Pierwszym z kandydatów jest Piotr Stokowiec. Orędownikiem takiego ruchu jest Piotr Burlikowski, który zna Stokowca ze wspólnej pracy właśnie w Zagłębiu Lubin. "Stoki" prowadził lubinian w latach 2014-2017 łącznie przez 146 meczów. Z "Miedziowymi" awansował do ekstraklasy, zdobył brązowy medal po powrocie do elity oraz zagrał w eliminacjach Ligi Europejskiej. Odszedł w listopadzie 2017 roku po serii kiepskich meczów, ale nie to zadecydowało o zwolnieniu tego trenera. Piotr Stokowiec jest dość specyficzny w kontaktach z innymi i po dłuższym czasie następuje zmęczenie materiału. Tak było nie tylko w Lubinie, bo identycznie było w Polonii Warszawa, Jagiellonii Białystok i ostatnio w Lechii Gdańsk, którą prowadził w sezonach 2018-2021 (139 meczów). Na obronę Piotra Stokowca można jednak wskazać wyniki i to, że w początkowej fazie jego pracy prowadzone przez jego sztab zespoły grają widowiskowo i skutecznie. Po odejściu z Lubina przeprowadził się do Gdańska, gdzie do pewnego czasu wiodło mu się całkiem dobrze. Z Lechią zajął 3., 4. i 7. miejsce w lidze, zdobył Puchar Polski i Superpuchar.
Innego zdania w kwestii trenera jest Lubomir Guldan. On widziałby w Zagłębiu swojego rodaka - Pavola Stano. To były słowacki piłkarz, który jest jednak znany w naszym kraju z Korony Kielce, Jagiellonii Białystok, Polonii Bytom, Podbeskidzia Bielsko-Biała czy Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Karierę trenerską rozpoczął od dołączenia do sztabu szkoleniowego Tatrana Krasno w 2018 roku. Później, przez niecały rok, pracował jako asystent Jacka Zielińskiego i Marcina Kaczmarka w Bruk-Bet Termalice Nieciecza. Po polskiej przygodzie znów wrócił do ojczyzny, by objąć samodzielnie drugi zespół MSK Żylina. W tym klubie zbierał dobre oceny i po roku objął pierwszą drużynę. W MSK Żylina pracował przez 68 meczów, czyli dwa sezony. Zwolniony został na początku października bieżącego roku po serii 6 meczów bez wygranej - decydująca była porażka z Zemplinem Michalovce. Choć nie można negować tej kandydatury, to patrząc na to, jaki mieliśmy problem z przepłaconymi obcokrajowcami za kadencji Martina Seveli, chyba każdy rozsądny kibic by wolał, aby do klubu nie przychodził kolejny kolega Lubomira Guldana.
Ostatnim kandydatem, o którym się jak na razie mówi najmniej, jest Marcin Brosz. To 48-letni szkoleniowiec znany przede wszystkim z Odry Wodzisław Śląski, Piasta Gliwice, Korony Kielce i Górnika Zabrze. W tym ostatnim zespole pracował dość długo, jak na polskie realia, bo od 1 lipca 2016 roku, do 31 maja 2021 roku. W Górniku z ławki dowodził przez 197 meczów, w których uzbierał średnią 1,50 punktu na mecz. W swoich klubach słynął z tego, że sporo szans otrzymywali od niego młodzi piłkarze. Notowania Brosza, jeśli chodzi o pracę w Zagłębiu, wydają się być jednak jak na razie najniższe.
Następne dwa mecze mają być decydujące w kwestii posady Dariusza Żurawia. Odpadnięcie z Fortuna Pucharu Polski i porażka w spotkaniu ligowym z Lechem Poznań mogą oznaczać rozstanie szkoleniowca z naszym klubem.
