Sezon nieuchronnie zbliża się do końca, ale sympatycy „Miedziowych” z rosnącą nadzieją mogą śledzić rozwój sytuacji w tabeli. Podział na górną i dolną ósemkę po raz kolejny sprawił, że do ostatniej kolejki decydować się będą losy ekstraklasowych zespołów.
POZYCJA STARTOWA
Zagłębie rundę wiosenną zakończyło dopiero na ósmym miejscu z 43 punktami na koncie. Liderujący wtedy Lech miał o 12 oczek więcej. Gdyby w tym roku zastosowano znany schemat dzielenia punktów na pół, tabela spłaszczyłaby się jeszcze wyraźniej. Od obecnego sezonu zrezygnowano jednak z tego rozwiązania. Powód był oczywisty – drużyna wyraźnie lepsza od pozostałych i ciężko pracująca przez cały sezon, w przeciągu zaledwie kilku gorszych spotkań, mogłaby zniweczyć cały trud swojego wysiłku. Choć dla postronnego obserwatora emocji na finiszu rozgrywek było zdecydowanie więcej, to trudno nie zgodzić się z argumentami, że dzielenie punktów nie należało do najsprawiedliwszych rozwiązań.
MISJA „LEWEGO”
Mariusz Lewandowski przejął nasz klub po mało fortunnych derbach ze Śląskiem we Wrocławiu. Wielu zastanawiało się, jak objęcie sterów przez, bądź co bądź, niedoświadczonego szkoleniowca wpłynie na szatnię i osiągane wyniki. Bywało różnie, natomiast trenerowi Lewandowskiemu nie można było zarzucić jednego – drużyna regularnie punktowała, a przede wszystkim zrealizowała cel. Mowa o awansie do grupy mistrzowskiej, co wcale nie było tak prostym zadaniem. Rok temu nie podołał mu przecież sztab Piotra Stokowca, a i w tym roku "Miedziowi" balansowali na granicy awansu do „elity”.
CHŁOPCY DO BICIA?
Sezon 2017/2018 nie jest dla Zagłębia wyjątkowo stabilny pod względem wyników, więc pierwszorzędnym celem stało się spokojne utrzymanie ekstraklasy dla Lubina. Drużynie „Lewego” udało się to osiągnąć i awansował on ze swoimi piłkarzami do grona najlepszych. Tym bardziej zastanawiał fakt, jaką strategię obierze szkoleniowiec, który otwarcie mówi o wprowadzaniu młodych zawodników do pierwszego zespołu. Z drugiej strony ogrywanie samych wychowanków prawdopodobnie nie przynosiłoby wielu punktów, a ryzyko spisania sezonu na straty byłoby zbyt duże. Pierwsze spotkania pokazały drogę, jaką podążył sztab szkoleniowy. Trzon doświadczonych zawodników został na murawie, ale trener nie wycofał się ze wcześniejszych deklaracji. 38-latek chętnie sięgał po młodszych zawodników, a przykładami niech będą choćby Dominik Hładun Hładun i Bartosz Slisz Slisz. Ten drugi coraz odważniej poczyna sobie na ligowych boiskach i zbiera przy tym bardzo dobre recenzje.
PUCHARY?
Do końca sezonu pozostały cztery spotkania, a nasza drużyna zupełnie nieźle poczyna sobie wśród najlepszych tego sezonu. Trzeba szczerze i otwarcie przyznać, że w naszej lidze może wydarzyć się absolutnie wszystko, a jej poziom jest tyle wyrównany, ile po prostu słaby. Niemniej wygrana z Legią przy Łazienkowskiej zawsze brzmi dumnie, szczególnie kiedy zwróci się uwagę na rzadkość tego czynu w naszym wykonaniu. Z pewnością szkoda porażki z Lechem, lecz z drugiej strony szczęście uśmiechnęło się do nas w Płocku.
Przed nami na rozkładzie Górnik Zabrze, Wisła Kraków, Jagiellonia Białystok, Korona Kielce i potencjalne 12 punktów w puli, które możemy zgarnąć. Trudno być aż takim optymistą, ale może okazać się, że 4. miejsce w lidze również będzie premiowane awansem do eliminacji Ligi Europy. Wszystko dzięki obecności Legii Warszawy w finale Pucharu Polski. Aby ten warunek został spełniony, warszawski klub musiałby w finale pokonać Arkę.
ZMIANY W KIEROWNICTWIE
Sytuacja zawirowań w klubie mocno musi interesować Mariusza Lewandowskiego. Automatyczne przedłużenie umowy okazało się plotką, bo po awansie do ósemki popularny „Lewy” dostał jedynie rekomendację odnoszącą się do dalszej współpracy. W piątek Rada Nadzorcza odwołała Prezesa Roberta Sadowskiego, a jego obowiązki przejął Mateusz Dróżdż. W poniedziałek zaś, o swoim odejściu z klubu po zakończeniu obecnego sezonu poinformował dyrektor sportowy, Dariusz Motała. W najbliższych dniach będzie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy naszego szkoleniowca.
MOŻNA ZAROBIĆ
W całej dyskusji trudno pominąć aspekt pieniędzy, które zostają przyznane klubowi adekwatnie do mi.in. zajętego miejsca. Choć finansowo Ekstraklasa nie może równać się z najmocniejszymi ligami świata, to kwoty te sukcesywnie rosną. Obecny kontrakt telewizyjny gwarantuje klubom Ekstraklasy 150 ml zł za sezon, a spekuluje się, że cena w najbliższym przetargu wzrośnie o około 50 milionów. Jest więc o co się bić.
CHŁODNA GŁOWA
Wprawdzie w oddali tli się nadzieja na osiągnięcie kolejnego sukcesu w historii klubu, ale do niego jeszcze bardzo daleka droga. Warto zachować spokój i zimną krew, a przede wszystkim zdawać sobie sprawę z trudności zadania. Jeśli jednak naszym piłkarzom wystarczy ambicji, motywacji i odrobiny szczęścia, to naprawdę trudno przewidzieć dalszy rozwój wypadków. Przypadek i niesamowite sytuacje są przecież synonimem polskiej piłki.
Autor: WB