Z pewnością wielu z Was pamięta książkę Jerzego Engela pt. "Futbol na tak" wydaną przy okazji awansu reprezentacji Polski na mundial w Korei i Japonii. Była ona przez wielu wyszydzana. Jednak tytuł tejże książki idealnie pasuje do najbliższego meczu Zagłębia. To właśnie niedzielne spotkanie ma w swej otoczce wszystko to, aby pretendować do miana meczu kolejki. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15:30.
Liga na finiszu
Do końca rozgrywek pozostały zaledwie 4 kolejki i tak na dobrą sprawę wszystkie drużyny w grupie mistrzowskiej mają jeszcze o co grać. A wszystko za sprawą środowego Pucharu Polski. Jak wiadomo, to trofeum padło łupem Legii, a dzięki temu prawdopodobnie 4 drużyna będzie mogła zaprezentować się kibicom w europejskich pucharach. Na pole position w wyścigu o czwarte miejsce są dwie drużyny: Wisła Płock i właśnie nasz niedzielny rywal Górnik Zabrze. Obie te drużyny mają po 53 punkty na swoim koncie. Oczywiście nie można wykluczyć, że któraś z tych ekip zakończy sezon na podium. Mimo wszystko zakładamy, że sytuacja na miejscach 1-3 już się nie zmieni. Jak wygląda sytuacja za Wisłą i Górnikiem? Tuż za nimi są właśnie "Miedziowi", ze stratą czterech punktów. Rachunek jest zatem prosty – trzeba wygrać, aby na dobre włączyć się do walki o puchary.
Niemoc gospodarzy
Wyniki w grupie mistrzowskiej są póki co dość zaskakujące. Faworyci często i gęsto zawodzą, w efekcie czego obserwujemy liczne przetasowania w tabeli. Jest jednak jedna rzecz, która łączy praktycznie wszystkie drużyny w grupie mistrzowskiej. Na 12 spotkań do tej pory rozegranych gospodarze wygrali JEDEN mecz. Ta sztuka udała się w poprzedniej kolejce Legii Warszawa, która przed własną publicznością pokonała Koronę Kielce. Jedno zwycięstwo, jeden remis i aż dziesięć porażek. Tak prezentuje się bilans gospodarzy. Póki co Zagłębie idealnie wpasowało się w te liczby. U siebie przegraliśmy z Lechem, ale za to dwukrotnie z wyjazdów przywieźliśmy do Lubina komplet punktów. Czas zatem na przełamanie!
Powtórzyć wyniki sezonu zasadniczego
Tak jak wspomniałem wyżej, do końca ligi pozostały 4 mecze. Zagłębie kolejno zmierzy się z Górnikiem Zabrze u siebie, z Wisłą Kraków na wyjeździe, z "Jagą przed własną publicznością, a sezon zakończy w Kielcach. Jeżeli powtórzyłyby się wyniki z sezonu zasadniczego, to Zagłębie zdobyłoby w tych meczach komplet punktów. Przypomnijmy, że u siebie pokonaliśmy zarówno Górnik jak i Jagiellonię, a na wyjazdach ograliśmy Wisłę Kraków i kielecką Koronę. Idealnie powtarzając wszystkie wyniki, Zagłębie zakończyłoby rozgrywki na 4. pozycji wyprzedzając… Jagiellonię. Mistrzem Polski byłby Lech, a największą sensacją sezonu byłoby drugie miejsce Wisły Płock. Biorąc pod uwagę, że czwarte miejsce daje grę w pucharach, chyba moglibyśmy brać takie rozwiązanie w ciemno. Wszystko jednak zweryfikuje boisko.
Mecze z "Torcidą" gwarancją emocji
W tym sezonie będzie to już trzeci mecz pomiędzy tymi drużynami. Dwa poprzednie spotkania to prawdziwy rollercoaster. Jesienią w Lubinie Zagłębie wygrało 3:2. To było świetne spotkanie z obu stron, pełne emocji i zwrotów akcji. Spotkanie lepiej rozpoczęli "Miedziowi", którzy już w siódmej minucie objęli prowadzenie po trafieniu Bartłomieja Pawłowskiego. Górnicy jednak szybko się otrząsnęli i w 26. minucie na listę strzelców wpisał się Michał Koj. Tuż przed przerwa ponownie na prowadzenie wyszło Zagłębie. Tym razem na listę strzelców wpisał się nieobecny już w naszym klubie Kuba Świerczok. Podopieczni Marcina Brosza zdołali jeszcze wyrównać, ale po konsultacji z VAR bramka nie została uznana. Druga połowa zakończyła się remisem 1:1, ale ostatecznie Zagłębie było górą. To świetne widowisko z trybun oglądało aż 11 256 widzów, co jest drugim najlepszym wynikiem w tym sezonie. Na wiosnę obie drużyny spotkały się w Zabrzu. Mecz fatalnie zaczął się dla lubinian. Mateusz Matras na samym początku spotkania obejrzał czerwoną kartkę i "Miedziowi" grali w 10. Górnik co prawda objął prowadzenie, ale podopieczni Mariusza Lewandowskiego odpowiedzieli golem po rajdzie Jakuba Maresa. Do przerwy to jednak Górnik prowadził, a gola po stałym fragmencie zdobył Suarez. Druga połowa to jednak dominacja Zagłębia, mimo gry w osłabieniu. Ta przewaga została udokumentowana pięknym golem Filipa Starzyńskiego z rzutu wolnego w samej końcówce meczu. Kolejny raz zatem mieliśmy emocje do samego końca. Wygląda na to, że możemy spodziewać się kolejnego otwartego meczu.
Futbol na tak
Tak właśnie gra Górnik za kadencji Marcina Brosza. Niezależnie od rywala, zabrzanie grają swoje. Starają się grać cały czas ofensywną piłkę, szybko przechodzą z obrony do ataku. Idealnym dowodem tego stwierdzenia był ostatni mecz Górnika w Poznaniu. W sumie, nie pamiętamy, aby Lech przegrywał z kimkolwiek u siebie 0:4... I trzeba powiedzieć, że taki wynik to nie był przypadek. Górnik po prostu był pod każdym względem lepszy od "Kolejorza". Takiej samej drużyny możemy się spodziewać w Lubinie.
Uwaga na stałe fragmenty
Górnik to drużyna, która zdobyła najwięcej goli w lidze po stałych fragmentach gry. Jak wyliczył portal ekstrastats.pl, zabrzanie zdobyli już 29 goli w ten sposób. To prawie 50% z wszystkich goli strzelonych przez Górnika. Taki wynik to nie przypadek. Rafał Kurzawa kapitalnie uderza stałe fragmenty i ma na koncie już 15 asyst. Ma ponad dwa razy więcej asyst niż drugi najlepszy asystent ligi – Carlitos. Dla porównania, najlepszym asystentem w drużynie Mariusza Lewandowskiego jest Alan Czerwiński, który ma na koncie 5 asyst. Ku pokrzepieniu serc trzeba powiedzieć, że Zagłębie jest jedną z lepiej broniących drużyn przy stałych fragmentach gry. Lubinianie do tej pory stracili 13 goli, co jest trzecim najlepszym wynikiem w lidze. Zapowiadają się więc ciekawe pojedynki na Stadionie Zagłębia.
Czekamy na "Dziwnego"
Wszyscy czekamy na powrót Daniela Dziwniela. Nasz lewy obrońca wyleczył już kontuzję kolana i do formy dochodzi grając w rezerwach. Zagrał już w pięciu spotkaniach drugiej drużyny. Było to kolejno: 54, 62, 63 i 90 minut. Podczas wtorkowego meczu przeciwko Unii Turzy Śląskiej "Dziwny" zagrał tylko pierwszą połowę. To był dobry występ naszego obrońcy, Bardzo możliwe, że stało się tak dlatego, że trener Lewandowski znalazł miejsce dla Dziwniela w kadrze na mecz z Górnikiem. A dla niego, jako byłego piłkarza Ruchu Chorzów, mecze z Górnikiem są szczególne.
Problem ze skrzydłami
Patrząc na kadrę naszego zespołu, znajdziemy w niej przynajmniej 6 skrzydłowych. Łukasz Moneta, Kamil Mazek, Łukasz Janoszka, Bartłomiej Pawłowski, Konrad Andrzejczak i Arek Woźniak. Tymczasem w trzech ostatnich meczach szansę od początku dostał jedynie Pawłowski - w meczu z Legią. Dwa poprzednie spotkania to wysyp środkowych pomocników, a skrzydłowi jeżeli już się pojawiali to wchodzili z ławki. Bez dwóch zdań, tutaj są chyba największe rezerwy "Miedziowych". Jeżeli któraś formacja mogłaby dawać więcej, na pewno byłyby to skrzydła.
Spokój "Lewego"
Wraz ze zmianami osób decyzyjnych w klubie do końca nie mógł spokojny być Mariusz Lewandowski. Najpierw krążyły plotki o przedłużonym kontrakcie, potem informacje były kompletnie odmienne i sugerowano, że "Lewy" jest następny w kolejce do opuszczenia "Miedziowego okrętu". Stało się jednak inaczej. Mariusz Lewandowski przedłużył właśnie swój kontrakt z Zagłębiem, o czym więcej napisaliśmy >>>TUTAJ<<<. Także teraz trener może się skupić na pracy i realizacji kolejnych postawionych przed nim celów.
Do boju, Miedziowi!
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)