Zwycięstwo nad Ruchem Chorzów może teoretycznie zapewnić nam udział w rozgrywkach grupy „mistrzowskiej”. Remis specjalnie nas od niej nie odrzuci, a porażka sprawi, że moment pewnego pozostania w lidze zostanie odłożony.
Wiadomo, że liga rządzi się swoimi prawami, ale nasze szanse na grę w „górnej ósemce” są więcej niż duże. Jeśli nasi zawodnicy będą skupieni i w kolejnych meczach będą grali tak, jak w pierwszej połowie meczu z Cracovią, wówczas cel minimum, jakim jest „TOP8” uda się zrealizować bez większych problemów.
Jeden z większych piłkarskich banałów mówi, że „należy patrzeć się na siebie, a nie na rywali”. jednak nie można nie spoglądać na konkurencję. Bruk-Bet Termalica ma do nas dwa punkty straty i jeden mecz więcej, Wisła Kraków jest za nami cztery oczka, a Korona Kielce, Wisła Płock i Pogoń Szczecin tracą do nas aż sześć punktów. Nasi piłkarze mogą więc robić swoje i nie muszą patrzeć na rywali.
Spotkanie z Cracovią zakończyło się remisem, ale świadomość lepszej dyspozycji pozwala wprowadzić do naszej gry ważny element…
Luz
Ostatnio w mediach społecznościowych kibice Zagłębie odbyli odwieczną mini debatę pt. „styl czy punkty”. W sumie nic dziwnego, bo mecz z Łęczną, choć przyniósł zwycięstwo, z piłką nożną nie miał nic wspólnego. Kibice stęsknili się za efektownym Zagłębiem.
I dostali je. Zagłębie wrzuciło Cracovię na karuzelę i objawiło futbol, używając obecnej nomenklatury, „kolejorzowy”. Sporo gry z pierwszej piłki, szybkie przechodzenie z obrony do ataku – tym imponowali chłopcy Piotra Stokowca.
Zwłaszcza jeden. Sami-Wiecie-Kto.
Właściwie nie trzeba tu się specjalnie rozwijać. Gdyby Filip był nieco bardziej dokładny (choć po takiej bramce wypominanie niedokładności jest dość kłopotliwe), albo gdyby Grzegorz Sandomierski nie miał dnia konia, to wracalibyśmy z Krakowa bogatsi o trzy punkty.
Oczywiście brak zwycięstwa trochę mierzi. Bo efektowna gra bez bramek i zwycięstwa jest sztuką dla sztuki.
Ale efektowna gra jest kluczem do zwycięstwa. I cieszenia oka nie tylko sytuacją na boisku, ale także na telegazecie na stronie 212.
Z kolei kluczem do efektownej gry jest wspomniany luz. Taki, jaki widzieliśmy w Krakowie
Ruch w górę
Waldemar Fornalik dzielnie stawia się przeciwnościom losu i Ruch jest już nad kreską. I przyznam, że jeśli ktoś na miejsce w ekstraklasie zasługuje, to na pewno podopieczni byłego selekcjonera. Ruch urósł w ostatnim czasie do doskonałego poligonu ligowego dla młodych, zdolnych piłkarzy, z których korzysta również Zagłębie. Zresztą policzmy ilu możemy zobaczyć zawodników łączących oba kluby: Starzyński, Mazek, Janoszka, Dziwniel, Oleksy, Przybecki. Kilku jest.
Zresztą Waldemar Fornalik doprowadził do tego, że Miłosz Przybecki zaczął robić liczby. Asysta z Legią, gol ze Śląskiem… Szacun.
Ruch nie przegrał ostatnich czterech spotkań. Pokonał dwóch potentatów: Legię w Warszawie i ostatnio Lechię. To sprawia, że przyjedzie do nas ekipa pozbawiona jakichkolwiek oznak strachu, gotowa na walkę i pokazanie swych skillsów. Chcąc wyróżnić piłkarza niosącego największe zagrożenie, to bez wątpienia wskażemy Patryka Lipskiego. Patryk dał ostatnio dobry wywiad na Weszło!, jest aktywny na Twitterze, dobrze gra w piłkę. Takich piłkarzy nam trzeba. Nie wolno też zapomnieć o Jarosławie Niezgodzie, który jest wypożyczony do Ruchu z Legii i wobec dziury w ataku „Wojskowych” niewykluczone, że wróci na Łazienkowską. Od siebie dodam, że bardzo lubię grę Martina Konczkowskiego i chętnie widziałbym go w pomarańczowej koszulce.
Jak piszą autorzy „Przewodnika kibica” (musicie go mieć!), główną przyczyną niskiej pozycji tabeli Ruchu są indywidualne błędy obrońców. Za wzór stawiają mecz Ruch vs. Lech, jeszcze z ubiegłego roku, gdy zespół Nenada Bjelicy rozbił „Niebieskich” 5:0. Newralgicznym punktem są skrzydła, zwłaszcza w momencie, gdy przeciwnik Ruchu przystępuje do kontrataku. Brak asekuracji, błędy w ustawieniu przez to sporo wolnego miejsca dla przeciwnika, to główne błędy zespołu Waldemara Fornalika.
Lekcja historii
Jako że ostatnio obroniłem pracę dyplomową na kierunku historia – specjalizacja nauczycielska – to będzie moja pierwsza lekcja w nowej roli.
A więc: Spotkanie sobotnie będzie 54. rywalizacją „Miedziowych” z „Niebieskimi”, wliczając w to również spotkania pucharowe. Lepszy bilans ma Zagłębie, które wygrało 20 meczów, Ruch – 17, a 16 razy padł remis. Na niwie ekstraklasy zagraliśmy do tej pory 44 spotkania i tu mamy niemal remis 16 do 14 i 14 remisów. W Lubinie zagraliśmy do tej pory 22 spotkania ligowe, wygrywając 8, 7 przegrywając i notując tyle samo remisów. Stosunek bramek: 26:26!
Wspominając ostatnie mecze z Ruchem, na pierwszą myśl przychodzi oczywiście to z ubiegłego roku z grupy mistrzowskiej, kiedy po dwóch porażkach z Cracovia i Lechią Zagłębie rozbroiło chorzowian 4:1. Ach, cóż to był za mecz (tak naprawdę, gdy trwał siedziałem w PKS-ie do Lubina, wracając z Wrocławia z pracy…). Wtedy kolejny, wiosenny, koncert dał Filip Starzyński (pamiętacie genialną asystę na 2:1 do Woźniaka?), skuteczny był Krzysiek Piątek, Martin wybronił karnego Stępińskiego.
Nie mam absolutnie nic przeciwko, abyśmy obejrzeli powtórkę.
Lista obecności
Żadna lekcja nie może się obyć bez jej sprawdzenia.
Wśród piłkarzy Zagłębia i Ruchu próżno szukać „kartowiczów”. Ale już lista zagrożonych odpoczynkiem w następnej kolejce jest długa. Po kolei: Jarosław Kubicki, Arkadiusz Woźniak Dorde Cotra, Filip Jagiełło i Adrian Rakowski po naszej stronie oraz Patryk Lipski, Michałowie Helik i Koj po stronie Ruchu.
Jeśli chodzi o urazy, zabraknie Konrada Forenca (kontuzja kolana) i Jarosława Jacha (kontuzja stawu skokowego). Nie jest jeszcze pewny występ Lubomira Guldana (w dniu meczu z Cracovią był chory) oraz Martina Nespora (Grzegorz Rudynek z „Przeglądu Sportowego” pisał na Twitterze, że Czech miał problemy z plecami). Do zdrowia po wyleczeniu anginy powrócił Filip Jagiełło.
Z kolei w Ruchu do treningów powrócił obrońca Michał Koj, który po meczu z Lechią naciągnął mięsień dwugłowy uda. Jego występ w Lubinie jest prawdopodobny. Z zespołem trenuje też Marcin Kowalczyk. Wątpliwy jest natomiast występ pozyskanego w przerwie zimowej z Lechii Gdańsk Milena Gamakowa.
Liczy się tylko zwycięstwo!
Jak wyżej.
bjmarchew