Tydzień temu poznaliśmy pierwsze rozstrzygnięcia w Ekstraklasie. Wiemy już, który drużyny rywalizować będą o medale Mistrzostw Polski. Wiemy też, kto, jak mawiał klasyk, będzie "walczył o spadek". Zagłębie zapewniło sobie grę w górnej ósemce w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego i trzeba przyznać, że przed nami siedem bardzo ciekawych spotkań. Na początek "Miedziowi" udadzą się do Warszawy na starcie z aktualnym Mistrzem Polski.

Namieszać w czołówce

Pierwsze mecze rundy finałowej mogą okazać się kluczowe. Może nie tyle co dla Zagłębia, co dla rywali lubinian. Już w najbliższą sobotę podopieczni Mariusza Lewandowskiego zmierzą się w Warszawie z Legią. Tydzień później do Lubina przyjedzie inny kandydat do złotego medalu – Lech Poznań. W obu tych spotkaniach Zagłębie może namieszać i przyczynić się do zmian w ścisłym czubie tabeli. Można zatem powiedzieć, że to "Miedziowi" będą rozdawać karty, przynajmniej na początku finałowej fazy sezonu.

O co gramy?

Wielu kibiców Zagłębia jest sceptycznie nastawionych do gry w górnej ósemce. Zewsząd słychać głosy, że lubinianie odbębnią tylko siedem spotkań i pojadą na wakacje. My z tym stwierdzeniem się absolutnie nie zgadzamy. Uważamy, że mamy tutaj o co grać. Realnym celem wydaje się walka o 4. pozycję na koniec sezonu. No bo spójrzmy w tabelę - do zajmującej czwartą pozycję Wisły Płock tracimy sześć punktów. Jest to zarazem dużo, ale też mało, biorąc pod uwagę bezpośredni mecz z płocczanami. Do piątego Górnika tracimy już tylko cztery punkty.

To jednak jest tylko jeden z celów. I mimo wszystko jest to sprawa mniej ważna. W rundzie finałowej możemy spokojnie ogrywać zdolną młodzież. Oczywiście nie twierdzimy, aby wystawić 11 juniorów. Chodzi o to, żeby umiejętnie dać szansę młodym zdolnym z akademii, którzy zasłużyli na swoją szansę.

Co z obroną?

I dochodzimy do momentu, gdzie pojawia się problem. Zestawienie obrony. Po ostatnim meczu w Krakowie za nadmiar żółtych kartek z sobotniego meczu wykluczeni są Bartek Kopacz, Sasa Balić i Jakub Tosik. Mariusz Lewandowski w związku tym ma spory ból głowy. Przede wszystkim trzeba się zastanowić, jakim wariantem w defensywie zagramy. Pewniakami wydają się Alan Czerwiński, Lubomir Guldan i Maciej Dąbrowski. Przy grze trójką obrońców problem wydaje się większy. Nadal do składu mamy trzech pewniaków. Pytanie kto będzie grał na pozycji środkowego obrońcy i lewego wahadłowego. Jeżeli chodzi o środkowego obrońcę, to w grę wchodzą dwie opcje: Mateusz Matras i Aleksandar Todorovski, którzy już grywali na tej pozycji w tym systemie. Jeżeli chodzi o lewą obronę/lewe wahadło, to wygląda na to, że zostaliśmy z Rafałem Pietrzakiem. Ewentualnie można rozważać kandydatury Łukaszów Monety czy Janoszki, ale sami nie wiemy czy to będzie dobre rozwiązanie. W tygodniu 60 minut w meczu rezerw rozegrał Daniel Dziwniel, ale wydaje się, że jeszcze dla niego za wcześnie.

Problemy Legii

Legia ma swoje problemy. Po raz pierwszy od dawna "Wojskowi" skończyli sezon zasadniczy na trzeciej pozycji. Mecze z kluczowymi rywalami grają więc na wyjeździe i to może zadecydować. Ale nie musi, wszak Legia ma swoje problemy. Ich gra nie wygląda tak, jakby tego oczekiwali wszyscy związani ze stołecznym klubem. Na boisku w dużej mierze rządzi przypadek i indywidualne umiejętności danych zawodników. Nie można powiedzieć, że Legia to drużyna. Tego chyba najbardziej brakuje w grze aktualnego Mistrza Polski. Chyba jedynym zawodnikiem, do którego nie można mieć pretensji, jest Arkadiusz Malarz.

Klubowi z Warszawy nie pomogła też saga z Michałem Kucharczykiem, który został odesłany do rezerw i nieco desperacko przywrócony do pierwszej drużyny pod naciskiem mediów i kibiców. Takie decyzje nie umacniają pozycji trenera.

Jakby problemów było mało, to w meczu z Zagłębiem na pewno nie zagra reprezentant Polski Krzysztof Mączyński. Inna sprawa, że "Mąka" w reprezentacji i "Mąka" w Legii, to dwaj zupełnie różni zawodnicy. Momentami wygląda to tak, jakby w meczach Legii kosmici ukradli mu talent.

Na kogo uważać?

Automatycznie nasuwa się jedno nazwisko. Jarosław Niezgoda. Ten napastnik mocno dał się we znaki lubińskiej defensywie podczas pierwszego meczu w tym roku. Na Stadionie Zagłębia dwukrotnie trafił do bramki strzeżonej przez Piotra Leciejewskiego.

Sebastian Szymański to kolejny z młodych Polaków, który potrafi namieszać. On z kolei strzelił nam gola w meczu rundy jesienniej przy Łazienkowskiej. Nam jednak w pamięć zapadł jego mecz już z wiosny w Lubinie. Co prawda zagrał tylko 45 minut, ale był to chyba jego najlepszy występ w tym sezonie. Defensorzy Zagłębia mieli z tym zawodnikiem sporo problemów.

W coraz lepszej formie jest Marko Vesovic. Prawoskrzydłowy lub prawy obrońca jest chyba najlepszym zimowym transferem warszawskiego klubu. Uważać też trzeba na Hamalainena, bo akurat w rundach finałowych potrafi on strzelać ważne gole jak mało kto.

Historia nie będzie naszym sprzymierzeńcem

W Warszawie z reguły gra nam się trudno. Na potwierdzenie tych słów trzeba przytoczyć jesienne spotkanie, które Zagłębie przegrało 1:2, honorowego gola zdobywając już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. We wcześniejszych latach wcale nie było dużo lepiej. Co prawda dwa wcześniejsze mecze to wygrana "Miedziowych" 3:2 oraz remis 2:2, ale wcześniej często i gęsto schodziliśmy z boiska pokonani. Raz na jakiś czas udało nam się zremisować. W pamięci wszystkich kibiców Zagłębia pozostanie jednak mecz rozgrywany 26.05.2007 roku, kiedy to lubinianie, dzięki wygranej w Warszawie, zapewnili sobie drugi tytuł Mistrza Polski. Powtórka takiego wyniku będzie mile widziana!

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)