Tuż po końcowym gwizdku odbyła się tradycyjna pomeczowa konferencja prasowa. Mariusz Lewandowski i Ireneusz Mamrot podsumowali poniedziałkowe spotkanie. Oto co powiedzieli obaj szkoleniowcy.
Mariusz Lewandowski (Zagłębie Lubin)
- Byliśmy dziś świadkami dobrego meczu, zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Zagłębie w pierwszej połowie na pewno wyglądało znacznie lepiej w ofensywie. Mieliśmy swoje sytuacje, byliśmy dobrze zorganizowani taktycznie i z tego wynikała nasza przewaga. W drugiej połowie Jagiellonia miała swoje sytuacje i mogła doprowadzić do remisu, ale Dominik Hładun był w bardzo dobrej dyspozycji. My też mieliśmy swoje okazje do podwyższenia wyniku, ale w piłce czasami tak jest, że nie wszystko się wykorzystuje. Trzeba popracować nad skutecznością. Te trzy punkty są dla zespołu bardzo ważne. Zawodnicy na nie bardzo rzetelnie zapracowali. Zakładaliśmy to, że Jagiellonia ruszy odważniej w drugiej połowie, ale też dzięki temu mogliśmy mieć więcej miejsca na kontrataki. Tak też było, nie potrafiliśmy jednej wykorzystać jednej z okazji i stąd nerwowa końcówka. Dzięki bardzo dobrej postawie Dominika Hładuna w bramce rywal nie strzelił nam bramki, ale to też nie było tak, że rywal zepchnął nas na tyle, że nie mieliśmy nic z gry. Graliśmy z liderem. Jagiellonia to bardzo dobra drużyna, ale dzisiaj Zagłębie zagrało bardzo dobrze i punkty zostają w Lubinie. Dzisiaj na boisku mieliśmy tylu obrońców, że nie zdecydowałem się na ani jednego na ławce. Cieszy mnie również debiut Bartka Slisza. Są również inni zawodnicy z akademii, którzy są pod naszym okiem. Jeśli dobrze pracują, i nie chodzi tu o jeden występ w drugiej drużynie czy Centralnej Lidze Juniorów, a także będą w dobrej dyspozycji, to będą otrzymywać swoje szanse i będzie ich grało coraz więcej.
Ireneusz Mamrot (Jagiellonia Białystok)
- Wyjeżdżamy stąd ogromnie rozczarowani z dwóch powodów. Pierwsza połowa była bardzo słaba w naszym wykonaniu, o czym powiedzieliśmy sobie w przerwie w szatni. W drugiej odsłonie spotkania zabrakło nam skuteczności. Nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić na gorąco, ile tych bardzo dobrych sytuacji sobie stworzyliśmy, ale przypominam sobie okazje Karola Świderskiego, Romana Bezjaka, strzał w słupek Tarasa Romanczuka, czy też szanse Guilherme i Przemka Frankowskiego. To wszystko były bardzo dobre sytuacje i żadnej z nich nie wykorzystaliśmy. To zadecydowało, że nie wywozimy stąd punktów. Jesteśmy niezadowoleni, ale już w sobotę mamy następny mecz i już musimy o nich myśleć. Jestem głęboko przekonany, że takiej pierwszej połowy już ponownie nie zagramy. Za mało było w niej agresji w odbiorze piłki, za mało ruchu do piłki w grze ofensywnej. Za pierwszą połowę mogę mieć sporo zastrzeżeń do zawodników. W Poznaniu doskonale weszliśmy w mecz, ale różne okoliczności sprawiły, że Lech był drużyną lepszą i wygrał to spotkanie. Lechowi wychodziło w tym meczu wszystko, a nam nic. Jeśli chodzi o spotkanie z Arką, to wiem, że odbiór jest taki, że scenariusz tego meczu był dramatyczny, natomiast ja podchodzę do tego wszystkiego chłodno. Oglądałem ten mecz kilka razy i my naprawdę mieliśmy świetne okazje przy wyniku 0:1 i 1:1. Powinniśmy rozstrzygnąć to spotkanie znacznie wcześniej, natomiast skoro dwie bramki padły w doliczonym czasie gry, to można powiedzieć, że to zwycięstwo było troszkę szczęśliwe. Dzisiaj w drugiej połowie nasza gra wyglądała dobrze. Nie jest łatwo stwarzać sytuacje, kiedy dziesięciu zawodników rywala stoi za linią piłki. Zagłębie cofnęło się w drugiej połowie i nisko się broniło, ale my i tak potrafiliśmy sobie kreować te okazje. Z tego mogę być zadowolony, natomiast zabrakło skuteczności. Musimy przynajmniej jedną z tych sytuacji wykorzystać, jeżeli chcemy grać o najwyższe cele.