Czas bić na alarm?
Patrząc wyłącznie na tabelę, można odnieść wrażenie, że Zagłębiu do czołówki ligi brakuje niewiele. Cały czar pryska jednak, gdy zdecydujemy się obejrzeć ich poczynania z poziomu kanapy lub trybun. Powiedzmy to jasno. Gramy beznadziejnie, a wysoka porażka z Jagiellonią była konsekwencją ostatnich boiskowych poczynań "Miedziowych". Są wszak powody, dla których można zacząć przypuszczać, że pragmatyzm, którym charakteryzują się zespoły trenera Fornalika, przestaje zdawać egzamin. Z drugiej strony musimy też przyznać, że do tej pory "Miedziowym" udawało się zazwyczaj, kolokwialnie rzecz ujmując, przepychać mecze kolanem, nawet jeśli gra pozostawiała wiele do życzenia. - Drużyny, które w przeszłości zdobywały mistrzostwo, często wygrywały jednym golem. Musimy być szczególnie skupieni w ostatnich minutach, bo jak na razie wychodzi nam to na dobre - mówił na łamach naszego serwisu w rozmowie z Filipem Trokielewiczem stoper Zagłębia, Aleks Ławniczak.
Od niedawna unormowała się też sytuacja kadrowa Zagłębia. Obecnie wszyscy zawodnicy są zdrowi, wobec czego wachlarz wyborów, które może podjąć trener Waldemar Fornalik, jest spory. Mając na uwadze zeszłotygodniową kompromitację w Białymstoku, wydaje się, że szkoleniowiec może zdecydować się na pewne roszady w podstawowym składzie lubińskiego zespołu. Jakie będą decyzje szkoleniowca "Miedziowych" dowiemy się na godzinę przed pierwszym gwizdkiem arbitra.
Niemoc przyjezdnych
Rywal Zagłębia bez wątpienia jest z gatunku tych do pokonania. Ba, "Miedziowi" po prostu muszą wygrywać takie spotkania, jeżeli rzeczywiście chcą powalczyć w tym sezonie o coś więcej. Radomiak zwyciężył w zaledwie jednym meczu spośród siedmiu ostatnich ligowych występów. W międzyczasie ekipa prowadzona przez Constantina Galkę przegrała też w Pucharze Polski z trzecioligową Garbarnią Kraków. Rozbudzone przedsezonowe nadzieje szybko zostały sprowadzone na ziemię. - Były takie ciche oczekiwania, że Radomiak niespodziewanie zaskoczy, może nawet włączy się do walki o europejskie puchary. Zbudowano mocną kadrę, w gabinetach dyrektorskich mówiło się, że jest to najmocniejsza drużyna w historii klubu. Wszyscy byli zbudowani pierwszymi miesiącami pracy trenera Galki, więc liczono, że jeżeli się uda, to fajnie byłoby powalczyć o coś więcej. Te plany zostały mocno zweryfikowane przez pierwsze miesiące nowego sezonu - mówił w rozmowie z nami dziennikarz Viaplay, Marcin Borzęcki. Całą rozmowę przeczytacie tutaj.
Na kogo należy zwrócić szczególną uwagę? W ostatnich tygodniach najlepiej prezentuje się Pedro Henrique, który w swoim dorobku strzeleckim ma już siedem bramek. Brazylijczyk bardzo dobrze radzi sobie w grze głową i ma dużą łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych. Obrońcy "Miedziowych" będą musieli mieć się na baczności, aby Henrique nie powiększył w Lubinie swojego dorobku strzeleckiego.
Sedzią głównym niedzielnego spotkania będzie Marcin Szczerbowicz, a na liniach będą mu pomagać Radosław Siejka i Michał Obukowicz. Pierwszy gwizdek arbitra o 12:30.

