Mariusz Misiura (trener Wisły Płock)
- Na początku gratulacje dla Zagłębia Lubin za zwycięstwo. Słowa uznania dla trenera Leszka Ojrzyńskiego i całego sztabu. Dziękuję też naszym kibicom, którzy przyjechali do Lubina i wspierali nas do końca.
- To dla nas trudny moment, ale wierzę, że jest on po coś. Kluczowe jest to, jak na niego zareagujemy. W najbliższym czasie muszę być otwarty na rozmowę ze sztabem i piłkarzami. To wciąż ta sama grupa, która jeszcze niedawno wygrywała i dawała kibicom dużo radości.
- Jesteśmy w momencie, w którym straciliśmy najlepszego obrońcę - Edmundssona - i uczymy się funkcjonować bez niego. Dziś zabrakło też Sekulskiego, Jimeneza i Salvadora, czyli kluczowych zawodników ofensywnych. Jesteśmy w procesie przebudowy i potrzebujemy czasu. Nowi piłkarze muszą się wdrożyć, ale cały czas w nich wierzę. Najłatwiej powiedzieć, że tracimy więcej bramek, bo nie ma Edmundssona, ale to nie jest wina zawodnika, który go zastępuje. Wiemy, jakie miał liczby i jaką jakość, ale uczymy się grać w inny sposób. To proces.
- Zbyt długo operowaliśmy piłką, graliśmy na dwa-trzy kontakty i w decydującym momencie zostawało nam tylko dośrodkowanie z boku. A plan był inny - mieliśmy grać więcej po obwodzie, wchodzić w boczne sektory i szukać przewagi. Dośrodkowania nie mogły zaskoczyć Zagłębia, które bardzo dobrze radzi sobie w powietrzu. Nie chodziło o całkowite unikanie wrzutek, ale o większą liczbę wejść z bocznych sektorów i lepsze decyzje w ostatniej fazie akcji. To się dziś nie udawało, bo Zagłębie było dobrze zorganizowane.
