno było coś zaskakującego. Zresztą pytałem o to trenera Bartoszka w jednym z moich wywiadów. Wisła zmieniła styl gry. Wcześniej „Nafciarze” koncentrowali się na tym, by przeszkadzać rywalom i grać z kontry, a teraz Wisła stała się zespołem budującym ataki, próbującym narzucić swój styl gry rywalowi. U siebie się to udawało, zdecydowanie gorzej sprawa ma się na wyjazdach. Maciej Bartoszek podkreślał też, że ten proces przekształcania płocczan będzie trwać, tak więc słabsze mecze mogą się zdarzać.

No właśnie – na co Twoim zdaniem stać Wisłę w bieżącym sezonie. Obecnie płocczanie plasują się na 8. Lokacie z dorobkiem 30 punktów.

- Sądzę, że na wiosnę Wisła Płock będzie grała w kratkę. „Nafciarze” będą wciąż bardzo mocni u siebie. Co prawda ostatnio po raz pierwszy przegrali w domu, ale rozpatrywałbym mecz z Piastem Gliwice raczej w kategorii wypadku przy pracy. Nie da się tej porażki oddzielić od absencji Rafała Wolskiego, który pauzował w ostatnim meczu za kartki. A 29-latek jest jedną z najważniejszych postaci w układance Macieja Bartoszka. Większość wszystkiego co dobre w ofensywie Wisły jest uzależnione właśnie od Wolskiego. Nawet jeżeli w danym meczu nie gwarantuje „cyferek”, to reguluje tempo gry, jego wkład w poczynania ofensywne jest nie do przecenienia. Ważnym graczem w zespole płocczan jest też Mateusz Szwoch. Całkiem nieźle spisuje się też Damian Rasak. Jeśli Wolski i Szwoch są najlepszymi czysto piłkarsko zawodnikami „Nafciarzy”, to Rasak jest płucami i wątrobą całego zespołu. Maciej Bartoszek zdradził mi, że przed sezonem jako cel postawiona została 8. lokata, a wszystko co ponad to będzie mniejszym czy większym sukcesem. Obecnie Wisła jest właśnie ósma ze stratą sześciu punktów do będącego tuż za podium Radomiaka. Zapewne niedługo płocczanie zagwarantują sobie matematyczne utrzymanie. Wówczas presja będzie mniejsza i Wisła zagra pewnie jeszcze odważniej.

Na jesień mówiło się o tym, że posada Macieja Bartoszka wisi na włosku. Sądzisz, że w tej rundzie dostanie on czas na spokojną pracę?

- Wynik osiągnięty przez Wisłę Płock na jesień udowadnia, że Maciej Bartoszek zasługuje na spokojną pracę. Musimy pamiętać w jakich okolicznościach on otrzymał tę posadę. Bartoszek przyszedł na ostatnie sześć spotkań poprzedniej kampanii i jego zadaniem miało być utrzymanie Wisły w Ekstraklasie. Nie było zapewnienia, że 44-letni szkoleniowiec poprowadzi „Nafciarzy” w kolejnym sezonie. Przewijało się nazwisko chociażby Pavola Stano znanego z występów w Koronie Kielce czy Bruk-Bet Termalice. To też pokazuje, że pozycja Bartoszka nie była zbytnio silna. Z biegiem czasu, wraz z kolejnymi meczami Trener zyskiwał w oczach włodarzy klubu. Przypomnę, że Wisła ma u siebie osiem zwycięstw, przy czym zaledwie pięć goli straconych na własnym boisku. Więcej domowych spotkań wygrywał jedynie Lech Poznań – dziewięć. Uważam, że Maciej Bartoszek swoją dotychczasową pracą zasłużył na to, by mieć spokój pracy.

Wszystkie zespoły Macieja Bartoszka nie najlepiej radziły sobie na wyjazdach. Może to osoba Trenera jest problemem.

- Coś w tym może być. Wisła chce grać tak samo w domu, jak i w delegacji. A nie zawsze przecież tak się da. Czasem trzeba się wycofać, zagrać z kontry, świadomie oddać przeciwnikowi pole.  I raz „Nafciarze” w tym sezonie tak uczynili. I to było jedno jedyne zwycięstwo płocczan w bieżącym sezonie na wyjeździe. Mecz z Wartą Poznań zakończył się zwycięstwem 2:1, ale to „Zieloni” przez większość meczu przeważali. Problemem podopiecznych Macieja Bartoszka są też błędy indywidualne. Proste straty, niecelne podania. To było bolączką tego zespołu na jesień. O ile te błędy popełnianie na własnym stadionie udaje się jakoś naprawić, o tyle na wyjazdach rywale skrzętnie je wykorzystywali.

Gdzie „Nafciarze” są najsilniejsi kadrowo?

- Tak jak już wspomniałem mocnym punktem Wisły jest środek pola. Jeśli popatrzymy na same nazwiska, to myślę, że środkowi pomocnicy „Nafciarzy” są jednymi z najlepszych w lidze. Jest Dominik Furman, Mateusz Szwoch, Rafał Wolski, Damian Rasak. Tę czwórkę uzupełnia Fryderyk Gerbowski, który w końcówce rundy jesiennej zbierał bardzo dobre opinie. Jest też Dusan Lagator, który przez tak dużą konkurencję w środku pola czasem występuje na środku obrony. Jeżeli chodzi o najsłabszy punkt wiślaków to na pewno skrzydła, a raczej brak nominalnych skrzydłowych. Do niedawna było ich dwóch, bo był Dawid Kocyła i Jorginho. Poza tym innych piłkarzy grających na skrzydle Wisła Płock nie ma. Chyba, że doliczymy Bartosza Zynka, czyli byłego zawodnika Zagłębia, przy czym on wraca dopiero po kontuzji. Brak klasycznych skrzydłowych wymusił zmianę ustawienia „Nafciarzy”. Kristian Vallo i Piotr Tomasik pełnią funkcję wahadłowych.

Ostatnie spotkanie Zagłębia Lubin z Wisłą Płock miało poniekąd wymiar symboliczny.  Ulewa, Maciej Bartoszek stojący w strugach deszczu i Dariusz Żuraw chowający się pod parasolka. Bardzo dobra Wisła Płock i dramatyczne Zagłębie. Najbliższe spotkanie będzie chyba zdecydowanie inne.

- Zagłębie Lubin jest w tej chwili zdecydowanie innym zespołem. Pamiętam, że w tamtym spotkaniu dramatyczny występ zaliczył Ian Soler. Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie innego tak słabego występu stopera w Ekstraklasie. No bo przecież próbując wybić piłkę wślizgiem, strzelił gola głową samobójczego (śmiech). Jeden z bardziej absurdalnych swojaków, jakie widziałem. W grze „Miedziowych” nic się nie zgadzało. Obecnie Zagłębie jest inne, nie ma Dariusza Żurawia, jest Piotr Stokowiec. Zmieniła się też para stoperów – są Aleks Ławniczak i Bartosz Kopacz. Co prawda w dwóch pierwszych meczach na wiosnę Zagłębie straciło aż pięć goli. To pokazuje, że linia defensywna nie jest zgrana. Mi w meczu z Pogonią podobał się Bartłomiej Kłudka, który im z minuty na minutę łapał pewność. Z bardzo dużą ciekawością będę obserwował rozwój młodzieżowca. Podobała mi się postawa lubinian w meczu z Pogonią Szczecin. Zagłębie pokazało, że może nawiązywać walkę z mocniejszymi drużynami. Bardzo dużym atutem jest osoba Patryka Szysza, mi przy zachowaniu wszelkich proporcji przypomina on Arjena Robbena. Na pewno będzie to zupełnie inne spotkanie niż w poprzedniej rundzie. Wtedy Zagłębie wyglądało jakby piłkarze bali się deszczu. Maciej Bartoszek żył, gestykulował i mógł, a Dariusz Żuraw skulony chował się pod parasolką. Tak jak mówisz – postawa trenerów odzwierciedlała grę obydwóch ekip.

Zagłębie Lubin - Wisła Płock

Stadion Zagłębia, Lubin 18-02-2022, 18:00
PKO BP Ekstraklasa, Kolejka - 22

(3:1)
(1:1)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (0)



Brak komentarzy!