Nie do końca opadły emocje po pierwszej tegorocznej kolejce, a przed nami kolejne zmagania o punkty. Tym razem nasze Zagłębie uda się do Płocka, aby zdobyć pierwsze punkty w tym roku. Zadanie z pewnością do najprostszych nie należy, ale punkty w Płocku da się zdobyć.
Łatwo nie będzie...
...bo w Płocku nigdy nam się nie grało łatwo. Początki obecnego wieku, to trzy kolejne porażki na terenie naszego rywala. Potem co prawda było już troszkę lepiej, jeżeli chodzi o zdobycze punktowe Zagłębia, ale żadne z tych spotkań do łatwych nie należało. Z najnowszej historii, w pamięci mamy dwa mecze lubinian w Płocku. Pierwszym z nich było starcie na inaugurację wiosny w I Lidze. Wtedy to Zagłębie wygrało 1:0 po golu strzelonym w drugiej połowie przez Aleksandra Kwieka. Od tego spotkania zaczął się wiosenny marsz "Miedziowych" po awans do Ekstraklasy. Drugi mecz nie miał niestety happy endu. Było to dwa sezony temu. Zagłębie co prawda objęło prowadzenie po golu Martina Nespora, płocczanie jednak odpowiedzieli jeszcze w pierwszej połowie trafieniem Kante. W końcówce meczu naszą obronę ośmieszył Merebashvili, najpierw zakładając "siatkę" Guldanowi, a potem efektownym strzałem pokonując Polacka. Czemu ten mecz nam zapadł w pamięć? Z pewnością przez wspomnianą akcję Gruzina. W ubiegłym sezonie graliśmy też w Płocku w rundzie finałowej i tam Zagłębie wygrało 2:1 po golach Tosika i Buksy.
Nieobliczalny Gruzin
Wielu z nas śledzących regularnie zmagania Ekstraklasy ma jedno skojarzenie. A już z pewnością kibice Zagłębia. Wisła Płock = Giorgi Merebashvili. Ten 31-letni Gruzin napsuł nam już sporo krwi. Przeciwko "Miedziowym" grał do tej pory trzykrotnie. Bilans ofensywnego zawodnika Wisły Płock wynosi 2 gole i 2 asysty. O fantastycznej akcji z końcówki meczu w Płocku wspomniałem już parę zdań wyżej. Warto również przypomnieć ostatnie spotkanie w Lubinie. Zagłębie pewnie prowadzi 2:0 po dwóch błyskawicznych ciosach zadanych przez Świerczoka i Pawłowskiego. Do przerwy w pełni kontroluje to spotkanie. W przerwie trener Wisły posyła w bój Gruzina. I co? Nie mija 25 minut, a Merebashvili ma na koncie 2 asysty i na tablicy wyników jest 2:2. Takim też wynikiem zakończyło się tamto spotkanie. Gruzin ma jednak swoje drugie oblicze. Jego spektakularne pudła w najprostszych sytuacjach obiegły zapewne cały świat i sporo serwisów informacyjnych. Było to podczas meczu z Górnikiem Łęczna. Merebashvili w samym polu karnym okiwał bodaj trzech lub czterech obrońców Górnika, położył bramkarza i mając przed sobą pustą bramkę... posłał piłkę obok słupka. Jak tego nie trafił, wie tylko on sam. I coś takiego jest w tym Gruzinie. Potrafi przeprowadzić fenomenalną akcję, przedryblować kilku rywali, strzelić z niewiarygodnej pozycji by potem nie trafić w najprostszej sytuacji.
Kto poza Gruzinem?
Mimo, że kibicom Zagłębia obecna Wisła Płock kojarzy się z Merebashvilim, trzeba pamiętać, że kilku innych zawodników też potrafi nieźle kopnąć piłkę. Wysunięty napastnik płocczan - Jose Kante. W starciu z Górnikiem Zabrze zdobył dwa gole. Pod bramką rywali zawsze jest niebezpieczny. Co prawda liczby wykręcone przez tego napastnika nie powalają (4 gole i asysta w 16 spotkaniach), jednak w inauguracyjnym meczu w tym roku pokazał, że potrafi się znaleźć pod bramką rywala. Warto też dodać, że w 5 spotkaniach sparingowych strzelił 4 gole. Semir Stilić i Dominik Furman, czyli uwaga na stałe fragmenty gry. W meczu z Legią właśnie po rzucie rożnym straciliśmy pierwszego gola i kilka razy się zagotowało pod naszą bramką. Furman i Stilić to świetni egzekutorzy stały fragmentów gry, a co za tym idzie, często stwarzają zagrożenie pod bramką rywali. Świetne opinie po pierwszym meczu zebrał też Konrad Michalak. Ten dwudziestoletni skrzydłowy wypożyczony z Legii pokazał, że ma ponadprzeciętny "gaz" na bramkę i na kilku metrach potrafi wyprzedzić rywala. Tutaj też lewa strona Zagłębia będzie musiała uważać na piłki grane za plecy przez duet środkowych pomocników.
Co z tymi bramkarzami?
Pierwsza kolejka to kuriozum, jeżeli chodzi o postawę bramkarzy. Na inaugurację popis dał między innymi bramkarz Wisły Płock. Thomas Dahne został ściągnięty z fińskiego HJK, aby zastąpić Seweryna Kiełpina, do którego wiele osób w Płocku miało zastrzeżenia. Kiełpin raz za razem popełniał błędy na czym cierpiała cała drużyna. Lekiem na całe zło miał być nowy bramkarz. Niemiec jednak zbyt do siebie wziął chyba to, że ma zastąpić Kiełpina i w swoim debiucie puścił dwie bramki w stylu swojego poprzednika. Na jego szczęście Wisła wygrała to spotkanie 4:2 i krytyka jaka spadła na Dahne nie była tak duża jak mogłaby być w przypadku straty punktów przez płocczan. Zagłębie poszło tą samą drogą. Piotr Leciejewski został ściągnięty, aby między słupkami naszej bramki było spokojnie, pewnie i bez pustych przelotów. Co się jednak okazało? Ostatnia akcja meczu i bezsensowny faul na Eduardo, który kosztował Zagłębie utratę jednego punktu. Nie tak miał wyglądać ten debiut. Teraz sztab szkoleniowy Zagłębia ma ciężki orzech do zgryzienia. Leciejewski został ściągnięty do Lubina, aby zastąpić Polacka (ten podobno szuka sobie klubu, aby jeszcze w tym okienku odejść). Najniespodziewaniej w świecie do rywalizacji włączył się Dominik Hładun - do tej pory bramkarz rezerw lubińskiego zespołu. Zewsząd słychać, że na obozie to on prezentował się najlepiej spośród czwórki lubińskich golkiperów i solidną pracą zapracował na swoją szansę. Na czym polega więc trudność tej sytuacji? Odstawienie teraz "Lecieja" będzie jednoznaczne z tym, że wynik meczu z Legią to "jego wina" i ciężko powiedzieć jak on sobie to wszystko poukłada w głowie. Z drugiej strony jest Hładun, który zasługuje na swoją szansę. Co zatem zrobi sztab szkoleniowy? Dowiemy się w sobotę po godzinie 14:00, kiedy to poznamy składy.
Bez kapitana w Płocku 
W starciu z Wisłą będziemy musieli sobie poradzić bez Lubomira Guldana. Słowak w meczu z Legią obejrzał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie i jutrzejsze spotkanie obejrzy zapewne w telewizji. Jak zatem wyglądać będzie obrona "Miedziowych"? Według nas do środka zostanie przesunięty Sasa Balić, a na lewej stronie defensywy zadebiutuje Rafał Pietrzak. Skład naszej defensywy powinien zatem wyglądać następująco: Czerwiński - Kopacz - Balić - Pietrzak. Czego spodziewać się w pozostałych formacjach Zagłębia? Tutaj również nie ma pewności. Wydaje się, że w środku pola mamy dwóch pewniaków: Jagiełło i Matuszczyk. Kto będzie jako trzeci w środku? Kandydatów jest co najmniej kilku. Jarek Kubicki, Paweł Żyra i Filip Starzyński. Jeżeli trener zdecyduje się na tego pierwszego, to zyska destrukcja i defensywa. "Żyrka" lub "Figo" będą potrafili wykreować o wiele więcej sytuacji dla Maresa. Idąc dalej, w pomocy zostają nam dwa wolne miejsca. Są to skrzydłowi. Jedno miejsce wydaje się być zarezerwowane dla Bartka Pawłowskiego. Druga strona? Szczerze mówiąc - nie mamy pojęcia. Janus, Moneta, Janoszka, Mazek, Woźniak, Tuszyński. Któryś z nich. Nie każcie nam jednak wybierać, bo to loteria. W ataku pewne miejsce ma Jakub Mares po świetnym debiucie w starciu z Legią. Prawdopodobny skład: Leciejewski - Czerwiński, Kopacz, Balić, Pietrzak - Pawłowski, Matuszczyk, Jagiełło, Żyra, Moneta - Mares.
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)