Balonik pękł
Napompowany przez szumne zapowiedzi włodarzy Zagłębia Lubin balonik pękł w rundzie jesiennej, która okazała się być rozczarowaniem. Nie jest tajemnicą, że także wewnątrz klubu oraz w KGHM-ie mówi się o niespełnionych oczekiwaniach. „Miedziowi” latem wydali naprawdę duże środki, aby włączyć się do rywalizacji o czołowe lokaty. Co więcej, sporo do powiedzenia przy personaliach zawodników sprowadzanych do Lubina miał trener Fornalik. Liczono, że ten sezon okaże się pod pewnym względem przełomowy. Miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze. Zagłębie od lat jest synonimem stagnacji, marazmu, przeciętności.
Jesień była po raz kolejny powtórką z rozrywki. Cykl życia klubu ze stolicy polskiej miedzi po raz kolejny zatoczył koło. Rozbudzone nadzieje szybko zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Gra „Miedziowych” pozostawiała wiele do życzenia. Zagłębie stało się w pewnym stopniu zakładnikiem własnego pragmatyzmu, było jednowymiarowe i konserwatywne w koncepcie taktycznym, który nie przynosił wymiernych korzyści. To największy zarzut do Waldemara Fornalika, który miał wystarczająco dużo czasu, aby wdrożyć swoje pomysły. Na palcach jednej ręki policzyć można mecze lubinian z tego sezonu, po których nie można było narzekać na styl.
Jeżeli ktoś liczył na to, że wiosną postawa „Miedziowych” ulegnie zmianie, to się najprawdopodobniej przeliczy. W pojedynku z Lechem Poznań lubinianie zaprezentowali się bardzo kiepsko. Kiedy pojawiali się w trzeciej tercji boiska, pod bramką „Kolejorza”, to kompletnie nie mieli pomysłu, jak dobrać się do skóry defensywy poznańskiego klubu. Na domiar złego graczom Zagłębia przydarzały się błędy indywidualne, które na tym poziomie przytrafiać się nie powinny. Szybko stracona bramka sprawiła, że Lech miał komfort i całkowicie zasłużenie pokonał Zagłębie 2:0.
W spotkaniu z Cracovią Waldemar Fornalik nie będzie mógł skorzystać z Bartosza Kopacza oraz Marko Poletnovicia. Wiele wskazuje na to, że kapitana „Miedziowych” na stoperze zastąpi Michał Nalepa, a Serba w środku pola Tomasz Makowski. Pozostali zawodnicy powinni być do dyspozycji szkoleniowca Zagłębia Lubin.
Zawirowania w Cracovii
Sporo zawirowań miało miejsce w ostatnim czasie w Cracovii. Choroba, a następnie śmierć profesora Janusza Filipiaka mogła zasiać ziarno niepewności, dotyczące tego, jaka przyszłość czeka krakowski klub. Początkowo obowiązki prezesa w klubie przejęła Elżbieta Filipiak, a w drugiej połowie stycznia na to stanowisko powołano byłego sternika Zagłębia Lubin oraz Widzewa Łódź, Mateusza Dróżdża. - Cracovia na pewno potrzebowała kogoś, kto wejdzie do struktur ze świeżym spojrzeniem. Niejednokrotnie jeszcze profesor Filipiak był adresatem próśb ze strony kibiców, aby klubem pozwolono zarządzać komuś, kto nie jest pośrednio lub bezpośrednio związany z Comarchem. Z tego wynika ten entuzjazm, który pojawił się wśród fanów „Pasów” – mówił w rozmowie z nami dziennikarz stacji CANAL+ Sport, Michał Trela.
Runda jesienna była w wykonaniu Cracovii słaba. Wpływ na taki stan rzeczy miało niewątpliwie kilka czynników. Jednym z głównych problemów, z jakimi borykał się w poprzednim roku trener Jacek Zieliński, była wąska kadra. Często zdarzało się, że szkoleniowiec "Pasów" nie miał wystarczających zasobów ludzkich, aby zmianami reagować na przebieg boiskowych wydarzeń. Podczas zimowego okienka transferowego kadra Cracovii została nieco poszerzona, natomiast do ideału wciąż jej daleko. Krakowski klub wzmocnili Patryk Sokołowski, Eneo Bitri oraz Mikkel Maigaard. Niewykluczone jednak, że do końca okna transferowego "Pasy" przeprowadzą jeszcze ruchy do klubu.
Sporą bolączką Cracovii była również ofensywa, choć w ostatnich kolejkach poprzedniego roku, a także w minionej serii gier, zauważalne były symptomy poprawy. Niezłe liczby gwarantuje na chwilę obecną Benjamin Källman, natomiast nieco więcej pod względem statystyk można byłoby wymagać od Patryka Makucha oraz Michała Rakoczego. To właśnie ta trójka w znacznej mierze decyduje o potencjale ataku "Pasów". Cracovia w tym sezonie zawodziła, ale trudno nie odnieść wrażenia, że to zespół, który wiosną może poprawić swoją lokatę w tabeli. Na papierze kadra drużyny Jacka Zielińskiego prezentuje się całkiem okazale. Sęk w tym, aby indywidualności, takie jak choćby wspomniany Rakoczy, weszły na wyższy poziom i wzięły na swoje barki jeszcze większą odpowiedzialność za poczynania krakowian.
Przed tygodniem Cracovia rozgromiła Radomiaka Radom aż 6:0. "Pasy" od pierwszej do ostatniej minuty w pełni kontrolowały to, co działo się na boisku, natomiast warto przy tym nadmienić, że wpływ na tak niecodzienny rezultat tego meczu miała także czerwona kartka, którą już 2. minucie obejrzał Luis Rocha. W żadnym wypadku nie można jednak krakowianom odmówić, że w nowy rok weszli koncertowo.
Przeciwko Zagłębiu Lubin Cracovia będzie musiała radzić sobie bez Virgila Ghițy i Andreasa Skovgaarda. To sprawia, że twardy orzech do zgryzienia, kogo desygnować do gry na środku obrony, będzie miał trener Jacek Zieliński. Przypuszczamy, że po raz pierwszy po dołączeniu do zespołu z Krakowa w wyjściowym składzie zamelduje się Eneo Bitri.
Pierwszy gwizdek arbitra Damiana Kosa wybrzmi o godzinie 12:30. Tradycyjnie zachęcamy do wzięcia udziału w naszej zabawie #TyperMKS, a przede wszystkim do pojawienia się na trybunach KGHM Zagłębie Areny.
