Sytuacja Zagłębia w rundzie jesiennej na tle poprzedniego sezonu
Patrząc na ostatnią kampanię, lubinianie są w o niebo lepszym miejscu. W zeszłym roku drużynę prowadziło dwóch szkoleniowców (Waldemar Fornalik oraz Marcin Włodarski). Zespół tułał się blisko strefy spadkowej, by ostatecznie przed pauzą w lidze uplasować się na 14. pozycji.
Mało kto się spodziewał, że po realnej walce o utrzymanie podopieczni Leszka Ojrzyńskiego jakkolwiek pozytywnie zaskoczą, ale — jak się okazuje — nic bardziej mylnego. Nie ulega wątpliwości, że piąta lokata powinna cieszyć nawet największych sceptyków, choć i tu da się dopatrzyć łyżki dziegciu. Spójrzmy zatem, jak wyglądała sytuacja Zagłębia wtedy, a jak prezentuje się aktualnie:
Zagłębie Lubin po 18 kolejkach sezonu 2024/25: 16 goli strzelonych, 27 straconych, 19 punktów (5 zwycięstw, 4 remisy, 9 porażek)
Zagłębie Lubin po 18 kolejkach sezonu 2025/26: 31 goli strzelonych, 24 stracone, 28 punktów (7 zwycięstw, 7 remisów, 4 porażki)
Przede wszystkim należy podkreślić, że już na etapie „suchej” statystyki opartej na liczbach widać sporą poprawę: więcej strzelonych bramek, mniej straconych i więcej punktów. Skupmy się na tym ostatnim aspekcie. Teoretycznie przeskok jest ogromny, bo Zagłębie wyłapało aż dziewięć oczek więcej. Z drugiej strony trzeba jednak spojrzeć na sytuację w tabeli w obu przypadkach. Przenosząc dokonania „Miedziowych” z tego sezonu na poprzedni, zajęliby wówczas siódme miejsce, wyprzedzając Motor Lublin dzięki lepszej różnicy bramek.
Spadek o dwie pozycje nie wygląda aż tak źle — schody zaczynają się przy spojrzeniu na czołówkę. Aktualnie Zagłębie traci do pierwszej Wisły Płock zaledwie dwa punkty, a sezon temu traciłoby do pierwszego Lecha już dziesięć. Jednocześnie zamiast ośmiu oczek przewagi nad strefą spadkową byłoby ich dziesięć. To tylko potwierdza, jak zbalansowana jest tabela PKO BP Ekstraklasy w tym sezonie — i jak wiele kart, mimo półmetka, pozostaje wciąż otwartych.

Wizualizacja pozycji Zagłębia w tabeli z sezonu 2024/25 z punktacją z sezonu 2025/26 po zakończeniu rundy jesiennej
Przejdźmy do kwestii bramek. W liczbie goli straconych poprawa nie jest wielka, bo klub z Dolnego Śląska wpuścił tylko o trzy bramki mniej. Mimo to z czwartej najgorszej defensywy z zeszłej kampanii Zagłębie wskoczyło na dziewiąte miejsce wśród najszczelniejszych obron. Dlaczego? Wystarczy porównać liczbę goli zdobytych w zeszłej i obecnej kampanii przez wszystkie zespoły Ekstraklasy:
- Sezon 2024/25: 431 goli
- Sezon 2025/26: 460 goli
Wniosek jest prosty: zespoły w lidze strzeliły więcej bramek, a przez to zwiększył się margines „dopuszczalnych” goli straconych. Dla porównania: w tamtym sezonie tylko dwa zespoły straciły na tym etapie 30 goli lub więcej, a teraz mamy takich ekip już pięć.
Za to fakt, że Zagłębie praktycznie podwoiło liczbę zdobytych bramek, robi duże wrażenie nawet w ogólnym ujęciu. W obecnym sezonie tylko trzy zespoły przebiły barierę 30 goli, a na najniższym stopniu podium znalazło się właśnie Zagłębie:
Najwięcej goli strzelonych w rundzie jesiennej sezonu 2025/26:
- Lechia Gdańsk (37 goli, 13. miejsce w tabeli)
- Radomiak Radom (35 goli, 7. miejsce w tabeli)
- Zagłębie Lubin (31 goli, 5. miejsce w tabeli)
Strzelały więc głównie zespoły, które w poprzednim sezonie biły się do końca o utrzymanie. Z kolei pierwsza Wisła Płock z dorobkiem 21 bramek plasuje się w tej klasyfikacji… na drugim miejscu od końca (ex aequo z Koroną Kielce).
„Paradoks Leszka Ojrzyńskiego”
Analizując Zagłębie, można dojść do pozornie absurdalnego wniosku z perspektywy czysto taktycznej. Statystyki „Miedziowych” — dużo goli strzelonych, ale i sporo straconych — mogłyby sugerować otwarty futbol. Tę tezę jednak trudno obronić, bo nie potwierdza jej ani ogląd spotkań, ani sposób gry.
Głównym filarem defensywy Leszka Ojrzyńskiego jest niski pressing. Można to określić jako aktywne bronienie poprzez zorganizowany nacisk na przeciwnika, ale blisko własnej bramki, a nie na połowie rywala. Przy takim założeniu lubinianie często oddają inicjatywę, czekając na okazję do szybkiej kontry. W meczach było widać czarno na białym, że Zagłębie dużo lepiej wyglądało w dynamicznych akcjach, w których często wystarczało zaangażowanie dwóch–trzech zawodników, niż w ataku pozycyjnym.
Wynikało to również z ustawienia. Ekipa z MSC 98 najczęściej zaczynała czwórką z tyłu, ale warto pamiętać o pozorności tej formacji. Trener preferuje bocznych obrońców, którzy nierzadko potrafią grać także w środku defensywy (przykład: Igor Orlikowski oraz Roman Jakuba). Mimo to w drugiej tercji mogliśmy oglądać także Lukę Lučicia czy Josipa Ćorlukę w roli wahadłowych. W efekcie z wyjściowej czwórki robiła się defensywna piątka, a czasem nawet szóstka zawodników pilnujących stref.
Tak nisko osadzona obrona przełożyła się na nienajlepszy wynik w kontekście przebiegniętego dystansu:
Przebiegnięty dystans:
Wisła Płock 115,37 km (1. miejsce w lidze)
Lech Poznań 114,80 km (8. miejsce w lidze)
Legia Warszawa 112,51 km (17. miejsce w lidze)
(…)
11. Zagłębie Lubin 108,33 km (5. miejsce w lidze)
Najczęściej przy takim planie zespół powinien tracić mało goli kosztem mniejszej liczby zdobytych bramek, a kluczem ma być wykorzystywanie nielicznych okazji. Tyle że u Zagłębia nie do końca znajduje to odzwierciedlenie w liczbach. Owszem, pięć razy zachowali czyste konto, ale widzieliśmy też wyniki „hokejowe”, jak 6:2 z Lechią Gdańsk czy 1:5 z Pogonią Szczecin. Co więcej, tylko trzykrotnie drużyna nie trafiła do siatki rywali — dwa razy były to bezbramkowe remisy, a raz porażka w 1. kolejce z Widzewem Łódź (0:1).
Zagłębie strzeliło też sporo goli „ponad” bramki oczekiwane (xG). Dla jednych to atut, dla innych zwykłe szczęście. Przy takiej dysproporcji można jednak dojść do wniosku, że ekipa z Lubina ma na to jakiś patent:
Strzelone gole: 31
xG: 24,23
Różnica: +6,77
Co ciekawe, Zagłębie ma też „na plusie” statystykę oczekiwanych straconych goli względem realnie straconych, choć dysproporcja jest mniejsza — co może sugerować, że rywale strzelili mniej więcej to, co „powinni”:
Stracone gole: 24
xGA (xGS): 22,64
Różnica: +1,36
Twierdza Lubin i znacznie gorsze wyjazdy
Najbardziej tę rundę zapamiętamy z faktu, że KGHM Zagłębie Arena była jedynym niezdobytym obiektem w Ekstraklasie. Najbliżej przerwania tej serii było w ostatnim domowym meczu z Widzewem Łódź, który otwierał serię rewanżową. Gospodarze długo nie potrafili trafić do siatki, a sytuację uratowały gole Rochy i Díaza w samej końcówce. Wyniki przełożyły się na trzecie najlepsze rezultaty u siebie:
Najlepsze zespoły u siebie:
Wisła Płock: 6 zwycięstw, 3 remisy, 1 porażka
Radomiak Radom, Arka Gdynia: 6 zwycięstw, 2 remisy, 1 porażka
Zagłębie Lubin: 5 zwycięstw, 4 remisy, 0 porażek
Nie da się już tak dobrze podsumować meczów wyjazdowych. W tym aspekcie Zagłębie było dopiero 11. i wygrało tylko dwa spotkania. Co ciekawe, oba zwycięstwa padły w starciach z wyżej notowanymi rywalami — z Lechem Poznań i Rakowem Częstochowa. W tym drugim przypadku była to jednak konfrontacja dwóch przeciwstawnych trendów: jeden z lepszych zespołów u siebie przegrał z jednym z gorzej punktujących u siebie.
Już nie tak młody, ale wciąż polski zespół
W zeszłym sezonie Zagłębie kojarzyło się z młodym i ambitnym zespołem, stawiającym na wychowanków. W tej kampanii nie wygląda to źle, ale część aspektów uległa zmianie. Z trzeciego najmłodszego zespołu Zagłębie spadło na 13. pozycję, a średni wiek wzrósł:
Średni wiek kadry 2024/25: 25,2
Średni wiek kadry 2025/26: 26,5
Wpłynęły na to transfery — na siedmiu zawodników trzech było poniżej średniej wieku, a czterech powyżej:
Zawodnicy poniżej 26,5:
- Roman Yakuba (24)
- Jakub Sypek (24)
- Michalis Kosidis (23)
Zawodnicy powyżej 26,5:
- Rafał Gikiewicz (38)
- Luka Lučić (31)
- Leonardo Rocha (28)
- Jesús Díaz (26,6)
Mimo tego Zagłębie nie zapomina o swoich korzeniach i dalej regularnie stawia na młodych. W programie Młodzieżowiec 2.0, poza Jagiellonią Białystok, nie ma sobie równych i zajmuje pierwsze miejsce:
Tabela programu Młodzieżowiec 2.0:
- Zagłębie Lubin 5547,1 punktu
- Jagiellonia Białystok 5136,11 punktu
- Lech Poznań 3016,5 punktu
Zagłębie wystawiło łącznie czterech zawodników sumowanych w programie, a liderem jest Marcel Reguła:
Młodzieżowcy Zagłębia:
- Marcel Reguła (3017 punktów)
- Igor Orlikowski (1176,5 punktu)
- Mateusz Dziewiatowski (735 punktów)
- Kamil Nowogoński (235,1 punktu)
Na liście są też Adam Matysek oraz Cyprian Popielec — na ich szansę w Ekstraklasie również czekamy.
Warto poruszyć też kwestię obcokrajowców w kadrze. Ich liczba wzrosła jedynie o jednego zawodnika względem poprzedniego roku. W tym aspekcie nie ma jednak prostej reguły: Zagłębie wciąż jest liderem pod względem najmniejszej liczby graczy spoza Polski, a mimo to wskoczyło wyraźnie wyżej w tabeli:
Procent obcokrajowców w kadrze drużyn z Ekstraklasy:
- GKS Katowice 20%
- Zagłębie Lubin 21,87%
- Korona Kielce 34,48%
- Bruk-Bet Termalica 34,71%
- Piast Gliwice 42,85%
- Motor Lublin 44,44%
- Legia Warszawa 45,16%
- Jagiellonia Białystok 48,35%
- Arka Gdynia 50%
- Wisła Płock 51,72%
- Pogoń Szczecin 53,12%
- Lech Poznań 53,12%
- Cracovia 55,17%
- Górnik Zabrze 55,55%
- Widzew Łódź 56,66%
- Lechia Gdańsk 60%
- Radomiak Radom 62,06%
- Raków Częstochowa 65,51%

Hubert Anuszkiewicz
W porównaniu z minionym rokiem średnia liczba obcokrajowców na zespół wzrosła o ponad 7% (z 40,11% do 47,48%). Co więcej, nawet wśród dwóch zespołów z największą „polskością” kadry odsetek obcokrajowców poszedł w górę (w Zagłębiu do 21,87%, w GKS-ie Katowice do 20%). Znajdziemy też przykłady zespołów z większą liczbą obcokrajowców, które poprawiły swoje lokaty względem zeszłego sezonu, np.:
Radomiak 2024/25: 56,7% obcokrajowców i 12. miejsce
Radomiak 2025/26: 62,06% obcokrajowców i 7. miejsce
Indywidualne statystyki
Na koniec krótkie podsumowanie związane z poszczególnymi piłkarzami — od dokonań godnych pochwały po sprawy bardziej anegdotyczne.
Najwięcej goli: Leonardo Rocha (7 goli)
Bez wątpienia Portugalczyk był jedną z najjaśniejszych postaci projektu. Jego liczby wyglądają o niebo lepiej niż trzy gole Mateusza Wdowiaka czy Tomasza Pieńki. Po minionym sezonie widać też, że „Miedziowi” w końcu potrafią przesunąć ciężar gry bliżej środka, co pozwala sensownie wykorzystać nominalną „dziewiątkę”.
Jest jednak piłkarskie porzekadło: nie zakochuj się w zawodniku z wypożyczenia. Jak wszyscy wiemy, Raków Częstochowa przerwał wypożyczenie Leonardo i oczekuje opłaty za transfer definitywny. Karty są wciąż otwarte. Studząc apokaliptyczne wizje, warto dodać, że drugim najlepszym strzelcem jest Michalis Kosidis (5), który po przyjściu Rochy dość szybko stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Sama nasuwa się hipoteza, że nawet po osłabieniu kadry Zagłębie może utrzymać względnie stabilną formę.
Najwięcej asyst: Marcel Reguła (4 asysty)
O jednej gwieździe już było — pora na następną. 19-latek w poprzednim sezonie nie mógł liczyć na tyle szans, choć już wtedy było widać talent. W tej kampanii jest jednym z mocniejszych punktów, w dużej mierze odpowiadając za kreowanie sytuacji. Zaskakuje u niego spokój, rzadko spotykany u polskich skrzydłowych. Ma luz w nogach, nie szuka tylko najprostszego podania, a często potrafi wkręcić rywala w ziemię.
Najwięcej rozegranych minut: Filip Kocaba (1605 minut)
To ciekawe m.in. przez kontuzję Dominika Hładuna, który w normalnych okolicznościach byłby oczywistym liderem tej klasyfikacji. Kocaba już na wypożyczeniu w Arce wyglądał solidnie, a w Lubinie pokazuje jeszcze lepszą dyspozycję. Jest jednym z lepszych graczy w destrukcji, a do tego daje sporo w grze „od bramki do bramki”. W zeszłym sezonie druga tercja wydawała się najsłabszym punktem Zagłębia — po jego powrocie raczej nikt już tak o tym nie mówi.
Najstarszy zawodnik: Jasmin Burić (38 lat)
W zeszłym roku jego udział był zdawkowy, bo ograniczył się do jednego występu. W tym sezonie rola Buricia mocno wzrosła, głównie przez uraz pleców Hładuna. Początkowo wydawało się, że będzie to tylko epizod, zwłaszcza po sprowadzeniu „transferu medycznego” Rafała Gikiewicza. Ten jednak szybko stracił pozycję po fatalnym meczu z Widzewem w Pucharze Polski (0:1) i koszmarnym błędzie. Burić kilkukrotnie ratował Zagłębie z opresji — chociażby w Krakowie, gdzie jego interwencje pozwoliły dowieźć bezbramkowy remis.
Najmłodszy zawodnik: Mateusz Dziewiatowski (18 lat)
Mateusz był najmłodszym „Miedziowym” także w zeszłym sezonie. Wciąż jest wprowadzany do kadry bardzo ostrożnie, więc trudno jeszcze szerzej rozpisać się o jego grze w seniorskim zespole.
Podsumowanie
Miniona runda napawa optymizmem, ale też nie mniejszymi wątpliwościami. Wciąż nie wiadomo, czy do zespołu wróci najlepszy strzelec, a przy zapowiadanej małej liczbie transferów trudno przewidzieć, czy uda się utrzymać obecną dyspozycję. Do tego wyrównana tabela daje Zagłębiu realnie równe szanse: na mistrza, europejskie puchary, ale i na spadek. Zobaczymy, jak zespół będzie wyglądał po pełnym okresie przygotowawczym w Turcji — na razie pozostaje trzymać kciuki.
