mkszaglebie.pl

W kolejnej odsłonie naszych podsumowań oceniamy to, jak prezentowali się obrońcy. Niestety, to formacja, której możemy najwięcej zarzucić.

Na początek przyjrzyjmy się statystykom naszych zawodników, którzy w zeszłym sezonie raczyli nas swoimi umiejętnościami. Przez to, że piłkarzy w tej formacji było więcej – co naturalne – niż w przypadku bramkarzy, przedstawimy Wam najważniejsze liczby w formie tabeli.

Liczby obrońców Zagłębia Lubin w sezonie 2021/2022 (PKO BP Ekstraklasa + Fortuna Puchar Polski)

# imię i nazwisko mecze minuty ż. / cz. kartki gole gole sam. rz.k. / gole z rz.k.
26. Kacper Chodyna 35 2883 7 4 0 2/2
77. Mateusz Bartolewski 29 2358 8/1 2 0 0
2. Bartosz Kopacz 15 1350 2 0 0 0
74. Kamil Kruk 15 1350 4 1 0 0
3. Saša Balić 21 1293 6 0 0 0
2. Aleksandar Pantić 11 955 5/2 0 0 0
32. Ian Soler 10 760 3 0 1 0
23. Jakub Wójcicki 17 632 3 0 0 0
44. Jhon Chancellor 7 630 0 0 0 0
5. Lorenco Šimić 8 624 0 1 0 0
5. Aleks Ławniczak 8 560 1 0 1 0
24. Kacper Lepczyński 4 228 0 0 0 0
27. Bartłomiej Kłudka 8 207 0 0 0 0
  • W tabeli czerwonym kolorem zaznaczono zawodników, którzy opuścili klub.
  • Dane wykorzystane w tabeli zaczerpnięte zostały z serwisu 90minut.pl.

Ocenę gry formacji obronnej „Miedziowych” powinniśmy podzielić na dwa etapy, bowiem zestawienie obronne różniło się diametralnie jesienią i wiosną. Nie oznacza to jednak, że w którejś konfiguracji było lepiej. I jesienią i wiosną było źle, ale być może wiosną błędy nie były aż tak spektakularne, jak jesienią.

Zacznijmy od wesołego trio Ian Soler - Aleksandar Pantić - Lorenco Simić. Nie będziemy się ponownie silić na jakieś twierdzenia, że jako redakcja zawsze wiemy najlepiej, ale… chyba musimy. Pamiętacie zapewne, jaka krytyka ze strony kilku twitterowiczów spadła na nas przy okazji komentowania transferów wspominanych zawodników. Mieliśmy wątpliwości, co do jakości Iana Solera, który do Zagłębia Lubin przeszedł z drużyny, która miała najsłabszą linię obrony w lidze słowackiej, a jest ona obiektywnie dużo słabsza od polskiej ekstraklasy. Mieliśmy również wątpliwości co do Aleksandara Panticia, który jak dla nas był piłkarskim turystą i jego zatrudnienie 23 września, by był od razu do gry, gdzie wymagał odbudowania, było irracjonalne. No i mieliśmy wątpliwości do zatrudnionego nieco wcześniej Lorenco Simicia. Tutaj nie wychylaliśmy się za bardzo z komentarzami dotyczącymi piłkarskiej jakości, ale piliśmy do tego, że Simić nie potrafił rozegrać ani jednego sezonu bez kontuzji, przez które będzie w stanie rozegrać minimum 2/3 wszystkich meczów. No i co? Nie pomyliliśmy się, co do żadnego. Soler okazał się być na poziomie spadkowicza ligi słowackiej, Pantić był piłkarskim turystą, któremu często odcinało prąd, a Simić więcej czasu spędzał w gabinetach lekarskich, niż na treningach i meczach. Dlaczego to piszemy? Nie dlatego, żeby wszyscy myśleli, że jesteśmy nieomylni, bo przydarzyło nam się kilka wtop i kilku zawodników było przez nas niedocenianych lub przecenianych. Chcemy tylko zasygnalizować, że jeśli kibicom-amatorom jak my, od razu zapalają się przy kilku nazwiskach czerwone lampki, to jak nie mogą tego widzieć osoby, które w piłce siedzą na co dzień i zajmują się tym zawodowo, pobierając za pracę wynagrodzenie? Jak na dłoni widać, że proces analizy kandydatur podsyłanych przez agentów powinien się zmienić, bo ten obecny doprowadza do wielkich strat – od sportowych, po finansowe, na wizerunkowych kończąc. Co się wstydu przez ten cyrk objazdowy najedliśmy, to nasze…

Więcej spodziewaliśmy się po Jhonie Chancellorze. W jego przypadku nie mamy wątpliwości, że ma umiejętności. To dobry piłkarz, który stosunkowo niedawno potrafił je pokazywać w poważniejszych ligach, niż ta nasza. Być może zawiodła aklimatyzacja, albo to, że na jego barkach spoczęła duża odpowiedzialność za grę obrony, która jednak popełniała błędy. Choć to dziwne, bo mówimy o 30-latku, ale być może nie udźwignął tej presji. Romans Jhona Chancellora i Zagłębia Lubin zakończył się wraz z ostatnim meczem ubiegłego sezonu i raczej nikt nie powinien z tego powodu narzekać. Czas na nowych, których stosunek ceny do jakości – mamy nadzieję – będzie wyższy.

Całościowo na pochwałę za poprzedni sezon zasługuje w naszej opinii Kacper Chodyna. Co prawda jesień miał taką sobie, jednak na wiosnę był jednym z liderów naszego zespołu. „Kapi” pokazał, że jest uniwersalny i może grać na kilku pozycjach, co okazało się być kluczowe na końcowym etapie walki o utrzymanie, gdy zameldował się na skrzydle. Jeśli pozostanie w naszej drużynie w nowym sezonie, to na pewno będzie wartością dodaną pierwszej jedenastki. Jeśli jednak odejdzie, to również nie powinniśmy się martwić. To naturalna kolej rzeczy i dobry znak dla ambitnych piłkarzy, którzy w drużynie „Miedziowych” mogą się wypromować i wyjechać za granicę. Na pocieszenie, w przypadku transferu latem tego roku, Zagłębie otrzyma za transfer kwotę odstępnego, dzięki czemu nie skończy się tak, jak w przypadku odejścia Patryka Szysza.

Z klubem zdążył się już pożegnać Sasa Balić i tak po prawdzie, będzie nam go odrobinę brakować. Zdarzało się, że Czarnogórzec nie był w najwyższej dyspozycji, czy czasem brakowało po prostu umiejętności, ale na pewno to, jak ważną postacią był w lubińskiej szatni, rekompensowało wszystkie jego braki. Nadszedł jednak czas rozstania, który wszyscy powinniśmy zrozumieć i zaakceptować. Co do oceny poprzedniego sezonu – podobnie, jak w przypadku Kacpra Chodyny, początek nie był najlepszy w wykonaniu Sasy, co oznaczało, że kilkukrotnie znajdował się na ławce, nawet gdy był zdrowy lub – jak to w przypadku Saszki – nie był zawieszony. Kluczowa była jednak końcówka sezonu, gdy Balić został przesunięty na środek obrony i do spółki z Aleksem Ławniczakiem stworzył duet, którego nie musieliśmy się wstydzić. Dzięki Sasa za wszystko i życzymy powodzenia, niezależnie gdzie los powiedzie.

Na plusik zasługuje też Mateusz Bartolewski. Po tych kilkudziesięciu meczach, które rozegrał w naszych barwach, każdy zna jego mocne i słabe strony. Tych ograniczeń jest trochę i pewnego poziomu „Bartol” nie przeskoczy, jednak jako zawodnik do rywalizacji, jest jak najbardziej przydatny i przy jego występach można wskazywać często plusy. Na pewno musi poprawić koncentrację i solidnie przepracować okres przygotowawczy, bo odnosimy wrażenie, że w poprzednich rozgrywkach nie zawsze nadążał za tym, co działo się na murawie. Zobaczymy również, jak poradzi sobie w rywalizacji z innym zawodnikiem, który zapewne dołączy do dwukrotnego mistrza Polski w miejsce Sasy Balicia.

Z oceną Bartosza Kopacza mamy trochę problem. W ostatnich kolejkach, szczególnie, gdy został przesunięty na prawą stronę obrony, prezentował się solidnie, jednak początek po powrocie do Zagłębia Lubin był bardzo słaby. Bartkowi przydarzało się zbyt wiele błędów, na które nie powinien sobie pozwolić zawodnik tak doświadczony. Wierzymy, że nowy sezon będzie jednak lepszy w jego wykonaniu i zobaczymy takiego „Kopka”, jaki odchodził z Zagłębia do Lechii Gdańsk.

Aleks Ławniczak na początku rundy coś zagrał i potem zniknął na dłużej. W kluczowym momencie sezonu pojawił się jednak ponownie w wyjściowej jedenastce i jego występy należy ocenić pozytywnie. Dobrze radził sobie w pojedynkach, nie notował również wielu strat przy wyprowadzaniu piłki. Pozostawił dobre wrażenie i wierzymy, że w nowym sezonie go nie popsuje.

Jeśli chodzi o Jakuba Wójcickiego, to jedynie możemy napisać, że u nas był. W minionym sezonie na boisku pojawiał się epizodycznie i nie wyróżnił się niczym wartym odnotowania. Na plus, że wziął na siebie motywowanie drużyny i starał się dawać jej życie, mimo że nie szło. To jednak za mało, by dalej egzystować na poziomie ekstraklasy, dlatego decyzja o rozstaniu jest jak najbardziej słuszna.

Kamil Kruk większą część sezonu stracił ze względu na kontuzję. Jest to jednak zawodnik, który ma umiejętności pozwalające na grę na poziomie ekstraklasy i jeśli pozostanie w Zagłębiu oraz zdrowie dopisze, powinniśmy mieć z niego pociechę.

Bartłomiej Kłudka i Kacper Lepczyński nie grali zbyt wiele, ale dobrze, że zaznaczyli swoją obecność na boiskach ekstraklasy. Po przetasowaniach w bloku obronnym powinni w nowym sezonie otrzymywać więcej szans i na pewno będą się ogrywać na szczeblu centralnym w rezerwach, co będzie stanowiło dobre przetarcie przed kolejnymi minutami w PKO BP Ekstraklasie.

Oprócz Iana Solera, Aleksandara Panticia i Lorenco Simicia, których nie ma z nami już od zimy, na nowy sezon grono obrońców latem zostanie uszczuplone o Sasę Balicia, Jakuba Wójcickiego i Jhona Chancellora. O odejściu Sasy Balicia już się wypowiedzieliśmy – będzie go brakować, ale decyzja o rozstaniu jest zrozumiała. Za pozostałymi na pewno tęsknić nie będziemy. Drużyna na pewno wymaga wzmocnień w formacji obrony i z niecierpliwością nadsłuchujemy informacji o pozyskaniu nowych graczy.

A Wy jak oceniacie naszych obrońców?

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (2)



08.06.2022 14:52
https://transfery.info/aktualnosci/marko-poletanovic-odchodzi-z-wisly-krakow/167456
processing comment
07.06.2022 21:07
Mam troche inne spostrzezenia co do Pantica.

Po pierwsze facet w powaznej lidze sie pokazal i trzeba wierzyc ze cos potrafi. To ze nie potrafil znalesc swojego miejsca na ziemi i co by pozwolilo na stabilizacje, coz taki los obroncy, niczym sapera.

Po drugie zawiodla gra obronna calej druzyny, zwlaszcza pomocy. Widzialem po straconych bramkach jak Pantic gestykulowal i pokrzykiwal i opierdalal tych co zawinili. On sam czesto dawal ciala po tym jak szedl naprawiac innych bledy (czym sam przyczynial sie tez do utraty bramki). Powtarzam, nie byl idealem ale padl ofiara nagonki. Ja bym mu pozwolil przepracowac okres przygotowawczy.

*

Kopacz byl po prostu slaby. Na boku obrony dawal nawet cos do przodu. Ale dawal sie obiegac jak dziecko. Niestety to byl najslabszy element ukladanki w obronie.
processing comment