Przed spotkaniem Korony Kielce z Zagłębiem Lubin porozmawialiśmy chwilę z Sašą Baliciem. Sprawdziliśmy, co u zawodnika, który jeszcze niedawno reprezentował i gospodarzy, i gości niedzielnego starcia. Zapraszamy do lektury!

Odnalazłeś się już w Gruzji? Jak Ci się żyje w Batumi?

- Fajnie. Miasto jest położone nad morzem, mamy piękny stadion. Te dwie kwestie pozasportowe miały wpływ na to, że zdecydowałem się tutaj przenieść. Poza tym Dinamo walczy o najwyższe cele, w tym sezonie grało przecież w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Koniec końców, nie udało się awansować do fazy grupowej, bo moich obecnych kolegów wyeliminował Lech Poznań, jednakże występy w Europie zawsze są świetnym przeżyciem. Na ten moment jestem zadowolony, że się tu znalazłem.

Zdążyłeś już zatęsknić za Polską?

- Trochę tak. Przez te pięć lat w Polsce naprawdę się zadomowiłem w Waszym kraju. Czasem brakuje mi polskiej szatni, kolegów, także języka, którego nauczyłem się dobrze. Pasowało mi to, jakimi ludźmi są Polacy.

Mentalność Gruzinów, to jak żyją, różni się dosyć mocno w stosunku do Polaków.

- Jeszcze nie poznałem Gruzinów wystarczająco dobrze. Na pewno są oni czasem bardzo zawzięci, nie zawsze w najlepszym tego słowa znaczeniu. Są jednak ludzie i ludziska, więc na razie wstrzymam się z oceną. Myślę, że pokazałem się do tej pory z dobrej strony i jest to doceniane. Feedback, który dostawałem jest pozytywny.

W Dinamie występujesz na środku obrony i ostatnio zacząłeś być desygnowany do gry w pierwszym składzie.

- Prawda jest taka, że już do Korony Kielce przychodziłem, aby grać na środku obrony. Trener postawił na mnie na lewej stronie defensywy, ale szczerze, to nie byłem z tego za bardzo zadowolony. Dzisiejsi boczni obrońcy są usposobieni bardzo ofensywie, a ja metryki już nie oszukam. Mogę nadrabiać walką, zaangażowaniem, ale pewnych rzeczy już nie przeskoczę. Uważam, że optymalna dla mnie aktualnie jest właśnie gra na stoperze. Ostatnio zacząłem regularnie grać, więc widać, że zyskuje coraz więcej w oczach trenera.

Porozmawiajmy chwilę o Koronie. W Kielcach spędziłeś tylko jedną rundę. Krótko.

- Aleksandar Todorovski zadzwonił do mnie, czy byłbym wstępnie zainteresowany przenosinami do Dinamo. Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Po kilku dniach miałem już na stole ofertę z Batumi. Zdecydowałem się na nią przystać. Chciałbym jednak podkreślić, że w Koronie byłem całkiem zadowolony. Dostałem po prostu lepszą ofertę.

Na jesień, kiedy byłeś jeszcze piłkarzem kieleckiej ekipy, prezentowaliście się na tyle słabo, że sporo ludzi stawiało Was jako pewniaka do spadku.

- Nie ukrywam, że faktycznie mieliśmy duże problemy. Początek sezonu jeszcze jako tako wyglądał, ale im dalej w las, tym graliśmy coraz gorzej. Mieliśmy serię kolejnych spotkań, w których nie potrafiliśmy się przełamać. Zmieniono trenera i teraz wreszcie to zażarło. Trener Kamil Kuzera odpowiednio poukładał też to, jak funkcjonuje drużyna.

Wejdę Ci w słowo. Spodziewałeś się, że Korona za kadencji Kamila Kuzery zacznie punktować aż tak dobrze?

- Od samego początku widać było u niego warsztat. Uważam, że potrafi on tchnąć w swoich podopiecznych ducha. Ma on też pomysł i ciekawe spojrzenia na piłkę. Nie powiedziałbym jednak, że będzie to wyglądało aż tak dobrze.

Chciałbym zapytać Cię o odejście z Zagłębia. Masz jakiś żal o to, jak potraktowano Cię na koniec?

- Było jak było. Oczywiście, powinno to inaczej wyglądać, ale myślę, że część osób w Zagłębiu sama nie wiedziała, co ma ze mną zrobić. Żal jest, ale nie będę tego roztrząsał. Nawet mimo tego, że wtedy odszedłem, to i tak Lubin zawsze będzie moim domem.

Jak zapatrujesz się na problemy Zagłębia? Powtarza się sytuacja sprzed roku, kiedy walczyliście o ligowy byt do samego końca.

- Przypomina mi się właśnie poprzednia kampania, kiedy w przedostatnim meczu z Rakowem zagwarantowaliśmy sobie utrzymanie. Pamiętam, jak kamień spadł nam z serca. Patrzę też na transfery, jakich dokonali włodarze „Miedziowych” i wyglądają one na papierze dobrze. Uważam, że psychologia odgrywa dużą rolę. Wpadasz w głębszy dołek i wszystko zaczyna Ci nie wychodzić. To nie jest tak, że nagle tacy Filip Starzyński i Damjan Bohar stali się słabymi piłkarzami. Jarek Jach i Bartosz Kopacz nie zapomnieli też, jak się broni. Myślę, że trener Waldemar Fornalik też potrzebuje jeszcze czasu, aby ustawić ten zespół po swojemu.

Wyobrażasz sobie jeszcze powrót do Polski jako piłkarz?

- Nie. Nie ma co się oszukiwać, że jestem już bliżej niż dalej końca kariery. Do Polski na pewno wrócę jeszcze, ale tylko jako kibic.

Wiesz już, kiedy chcesz skończyć definitywnie grać w piłkę?

- Przez chwilę myślałem, żeby już latem wrócić do siebie, do rodziny, którą zostawiłem w Czarnogórze. Ostatecznie podpisałem ten kontrakt z Batumi, z którego jestem zadowolony i który chcę wypełnić. Sporo kosztuje to jednak moją żonę i dzieci.

I co dalej? Co po karierze?

- Zainwestowałem w mieszkania, apartamenty nad morzem, które można wynająć. Mam także mieszkanie w stolicy. Planuję zrobić licencję trenerską. Mamy z kolegą plan, aby otworzyć własną akademię piłkarską, chcemy także zbudować pod to halę. Aktualnie czekamy na pozwolenie na budowę.

Czyli można Cię odwiedzić i przyjechać na urlop.

- Tak, ale w tym roku obłożenie jest już niemal całkowite. W przyszłym roku zapraszam serdecznie (śmiech).

Korona Kielce - Zagłębie Lubin

Suzuki Arena 23-04-2023, 12:30
PKO Ekstraklasa, Kolejka - 29. kolejka

2:2
(2:2)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (1)


23.04.23 10:01
guest profile picture
Mam dobre wspomnienia z Saszą. Niech mu się wiedzie 👌

processing comment 2 0