W najbliższy piątek Zagłębie Lubin zakończy "mini-maraton" gier. Mecz przeciwko Lechii Gdańsk będzie trzecim spotkaniem "Miedziowych" na przestrzeni tygodnia. Kluczem w takich momentach wydaje się być odpowiednia regeneracja. Mecz z Lechią to też okazja, aby zrobić kolejny krok w kierunku górnej ósemki tabeli. Zwycięstwo znacząco przybliży lubinian do gry z najlepszymi w rundzie finałowej.
Wreszcie wygrali
We wtorek Zagłębie wreszcie wygrało. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego okazali się lepsi od Sandecji Nowy Sącz. Mecz zakończył się wynikiem 0:1, a jedynego gola zdobył Kamil Mazek. Ten mecz to była jedna wielka niewiadoma. Nie do końca było wiadomo, czy mecz się odbędzie. Nie było wiadomo, jaką grę zaprezentuje Zagłębie, czy zespół udźwignie presję kibiców. Na szczęście wszystko skończyło się happy endem. "Miedziowi" wygrali, tym samym dopisali do swojego konta 3 cenne punkty. Dobrze zaprezentował się Dominik Hładun, który znalazł się nawet w "11. kolejki Canal+ Sport". Nikt nie odniósł kontuzji. To też bardzo ważne. Jest jednak rzecz, która martwi...
...Skuteczność
Bez dwóch zdań, to jest największy problem Zagłębia. Kolejne potwierdzenie tej tezy widzieliśmy w Niecieczy. Najpierw oko w oko z Michałem Gliwą stanął Filip Starzyński, ale wręcz w niewytłumaczalny sposób przegrał ten pojedynek. Zagrał nie jak "Figo", którego wszyscy znamy, ale jak... Bartek Pawłowski. Nasz skrzydłowy już nas przyzwyczaił do tego, że potrafi zepsuć dogodną okazję. Tak było w Płocku (przy stanie 0:0 zmarnowana sytuacja sam na sam). Tak było też w Niecieczy. Dobrą akcję Zagłębia miał sfinalizować Pawłowski, jednak czekał, czekał, czekał... aż w końcu dał się zablokować. Całe szczęście ten problem dostrzega również sztab szkoleniowy. Zaraz po meczu trener Mariusz Lewandowski stwierdził, że skuteczność jest na niezadowalającym poziomie i z pewnością na tym elementem "Miedziowi" pracowali przed meczem z Lechią.
Morale
Morale w obu drużynach są na dwóch różnych biegunach. Zagłębie po zwycięstwie zyskało na pewności siebie. Udowodniło sobie, że potrafią grać, a co najważniejsze potrafią wygrać. Z każdym kolejnym meczem buduje nam się też bramkarz. Dla Dominika Hładuna takie mecze jak ten z Sandecją, to olbrzymi zastrzyk pewności siebie, co musi procentować w kolejnych starciach. Jeżeli chodzi o Lechię, mówiąc delikatnie nie jest najlepiej. Po raz pierwszy od momentu, w który nastąpił podział na grupy Lechia nie znajdzie w się grupie mistrzowskiej. W chwili obecnej w Gdańsku wszyscy nerwowo oglądają się za siebie, bo zaledwie dwa punkty za gdańszczanami znajduje się strefa spadkowa. Taka pozycja nie może dziwić - słaba jesień. Na wiosnę był duże nadzieje. Lechia miała rozpocząć marsz w górę tabeli, tym bardziej, że pierwsze 3 z 4 meczów grała u siebie. Nic bardziej mylnego. Bilans tych spotkań w wykonaniu Lechii? Dwa remisy i dwie porażki. Ostatnie spotkanie, to niejako gwóźdź do trumny. Lechia zaledwie zremisowała z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, tracąc gola w doliczonym czasie gry.
Dni Owena policzone
Pełniący funkcję trenera Adam Owen nie ma najwyższych notować u osób zarządzających Lechią. Przed meczem z Jagiellonią dostał ultimatum. Lechia miała zdobyć 7 punktów w najbliższych 3 meczach. Cały plan legł w gruzach już po pierwszym meczu z "Jagą". Lechia została rozbita i przegrała aż 1:4. Nie jest tajemnicą, że włodarze z Gdańska spotykają się z kandydatami do objęcia posady trenera. Ostatnio na tapecie jest zatrudnienie dobrze znanego w Lubinie Piotra Stokowca. Krzysztof Stanowski z weszlo.com ostatnio poinformował, że Stokowiec był na rozmowach. Wydaje się zatem, że w Lechii czekają na zakończenie wspomnianego przeze mnie "mini-maratonu". Nawet ewentualne zwycięstwo z Zagłębiem nie uratuje Owena i wiele wskazuje na to, że jutrzejsze starcie z "Miedziowymi" będzie jego ostatnim w roli pierwszego szkoleniowca. Co ciekawe, to właśnie w meczu z Zagłębiem Owen debiutował na ławce trenerskiej. Tamto spotkanie Lechia wygrała 1:0 po golu Flavio Paixao.
Niebo jest niebieskie, ... a Zagłębie przegrywa z Lechią
Przy okazji ostatnich konfrontacji z Lechią to stwierdzenie powraca jak bumerang. Mówiąc najbardziej delikatnie: Lechia Gdańsk nam nie leży. Ostatnie 10 spotkań pomiędzy nami to jedno zwycięstwo Zagłębia, jeden remis i aż osiem zwycięstw drużyny z Gdańska. Jedyne zwycięstwo z Lechią miało miejsce dwa lata temu. Wówczas u siebie pokonaliśmy gdańszczan 1:0 po golu Filipa Starzyńskiego. Pozostałe cztery mecze przed własną publicznością to same porażki i wstydliwy bilans bramek: 3:10. Szczerze mówiąc, nie mamy zielonego pojęcia z czego wynika ta niemoc w spotkaniach z gdańszczanami. Trzeba się w końcu przełamać!
Różne cele
Obie drużyny mają zdecydowanie różne cele na ten sezon. Zagłębie chce dostać się do górnej ósemki, Lechia walczy o w miarę bezpieczne utrzymanie. Co znaczy "w miarę bezpieczne utrzymanie"? Grupy spadkowej gdańszczanie raczej nie unikną. Jest jednak o co grać. W tym sezonie punkty nie będą dzielone, więc nawet mimo obecności w grupie spadkowej można czuć się w miarę bezpiecznie. Warunek jednak jest jeden - trzeba nazbierać jak najwięcej oczek i uciekać przed grupą spadkową. Wracając jeszcze do Zagłębia -  aby awansować do górnej ósemki, potrzeba około 40 punktów. Jednak wcale tnie musi być to taka liczba. Były sezony, kiedy do awansu wystarczyło 38 punktów, ale był też sezon, kiedy trzeba było zgromadzić 42 oczka. Zagłębie na chwilę obecną ma 36 punktów. Trzy oczka z Lechią znacząco przybliżą lubinian do grupy mistrzowskiej. W przypadku zwycięstwa "Miedziowym" wystarczy zdobyć trzy oczka w pozostałych 4 meczach. Plan wydaje się jak najbardziej realny.
Zlepek indywidualności, a nie drużyna
To stwierdzenie chyba idealnie opisuje aktualną sytuację w gdańskiej Lechii. Nie widać tam kolektywu, nikt nie chce przysłowiowo "umierać" za kolegów z drużyny. Ale jakby tak przyjrzeć się bliżej, na wielu pozycjach są zawodnicy, którzy mogą w pojedynkę przesądzić o losach poszczególnych spotkań. W ataku niezawodny Marco Paixao. Jeżeli do kogoś w Lechii można mieć najmniejsze pretensje, to właśnie do niego. Regularnie strzelał jesienią, regularnie strzela i wiosną mimo słabiutkiej postawy Lechii. Bez dwóch zdań, na niego trzeba uważać. Idąc dalej; na skrzydłach mamy Flavio Paixao i Sławomira Peszkę. Doskonale wiemy, że obaj ci zawodnicy potrafią zagrać jeden na jeden w bocznym sektorze boiska i dograć dobrą piłkę w pole karne lub samemu wykończyć akcję. W środku pomocy Milos Krasic, który od czasu do czasu pokazuje, że kiedyś był piłkarzem światowego formatu. Teraz miewa jedynie przebłyski, jak choćby asysta do Marco podczas meczu z "Jagą". W defensywie gdańszczan prym wiedzie najmłodszy Adam Chrzanowski. Przebojem wdarł się do składu Lechii i w ostatnim meczu nawet zdobył gola. Chwalony przez wielu ekspertów za swój potencjał i swoje pierwsze występy. Z pewnością najjaśniejszy punkt defensywy Lechii. Wynalezienie Chrzanowskiego to chyba też jedyna rzecz za jaką można pochwalić trenera Owena. Lechia może mieć z niego sporo pożytku w przyszłości, a w swoim czasie dobre pieniądze. Na bramce stoi doświadczony Dusan Kuciak. Zdarzają mu się coraz częściej klopsy, nie jest już takim pewnym punktem jak za czasów gry w Legii Warszawa, ale to wciąż jest pewny punkt zespołu z Gdańska. Jeżeli trafi swój dzień, z pewnością nie będzie łatwo go pokonać.
Potrzebny 12. zawodnik
Tak, wiemy... Pogoda zdecydowanie nie rozpieszcza. O wiele wygodniej usiąść w domu, owinąć się w kołdrę lub koc, popijać przy tym grzańca czy inny rozgrzewający trunek, ale mimo wszystko emocji stadionowych nam to nie zastąpi. W piątkowy wieczór temperatura ma być już zdecydowanie przyjemniejsza niż w przeciągu ostatniego tygodnia. W godzinach meczu ma to być około -6 stopni Celsjusza. Zatem temperatura porównywalna do tego, co było na meczu z Arką Gdynia. Dodatkowo klub wyszedł z fajną inicjatywą. Każdy, kto tego dnia pojawi si wspierać "Miedziowych", może liczyć na darmową gorącą herbatę. Nie ma żadnych ograniczeń, nie ma voucherów jak w Poznaniu. Po prostu, jeżeli chcesz się rozgrzać, w każdej chwili można podejść i poprosić o gorący trunek. Przy ujemnych temperaturach ciepły napój z pewnością pomoże. My też musimy pomóc naszym zawodnikom. Oni też potrzebują czuć, że mają za sobą fanów. Także mimo niekorzystnej aury liczymy na to, że frekwencja będzie wyższa niż podczas ostatniego meczu. Bo mimo wszystko lekko ponad 3 tysiące widzów, to jak na nasze możliwości mało i wiemy, że stać na więcej. Także jutro nie ma żadnych wymówek i wszyscy widzimy się na Stadionie Zagłębia!
WYGRAJ TO DLA NAS!
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)